• Winda
  • Duży pokój
  • Gabinet
  • Łaźnia
  • Spiżarnia
  • Garderoba

AKTUALNOŚCI

Tanatokosmetolog - czym się zajmuje? Pani z Domu Pogrzebowego #wywiad

Praca w zakładzie pogrzebowym owiana jest tajemnicą. Mitów, na temat panujących w branży funeralnej zwyczajów jest wiele, ale tylko nieliczni wiedzą, jak wygląda życie w kojarzonej ze śmiercią instytucji. Jedną z wtajemniczonych jest Agnieszka, znana jako Pani z Domu Pogrzebowego, która opowiedziała mi o kulisach swojej pracy.



Jak nazywa się stanowisko na którym pracujesz?

Jestem tanatokosmetologiem, czyli osobą która przygotowuje ciało zmarłego do pochówku. Stanowisko to charakretyzuje szerokie spektrum obowiązków, począwszy od umycia, zabezpieczenia ciała i ubrania osoby zmarłej, do wykonania makijażu pośmiertnego.

Skąd pomysł na pracę w tym zawodzie?

Już od dziecięcych lat w mojej podświadomości obecny był temat śmierci. Interesowało mnie to, co dzieje się z człowiekiem po odejściu w zaświaty - nie tylko od strony duchowej, ale i doczesnej. Kiedy zmarła moja babcia zastanawiałam się, co będzie działo się z jej ciałem zanim zostanie pogrzebana. Chciałam wiedzieć - poznać i zrozumieć każdy etap pochówku.

Próbowałam swoich sił w różnych profesjach, ale wciąż towarzyszyło mi uczucie, że moje wybory są chybione. Pewnego wieczoru, przeglądałam oferty pracy i trafiłam na ogłoszenie zakładu pogrzebowego, którego właściciel poszukiwał pracownika biurowego. Aplikowałam. Wkrótce otrzymałam zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną. Nigdy nie zapomnę chwili, w której znalazłam się przed budynkiem zakładu - z wrażenia miałam miękkie kolana. Zostałam zatrudniona. Wiem, że tak miało być. Ta praca była mi przeznaczona.

Szybko się wdrożyłaś? 

Myślę, że wdrożyłam się dość szybko. Zaczęłam od pracy biurowej, poznawania struktury firmy i specyfiki branży pogrzebowej. Z czasem umożliwiono mi obserwowanie kolegów, którzy przygotowywali ciała do ostatniego pożegnania i wykonywali makijaż pośmiertny. Uświadomiłam sobie, że to "ta" praca! Praca, którą chciałam wykonywać od zawsze. W niedługim czasie dostałam szansę i mogłam robić to, co wcześniej tylko obserwowałam. Miałam doświadczenie jako wizażystka, dlatego mojej początki na stanowisku tantokosmetologa nie były trudne.

Czy do rozpoczęcia pracy w domu pogrzebowym potrzebne jest wykształcenie kierunkowe?

Nie, nie ma konkretnych wskazań co do wykształcenia osoby mającej pracować w zakładzie. Często słyszę, że należy mieć zaplecze medyczne, ale to jakiś krążący w sieci mit. Zalecam, aby osoby zainteresowane pracą w branży pogrzebowej, skorzystały z kursu przygotowującego, podczas którego można nauczyć się m.in. wykonywania toalety pośmiertnej, przełamania tzw. stężenia pośmiertnego i ubrania zmarłego. Nabyte na szkoleniu umiejętności znacznie ułatwiają wykonywanie obowiązków.

Apropos - co leży w zakresie Twoich obowiązków?

W pracy jestem odpowiedzialna za przygotowanie ciała do pochówku i przyjmowanie rodzin, które chcą zamówić pogrzeb. Łączę pracę biurową z pracą techniczną i bardzo to lubię.

Zdarza Ci się odczuwać lęk związany z obcowaniem ze zmarłym?

