• Winda
  • Duży pokój
  • Gabinet
  • Łaźnia
  • Spiżarnia
  • Garderoba

AKTUALNOŚCI

Naturalny energetyk - sok z buraka na 4 sposoby! #przepisy

Sok z buraka, to drogocenny eliksir zawierający niemal wszystkie witaminy i minerały niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Burak jest bogaty we wspomagający pracę układu pokarmowego błonnik, ma właściwości oczyszczające i odkwaszające, a także zbawienny wpływ na cerę. Warto dodać, że to niepozorne warzywo jest źródłem betaniny - substancji wchodzącej w skład leków stosowanych przy niektórych rodzajach depresji, dlatego słusznie bywa nazywany naturalnym antydepresantem. Burak słynie z właściwości pobudzających - zwiększa wydolność organizmu aż o 16% - więcej o naturalnych energetykach TU. Mimo wspaniałych zalet, burak ma pewną cechę, która potrafi do niego zniechęcić - smak. Z czym połączyć buraka, aby przygotować pyszny, wartościowy sok? Przygotowałam kilka moich ulubionych przepisów, mam nadzieję, że Wam przypadną do gustu :-)!





#na odporność (składniki na dwie porcje): 

- 1 średniej wielkości burak
- 2 jabłka
- 4 marchewki
- kawałek korzenia imbiru (ok. 2 cm)
- łyżka miodu

#oczyszczający: 

- 1 burak
- 1 korzeń selera
- 1 cytryna
- kawałek korzenia imbiru
- kilka liści jarmużu

#przyspieszający spalanie kalorii:

- 1 burak
- 1 ananas
- 1 pomarańcza


#rozgrzewający

- 1 burak
- 4 marchewki
- 1 jabłko
-  plaster melona żółtego
-  imbir
-  szczypta chilli



A Wy z czym łączycie buraka przygotowując sok? Dajcie znać :)!

Winda : Ola Przybylska aka ŁysOla - łysienie plackowate dodało mi pewności siebie

W wieku siedemnastu lat dowiedziała się, że cierpi na łysienie plackowate. Straciła włosy, ale nie siłę. Wiedziała, że choroba jej nie pokona. Postanowiła pokazać światu, że warto walczyć o siebie i innych... Zapraszam do Windy na wywiad z ŁysOlą.



Uwaga: Każdy, kto odwiedzi blok(g) Bassement, zostanie przyjęty w wyjątkowy sposób. Ola została zaproszona do Windy i podobnie jak m.in. Natalia Janoszek - wywiad TU, zostanie wysłana w podróż po piętrach bloku. Zaczynamy od piętra 10, gdzie tradycyjnie zadaję 'najbardziej błahe pytania'. Finał podróży to Piwnica, w której każdy Gość otrzyma klucz do BBS:).




Najbardziej błahe pytanie - Twoja największa słabość, to...?
Słodycze ! Uwielbiam czekoladę i nigdy nie jestem w stanie odmówić sobie kosteczki.

Kilka lat temu zachorowałaś na łysienie plackowate - kiedy zauważyłaś, że z Twoim zdrowiem dzieje się coś niepokojącego?
W lutym 2011 roku zobaczyłam pukiel włosów na podłodze, kolejnego dnia, gdy spięłam włosy w kucyk, łyse placki za uszami. Nie wiedziałam, skąd one się wzięły. Czułam, że coś jest nie tak, więc umówiłam się do dermatologa.


Na wizytę lekarską czekałaś miesiąc. Czy nasilające się objawy choroby kwalifikowały Cię do wizyty w trybie pilnym?
To prawda, musiałam czekać miesiąc, a w tym czasie wypadło mi jeszcze więcej włosów, szczególnie na czubku głowy. Wydaje mi się, że każda osoba, która ma symptomy jakiejś choroby, chce jak najszybciej dowiedzieć się, co jej dolega, dlatego myślę, że miesiąc to i tak niedługo jak na standardy naszej służby zdrowia. U lekarza od razu usłyszałam diagnozę - łysienie plackowate. To był szok.

Jak wyglądał proces leczenia?
Przyjmowałam sterydy, cyklosporynę, miałam naświetlania PUVa, wstrzykiwano mi w skórę głowy leki przeciwzapalne, pomocniczo stosowałam wcierki, maści, zioła. Początkowo widziałam efekty - włosy powoli odrastały, byłam pewna, że się uda, że objawy choroby zostaną zahamowane. Niestety, każda z proponowanych mi metod leczenia, okazywała się nieskuteczna - poprawa była chwilowa, włosy odrastały i wypadały.

