• Winda
  • Duży pokój
  • Gabinet
  • Łaźnia
  • Spiżarnia
  • Garderoba

Winda: Katarzyna Drążewska - odkrywajacameryke.pl

Dziś do Windy wpadła przesympatyczna Kasia, która udowadnia, że amerykański sen naprawdę może się spełnić! Kasia wyjechała do Stanów, gdzie oprócz pracy, znalazła ... męża! Swoje perypetie opisuje na jednym z moich ulubionych blogów - odkrywajacameryke.pl !


Uwaga: Każdy, kto odwiedzi blok(g) BBS, zostanie przyjęty w inny, odpowiedni dla Niego sposób;). Kasia została zaproszona do Windy i podobnie jak m.in. Rafał Maślak, zostanie wysłana w podróż po piętrach bloku. Zaczynamy od piętra 10, gdzie tradycyjnie zadaję 'najbardziej błahe pytania'. Finał podróży to Piwnica, w której każdy Gość otrzyma klucz do BBS:).


Najbardziej błahe pytanie: Kawa czy herbata?
Kawa! Najlepiej w wersji caffe latte na mleku migdałowym.

Od kilku lat mieszkasz w USA – dlaczego zdecydowałaś się na pracę w Stanach?
Od zawsze marzyłam o wyjeździe za ocean i zwiedzeniu Ameryki, a wyjazd do pracy umożliwił mi to zadanie znakomicie. Połączyłam przyjemne z pożytecznym! Będąc na miejscu, czyli pracując i mieszkając w USA, zdecydowanie łatwiej było mi odwiedzić wszystkie zakątki, które wcześniej pozostawały tylko w sferze marzeń. Z pewnością nie byłabym w stanie tyle zobaczyć i przeżyć podczas dwutygodniowych wakacji w USA. Ponadto, mieszkając z rodziną goszczącą miałam okazję doświadczyć amerykańskiego życia w każdym jego aspekcie. Mogę powiedzieć, że poznałam ich kulturę i styl życia od podszewki.

Jak wspominasz swoje początki w Ameryce?
Miałam sporo szczęścia, ponieważ już na samym początku trafiłam na cudownych ludzi, u których zamieszkałam. To oni pomogli mi wdrożyć się w amerykańskie życie codzienne, służyli radą i pomocą oraz cierpliwie odpowiadali na moje niezliczone pytania, dzięki czemu aklimatyzacja za oceanem przebiegła szybko i przyjemnie:)

Na swoim blogu piszesz o różnicach kulturowych między Polską, a Ameryką – czy zachodnie ‘inności’ mocno dały Ci się we znaki?
Nie nazwałabym tego w ten sposób. Różnice kulturowe faktycznie są spore, ale ja traktuję je raczej jako ciekawostkę niż coś denerwującego lub dającego się we znaki. W końcu, co kraj to obyczaj i coś, co dla nas, jako Polaków, jest normalne może okazać się dziwne w oczach obcokrajowca. Zresztą mój mąż podczas wakacyjnych pobytów i krótkiego mieszkania w Polsce dostrzegał w polskiej rzeczywistości wiele inności, które go zaskakiwały, więc myślę, że to działa zawsze w dwie strony.

Co najbardziej zaskoczyło Cię w amerykańskiej codzienności?
Mnóstwo rzeczy! :) Dlatego właśnie stworzyłam na blogu cykl „Inności w Stanach”, w których opisuję różnice miedzy Polską a Stanami, głównie w kwestii życia codziennego. Pamiętam, że bardzo zaskoczyła mnie woda z kranu podawana w restauracjach, gotowane jajka sprzedawane w markecie, bankomaty drive-thru, pięciopasmowe autostrady w centrum miasta i paczki zostawiane przez kuriera wprost pod drzwiami domu, na nieogrodzonym podwórku – bez jakiegokolwiek podpisu czy potwierdzenia odbioru. Mimo że mieszkam w Stanach już jakiś czas i nad wieloma rzeczami przechodzę już do porządku dziennego, to wciąż zdarza się, że coś mnie w tej amerykańskiej rzeczywistości zaskoczy ;)

Freestyle – co w głowie to na języku!
Podążaj za swoimi marzeniami! Naprawdę warto czasem wyjść ze swojej strefy komfortu, podjąć ryzyko i rzucić się na głęboką wodę. Mnóstwo ludzi jest niezadowolonych ze swojego życia i choć chcieliby zacząć żyć inaczej, to boją się zmian. Ja uważam, że niemożliwe nie istnieje i że każdy ma szansę na spełnienie swoich marzeń – jednak nie możesz biernie czekać, aż szczęście zapuka do Twoich drzwi. To Ty musisz wyjść szczęściu naprzeciw, czasem zaryzykować i małymi kroczkami dążyć do realizacji swoich marzeń.