Jestem oswojona ze śmiercią, jednak zdarza się, że wygląd denata jest naprawdę szokujący.
Zmarły może mieć otwarte usta, wykrzywioną bólem lub zniszczoną chorobą czy wypadkiem twarz. Mam świadomość, że należy bać się żywych, nie zmarłych, ale nie zawsze tak było. Pierwsze spotkania z nienaturalnie prezentującymi się ciałami, sprawiały, że czułam się  mówiąc delikatnie - niekomfortowo, ale szybko się oswoiłam. Zawsze staram się z najwyższym szacunkiem traktować zmarłych. Wierzę, że osoba oddana pod moją opiekę, to czuje. Czasem mam wrażenie, że zmarły "obawia się" tego, co go u nas czeka - gdy to "wyczuwam", mówię do niego, tłumacząc co będę robić i w jakim celu. Uważam, że do ostatnich chwil, zmarły powinien pozostać dla nas - żyjących, człowiekiem.

Bywa, że po śmierci ciało "wydaje" pewne odgłosy - jak radzisz sobie z niespodziewanie usłyszanym dźwiękiem? Czy można się do tego przyzwyczaić?

To prawda, można usłyszeć delikatne pojękiwania. Wszystko spowodowane jest powietrzem zgromadzonym w przełyku, przeponie i płucach człowieka. Przy podnoszeniu ciała zmarłego, następuje nacisk na przeponę, czego konsekwencją może być "jęknięcie". Podsumowując - "dźwięki" nie pojawiają się samoistnie, a dopiero gdy zmarły będzie miał zmienianą pozycję np. do toalety.

Przygotowując zmarłego do pochówku, musisz sprostać wytycznym dotyczącym jego wyglądu wskazanym przez rodzinę - konkretny makijaż, fryzura. Zdarzają się sytuacje zaskakujące, nietypowe?

Nie przypominam sobie takich sytuacji. Mamy różne gusta, coś, co mnie może wydawać się dziwne, dla innych jest piękne. Nigdy nie oceniam oczekiwań rodziny, co do wyglądu bliskiej im osoby. Sądzę, że wyrobiłam w sobie swego rodzaju mechanizm - przyjmuję wytyczne i działam. Szanuję wolę rodziny i nawet w myślach " nie komentuję" ich decyzji.

Wielu zastanawia się, czy w swoim doświadczeniu zawodowym przeżyłaś chwile grozy - dla odmiany, chciałabym, żebyś wspomniała o historiach przyjemnych, dzięki którym zawsze odnajdujesz sens swojej pracy

O tym, że moja praca ma sens, przekonuje się za każdym razem, kiedy bliscy zmarłego przyznają, że nie czują strachu czy kiedy cieszą, że z twarzy ważnej dla nich osoby zniknął grymas bólu. Zdarza się, że przekonują mnie, że "ich zmarły" wygląda lepiej po śmierci, niż za życia, czasem nawet go fotografują lub proszą, abym ja to zrobiła. Ciało, od momentu transportu do zakładu, do ułożenia w trumnie przechodzi ogromną metamorfozę. Trudno to sobie wyobrazić, żeby zrozumieć, trzeba zobaczyć.

Czy jest coś, czego nie lubisz robić w pracy w domu pogrzebowym?

Nie potrafię pogodzić się ze śmiercią dziecka. Przygotowanie zmarłego dzieciątka, to dla mnie traumatyczne przeżycie.

Jesteś świadkiem dramatów rodzinnych, wielu bolesnych i trudnych chwil - czy możesz podzielić się historią, która szczególnie zapadła ci w pamięci?

Nigdy nie zapomnę rodziny, która przyszła do zakładu zaplanować pogrzeb dziecka, które było jeszcze w łonie matki. Wysoka ciąża, ostatnie tygodnie. Wybierali urnę, kwiatki i tabliczkę na krzyż, zamiast wózka, łóżeczka i ubranek. Płakałam razem z nimi. Kiedy wracam myślami do tej rodziny, jest mi bardzo ciężko.

Twoja praca wiąże się ze sporym obciążeniem psychicznym. Nigdy nie myślałaś o tym, żeby zrezygnować?