Terapia farmakologiczna nie przyniosła oczekiwanych skutków - jak przyjęłaś to, że Twoje włosy mogą już nigdy nie odrosnąć? 
To było bardzo trudne. Kiedy włosy odrastały, pojawiała się nadzieja, że wreszcie z tego wyjdę i nagle.. bum..  kolejna porażka. Trudno było mi pogodzić się z tą chorobą, przez pierwsze lata wylałam morze łez. Dla nastoletniej dziewczyny, takie przeżycia to trauma. Szczęśliwie miałam wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół - dzięki nim jestem pewną siebie kobietą i nie mam oporów by opowiadać o tym, co mnie spotkało.

Freestyle - co w głowie, to na języku
Dobrze, że 'w' głowie, a nie co 'na' głowie - oznaczałoby to, że nic mądrego nie mówię :D. Mój freestyle będzie prosty - postawiłam sobie cel, aby dawać wsparcie osobom, które najbardziej tego potrzebują - chorym. Chciałabym, żeby ludzie cierpiący nie czuli się opuszczeni, a Ci zdrowi byli świadomi sposobu, w jaki mogą pomóc, ale o tym za chwilę:).

Często podkreślasz, że ciężkie chwile pozwala Ci przetrwać wiara - jakie znaczenie ma dla Ciebie wiara?
Wiara pozwala mi dostrzec w moim doświadczeniu sens. Dzięki niej nie poddałam się chorobie, nie popadłam w depresję, wiedziałam, że z Bogiem podołam wszystkim problemom, a brak włosów nie przeszkodzi mi w byciu szczęśliwą.

Niedawno założyłaś na Instagramie profil 'łysola' - jaki cel przyświeca Twojej działalności w mediach społecznościowych?
Zależy mi na tym, aby udowodnić ludziom, że z łysieniem plackowatym da się normalnie żyć, a głowa pozbawiona włosów nie zawsze oznacza raka. Pragnęłam też wreszcie uwolnić się od peruki, choroby i pokazać "całemu światu", że jestem łysa. Kiedy założyłam profil i to zrobiłam, poczułam się niezwykle szczęśliwa!

Organizujesz akcję #pocokomugrzebien ? Na czym polegają Twoje działania?
Wiem, co czują kobiety, które podobnie jak ja straciły włosy, dlatego zależy mi na tym, aby poprawić komfort ich życia. Nie każdy wie, że niewielkim kosztem może pomóc osobom chorującym na łysienie plackowate. Wyobraźcie sobie, że podczas wizyty w salonie fryzjerskim możecie oddać swoje włosy fundacji. Jeśli Wasze pukle spełnią określone warunki, mogą okazać się doskonałym materiałem na perukę dla potrzebujących. Sama otrzymałam perukę od fundacji i był to najlepszy prezent.

Zaakceptowanie choroby nie przyszło Ci łatwo - co powiedziałabyś osobom, które przechodzą podobne sytuacje do tej, w której sama się znalazłaś?
Życzę im, aby jak najszybciej odnalazły w sobie siłę do walki. Wszystkie jesteśmy wyjątkowe, każda z nas jest piękna. Nie warto przejmować się zdaniem przypadkowych osób, a robić swoje i iść do przodu!

Co przechowujesz w swojej Piwnicy?
Najważniejsze wartości - wiara, rodzina i przyjaciele.




Witam w Piwnicy Bassement Olu!


Musisz to mieć! Czarna marokańska maska do włosów Planeta Organica. #recenzja

Suche, puszące się, niezdyscyplinowane włosy, są zmorą niejednej z nas, szczególnie teraz - zimą, gdy nasze osłabione mrozem i klimatyzacją czupryny wprost domagają się specjalnego traktowania. Gdy po długim czasie włosowej gehenny udało mi się zapanować nad nadmiernym wypadaniem moich pukli, okazało się, że niezbędna będzie nawilżająca akcja ratunkowa. I wtedy w moje ręce wpadła ona - czarna marokańska maska do włosów marki Planeta Organica. Jakie były efekty? Zachęcam do zapoznania się artykułem:).



Skład - skarb za grosze?


Jeszcze kilka lat temu skład kosmetyków był ostatnią rzeczą, na którą zwracałam uwagę podczas zakupów. Na szczęście, mój lekkomyślny stosunek do tego, co nakładam na twarz, ciało i włosy zmienił się gruntownie i dziś staram się dokonywać świadomych wyborów kosmetycznych. Jednym z takich przemyślanych zakupów był produkt, który okazał się zbawieniem dla moich umęczonych włosów. Czarna maska marokańska, bo o niej mowa, to absolutny hit wśród kosmetyków do pielęgnacji czupryn.