W Stanach poznałaś swojego męża, Briana. Wydawało się, że Twój amerykański sen już się spełnia, jednak spotkały Was pewne trudności…
Istotnie, zanim mogliśmy żyć razem „długo i szczęśliwie” spotkało nas po drodze trochę perypetii ;) Gdy po zakończeniu programu au-pair wróciłam do Polski, odmówiono mi kolejnej wizy i nie mogłam ponownie wyjechać do Stanów. Nasze plany legły w gruzach, jednak mimo przeciwności losu nie poddaliśmy się i zamiast planu A, skupiliśmy się na realizacji planu B.  Przeżyliśmy chyba najbardziej zwariowany rok w naszym życiu jednak mimo, że pojawiło się dużo stresu, łez i niewiadomych, uważamy że było to dobre doświadczenie. W końcu nic nie dzieje się bez przyczyny i gdyby nie ten rok, bylibyśmy ubożsi o mnóstwo cudownych wspomnień i kto wie, czy umielibyśmy się cieszyć naszym szczęściem, tak jak cieszymy się nim dziś.

Twój blog odkrywajacameryke.pl to poradnik dla planujących podróż, a nawet życie w USA. Z jakim odbiorem się spotykasz?
W znakomitej większości – bardzo pozytywnym. Uwielbiam to, że dostaję mnóstwo maili i wiadomości od czytelników! Niektórzy piszą po prostu, że bardzo lubią zaglądać na mojego bloga i moje pisanie jest dla nich inspiracją do spełnienia marzenia o podróży za ocean. Inni piszą z prośbą o porady czy wskazówki przed wyjazdem. Staram się im w miarę możliwości pomagać i dzielę się moim doświadczeniem.  To wszystko bardzo mnie motywuje do dalszej pracy nad blogiem i rozwijania mojego małego miejsca w sieci.

Twoim pierwszym zajęciem w Stanach, była praca na stanowisku au-pair. Czym zajmujesz się aktualnie?
W chwili obecnej czekam na pozwolenie o pracę. Niestety pod względem papierologii i opieszałości urzędników Stany biją Polskę na głowę ;) i przez to cały proces ciągnie się bardzo długo. Jednak mam nadzieję, że wkrótce otrzymam swoje dokumenty i będę mogła postawić pierwsze kroki na amerykańskim rynku pracy w zupełnie innej dziedzinie.

Zdarza Ci się żałować, że opuściłaś Polskę?
Nie żałuję, ale pewnie jak większość emigrantów często tęsknię za krajem. Za rodziną, przyjaciółmi, smakiem polskiego chleba i polskim powietrzem ;) Dlatego zawsze chętnie wracam i będę wracać do Polski.


Parter – co trzymasz w swojej Piwnicy?
W piwnicy trzymam wszystkie piękne wspomnienia z cudownych miejsc, które udało mi się odwiedzić i niekończącą się listę nowych podróżniczych celów na kolejne lata.



Kasiu,  witam w Piwnicy BBS!






    Standardowe Komentarze
    Komentarze Facebook

3 komentarze:

  1. Cóż mogę dodać... Znam Kasię osobiście. Niezła z niej wariatka :) Cieszę się, że jej historia skończyła się tak jak się skończyła bo kto jak kto, ale Kasia zasługuje na to co najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Życie w innym kraju uczy nas tolerancji i otwartości. Zauważam to szczególnie w rozmowach z osobami, które nie podróżują i nie wystawią nosa za swoje podwórko. Haha aczkolwiek muszę przyznać, że gotowane jajka w supermarkecie to zaskakujący pomysł:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Natalia Jaranowska9 listopada 2016 10:12

    Gratuluję wyboru, zawsze warto podążać za marzeniami :)

    OdpowiedzUsuń