Nie wyobrażam sobie robić nic innego, to zajęcie daje mi ogromną satysfakcje. W każdej pracy są chwilę zwątpienia, ale moim zdaniem to pozwala zachować równowagę psychiczną. Jest to zdrowy odruch. Miewam gorszy czas, szczególnie kiedy obserwuję wzrost zgonów - widzę wtedy więcej cierpienia...

Stworzyłaś instagramowy profil Pani z Domu Pogrzebowego (przekierowanie), na którym publikujesz treści związane z m.in. przygotowaniem do tzw. ostatniego pożegnania - jaki był Twój cel, gdy zakładałaś konto?

To był impuls, poczułam chęć stworzenia miejsca, w którym będę mogła mówić o mojej pracy. Wiele osób demonizuje mój zawód, a ja chciałam pokazać, że tu też pracują normalni ludzie, którzy mają domy, rodziny, pasje. Wokół tematyki funeralnej istnieje wiele mitów, które ja lubię odczarowywać.

Treści, które zamieszczasz na Instagramie, cieszą się ogromnym zainteresowaniem - zrzeszasz niemal stutysięczną społeczność - Twoja działalność przełamuje tabu, niejako oswaja ze śmiercią. Spodziewałaś się tak pozytywnego odbioru?

Absolutnie nie spodziewałam się takiego zainteresowania. Byłam szczęśliwa, kiedy mój profil obserwowało sto osób - to przecież spory tłum! A sto tysięcy zaangażowanych obserwatorów? Szok!

Czy zdecydowałabyś się na obranie tej ścieżki zawodowej ponownie?

Nie widzę już siebie w innym zawodzie, w innym miejscu. Żałuję, że nie znalazłam tej pracy wcześniej. Mogę śmiało powiedzieć, że kocham to, co robię i dobrze mi w miejscu, w którym jestem.



Słyszeliście o tej profesji? Dajcie znać, co sądzicie o naszej rozmowie, jestem ciekawa Waszych opinii :).


PS. Więcej wywiadów znajdziecie w zakładce Winda - TU i w Dużym Pokoju - TU. Zapraszam na inspirujące rozmowy np. z polską kosmetyczką Kim Kardashian i Jennfier Aniston - TU i Sandrą, która zmagała się z bulimią - TU.

*pierwsza data publikacji wywiadu - 5.04.2020

Jak kupować taniej? Praktyczne porady od Pinkishbeauty

Zakupy, to dla wielu z nas ogromna przyjemność - tym większa, kiedy mamy świadomość, że kupując możemy oszczędzać. O polowaniu na promocje rozmawiałam z Pinkishbeauty, która na swoim instagramowym profilu publikuje zakupowe triki, korzystne kody rabatowe i aktualne okazje. Jeśli jesteście ciekawi, jak nie zbankrutować podczas shoppingu, zerknijcie na nasz artykuł, wykorzystajcie wskazówki i już dziś szykujcie się na wyprzedaż:)!


Czekaj na okazję!

Kupowanie bez zniżek, to nieopłacalny interes. Nie ma sensu płacić regularnej ceny za  produkt, który prędzej czy później zostanie objęty promocją. Okazje pojawiają się cyklicznie, dlatego warto uzbroić się w cierpliwość i poczekać na korzystną dla portfela ofertę, jednak należy pamiętać, że interesująca nas rzecz może zostać wyprzedana, dlatego jeśli uznamy ja za niezastąpioną, lepiej kupić nie czekając na rabat.

Korzystaj z cashback i dostań zwrot

Programy lojalnościowe zwykle obiecują "złote góry", jednak w przypadku tych proponujących cashback, naprawdę można zyskać. Wystarczy robić zakupy przez konkretną aplikację, np. Goodie - wyszukać interesujący nas sklep i kliknąć w link, przekierowujący na stronę internetową tego sklepu. Składamy zamówienie i opłacamy przelewem, który jest jedyną formą płatności dostępną w programach cashback. Po zakończonej transakcji, zostanie naliczony zwrot - najczęściej 2 -8% i często jest powiększany. Czas zatwierdzenia zwrotu rożni się w zależności od partnera programu. Żeby otrzymać pieniądze na konto bankowe, wystarczy "uzbierać" 20 zł - od tej kwoty możemy wypłacić zwrot. Należy jednak pamiętać, żeby traktować tę aplikację jako zakupowy "bonus"  - zdarza się, że na zwroty czeka się miesiąc i dłużej, dlatego taka opcja oszczędzania nie sprawdzi się u niecierpliwych.