Czarna marokańska maska dla włosów stworzona na bazie cennego organicznego oleju arganowego – jednego z najrzadszych i najdroższych olei na świecie. Olej zawiera wysoki procent witamin E i F, intensywnie odżywia i pielęgnuje osłabione włosy. Olej neroli przywraca włosom elastyczność, pozostawia wykwintny niepowtarzalny aromat. Olej wawrzynu szlachetnego (laurowy) jest naturalną ochroną przed zanieczyszczonym środowiskiem  i źródłem witamin dla skóry głowy i włosów. Wzmacnia korzenie i zapobiega wypadaniu włosów. Czarna oliwka zawiera 16 podstawowych aminokwasów, które są niezbędne włosom i skórze. Oliwa z oliwek odżywia włosy, natychmiast zwilża i dodaje włosom miękkości.*

Trzeba przyznać, że taka dawka drogocennych składników, to prawdziwy skarb kosmetyczny. Warto zauważyć, że na pierwszym miejscu w składzie maski znajduje się mieszanina wody z wymienionymi powyżej olejami, znacznie dalej znajdziemy dwa silikony, w tym jeden lotny, a drugi łatwo zmywalny nawet delikatnym szamponem, antystatyk i perfumy.

Składniki aktywne

Organiczny olej arganowy (Organic Argania Spinosa Kernel Oil) - zawiera wysoki procent tokoferoli - antyoksydantów, które neutralizują wolne rodniki, przyspieszają procesy regeneracji komórek, chronią włosy przed promieniowaniem UV i niekorzystnym wpływem środowiska zewnętrznego.
Organiczny olej neroli (Organic Citrus Aurantium Amara Flower Oil) - olejek neroli to jeden z najdroższych olejków. Pozyskiwany jest z kwiatów gorzkiej pomarańczy. Redukuje wypadanie włosów. Leczy łupież.
Olej wawrzynu szlachetnego (Laurus Nobilis Leaf Extract) - olej laurowy znany jest ze swoich właściwości przeciwtrądzikowych, jest również skutecznym środkiem pobudzającym wzrost włosów, oraz pomagającym w walce z łupieżem.
Oliwa z czarnych oliwek -  (Olea Europaea Fruit Oil) - zawiera witaminy A, B, C, D, E, F, K, wiele minerałów, aminokwasów, białek i antyseptyków. Tak cenny zestaw aktywizuje pracę gruczołów łojowych, dając włosom wszystkie niezbędne dla ich zdrowia substancje.*


Efekty działania maski


Już pierwsze użycie produktu daje widoczne efekty - włosy są wygładzone, lśniące i bardziej zdyscyplinowane. Regularne stosowanie czarnej maski marokańskiej, to gwarancja odżywienia i głębokiego nawilżenia. Zauważyłam, że odkąd stosuję ten kosmetyk, moje wysokoporowate włosy mniej się puszą, przestały się plątać, są sypkie i dociążone. Maska świetnie sprawdza się także u posiadaczek włosów średnio i niskoporowatych dlatego uważam, że jest doskonałym produktem na początki świadomej pielęgnacji i pierwszym krokiem w stronę włosomaniactwa :).

Jak stosować maskę?


Maskę stosuję raz na tydzień solo lub mieszam ją z innymi produktami, czasem dodaję także kilka kropel ulubionego olejku. Zwykle aplikuję dużą ilość produktu, jednak mimo to mam wrażenie, że maski nie ubywa, wydajność jest naprawdę zaskakująco duża. Najlepsze działanie maski obserwuję, gdy wczesuję ją w umyte włosy i trzymam około 10 minut pod czepkiem.

Podsumowanie


Czarna marokańska maska Planet Organica, to jedna z lepszych masek do pielęgnacji włosów, z jaką miałam do czynienia. To niezawodny kosmetyk, którego używam szczególnie wtedy, gdy chcę aby moje włosy wyglądały dobrze. Świetnie sprawdza się gdy warunki atmosferyczne dają popalić czuprynie, a także w sytuacjach gdy pukle są przeproteinowane. Cena maski jest bardzo korzystna dla portfela, a dostępność produktu jest ponadprzeciętna. Blask, nawilżenie, dociążenie - dzięki tym cechom marokańska maska dołączyła do listy moich włosowych must have.



Próbowałyście produktów Planet Organica? A może słyszycie o nich po raz pierwszy? Jeśli możecie, dajcie koniecznie znacie jakie są Wasze ulubione maski:)!

*opis producenta


To może Cię zainteresować:
Serum The Ordinary Niacinamide 10% + Zinc 1% - remedium na cerę problematyczną
Jak zorganizować toaletkę - inspiracje-i porady
Estee Lauder Double Wear- mój sposób na kultowy podkład