Wyprzedaże sezonowe - korzystaj z głową!

Przygotowania do nowej wyprzedaży warto rozpocząć tuż po zakończeniu poprzedniej. Dobrym patentem jest przegląd szafy i zapisanie rzeczy, które powinny się w niej znaleźć, a także kupowanie z "wyprzedzeniem" - kompletowanie zimowej garderoby latem i odwrotnie, dzięki czemu potrzebne ubrania i dodatki można nabyć na wyprzedażach, w dobrej cenie. Planując zakupy wcześniej - przeczytaj o planowaniu zakupów i jadłospisu z Wilkuchnia TU -  unikamy tych "na szybko", kiedy trudno trafić na promocję.

Uważaj na chwyty marketingowe

Sklepy manipulują cenami, dlatego podczas wyprzedaży sprawdza się zapisywanie linku do interesującego nas produktu, monitorować jego cenę i nie nabrać się na „promocję”. Spostrzegawczy klient zauważy, że podczas wyprzedaży cena przed obniżką jest wyższa od regularnej i zmieniana kilkukrotnie. Takie chwyty stosowane są od lat, na szczęście świadomość konsumentów wzrasta i coraz mniej osób daje się złapać.

Unikaj błędów i stosuj triki

Warto wyrobić w sobie nawyk planowania zakupów i nie ulegać promocjom na produkty zupełnie zbędne. Kupowanie rzeczy, których nie potrzebujemy tylko dlatego, że są tanie jest jednym z  podstawowych i najczęściej popełnianych przez konsumentów błędów. Przed zakupem, fajnie szukać okazji - sprawdzać, czy dostępne są dodatkowe zniżki. Można naprawdę sporo oszczędzić! W Internecie można znaleźć kody rabatowe, które czasem łączą się z promocjami. Przeglądanie gazetek i porównywanie cen, buszowanie na pepper.pl, gdzie dostępny jest ogrom informacji i kodów rabatowych, to super rozwiązanie. Warto też obserwować instagramowe konta poświęcone konkretnym sklepom, np. Biedronce,  Lidlowi, Pepco, gdzie można znaleźć aktualne promocje.



Polujecie na okazje czy może wolicie zakupy bez planu, na spontanie? Ps. Bardzo polecam Wam profil Pinkish - dzięki Ani korzystam z Goodie i zbieram pieniądze ze zwrotów, poznałam kilka świetnych produktów i serio - oszczędzam sporo!

Jak zagęścić włosy i przyspieszyć ich porost? Wcierki, suplementacja i inne.

Problem wzmożonego wypadania włosów dotyczy mnie od niedawna - stres, koloryzacja i  przypadkowa, nieprzemyślana pielęgnacja, to czynniki, które doprowadziły moją czuprynę do widocznego zmniejszenia objętości. Zmartwiona fatalną kondycją swoich włosów, postanowiłam rozpocząć akcję ratunkową i wdrożyć nowy plan pielęgnacyjny, którego głównym celem jest zahamowanie wypadania włosów i przyspieszenie ich porostu. W dalszej części artykułu znajdziecie cztery, sprawdzone przeze mnie sposoby, dzięki którym w krótkim czasie udało mi się poprawić stan moich pukli.



Suplementacja


Kiedy moje włosy sypały się garściami, a kucyk przypominał wyglądem stare sznurowadło, po pierwszą pomoc skierowałam się do apteki. W moim przypadku, wypadanie włosów nie było spowodowane stanem chorobowym, dlatego porada farmaceuty była wystarczająca. Kupiłam Vitapil, suplement diety zawierający 16 aktywnych składników, wykazujących pozytywne działanie na gruczoły łojowe, cebulki i łodygę włosa. Vitapil przyjmowałam przez okres około 3 miesięcy, zgodnie z zaleceniem producenta po posiłku - w innym wypadku miałam potworne mdłości. Dość szybko zauważyłam pierwsze efekty w postaci sporej ilości baby hair. Włosy odzyskały witalność i blask, a wypadanie zostało znacząco zahamowane. Już na początku kuracji, mycie i czesanie przestało wiązać się z utratą kilku garści włosów. Od września wróciłam do Vitapilu, aby uniknąć wypadania włosów,z którym borykam się jesienią.

Uwaga! Zanim kupicie hucznie promowany w mediach społecznościowych suplement, upewnijcie się, że znajduje się on w wykazie suplementów zgłoszonych do Głównego Inspektoratu Sanitarnego - TU.


Wcierki


Do niedawna wcierki traktowałam z przymrużeniem oka. Wydawało mi się, że aplikacja ziołowej mieszanki na skórę głowy, nie wpłynie na przyspieszenie porostu włosa. Kilka lat temu dostałam w prezencie słynny Jantar, jednak nieergonomiczna buteleczka kosmetyku nie ułatwiała jego testowania. Ne miałam wówczas problemów z czupryną, pewnie dlatego produkt spisałam na straty. Dopiero przykre doświadczenia z nadmiernym wypadaniem włosów sprawiły, że postanowiłam dać wcierkom drugą szansę i włączyć je do pielęgnacji. Przeszukałam 'internety' i mój wybór padł na kultową wcierkę Banfi, a dokładniej wersję Lady. Produkt testuję od około trzech tygodni i jestem pozytywnie zaskoczona efektami. Jak to możliwe, że wcierki mają tak zbawienny wpływ na nasze czupryny? Otóż ich podstawowym zadaniem jest pobudzenie krążenia mieszków włosowych, a co za tym idzie dotlenienie i odżywienie cebulek, czego efektem jest zahamowanie wypadania włosów  i przyspieszenie ich porostu. To naprawdę działa! 


Regularne podcinanie


Od jakiegoś czasu podcinam końcówki o centymetr średnio co dwa miesiące. Niestety, wciąż widać u mnie efekty nadmiernego wypadania - szczególnie na końcach, które są mocno przerzedzone, ale za jakieś 4 miesiące, objętość włosów powinna się wyrównać. Nie zapuszczajcie pukli za wszelką cenę - jeśli zauważycie, że końcówki się puszą i rozdwajają, koniecznie wybierzcie się do fryzjera po pomoc. Starajcie się podcinać włosy chociaż co 3 miesiące, aby nie doprowadzić do poważniejszych uszkodzeń łodygi. Zniszczone, przesuszone końce nie wyglądają atrakcyjnie i prędzej czy później, zmuszą Was do konkretnego cięcia.



Ochrona końcówek 


Przez lata pielęgnację końcówek traktowałam po macoszemu. Testowałam słynne sera z jedwabiem, jednak kiedy fryzjerka powiedziała mi, że nie zaproponowałaby ich nawet wrogowi, trochę się zniechęciłam. Zdecydowałam się na mniej obciążające włosy produkty - olejek z pestek moreli Alterry, oliwkę dla mam Babydream i olej ze słodkich migdałów. W przeciwieństwie do silikonowych produktów, te naturalne sprawdzają się u mnie świetnie! Moje końcówki są w dobrej formie, nie kruszą się i nie rozdwajają, a to pomaga mi skupić się na zapuszczaniu zdrowych, mocnych włosów.




Straciłam sporo włosów, zanim zrozumiałam, że odpowiednia pielęgnacja może wpłynąć na zmniejszenie intensywności ich wypadania. Powyższe sposoby, doprowadziły moją czuprynę do stanu zadowalającego, choć wciąż nie wróciły do dawnej 'formy'. Mam nadzieję, że do tego coraz bliżej!

Zmagacie się z nadmiernym wypadaniem włosów, czy macie to za sobą? Podzielcie się swoją włosową historią, może pomożecie w ten sposób którejś z nas, w walce o każdy włos :)!.


To może Cię zainteresować :