• Winda
  • Duży pokój
  • Gabinet
  • Łaźnia
  • Spiżarnia
  • Garderoba

AKTUALNOŚCI

5 podstawowych zasad pielęgnacji skóry według kosmetyczki klanu Kardashian - Jenner, Joanny Czech

Dziś w Gabinecie Bassement, dyżur specjalisty pełni Joanna Czech - kosmetyczka gwiazd, którą przedstawiłam Wam w Windzie - wywiad TU. Asia, jako utytułowana specjalistka branży beauty, zdradziła mi 5 podstawowych zasad pielęgnacji, których przestrzeganie wpływa pozytywnie na kondycję skóry, m.in. zwiększając jej odporność na czynniki zewnętrzne. Jak dbać o cerę, aby była zdrowa i promienna? Zapraszam do skorzystania poniżej przedstawionych porad Joanny, warto!


Pamiętaj, że Twoja skóra, to 'unikat' 

Nie kopiuj schematu pielęgnacyjnego gwiazd, ani koleżanek. Każda cera ma określone potrzeby, dlatego kosmetyki lub zabiegi, które doskonale sprawdzają się w przypadku Twojej znajomej, mogą przyczynić się do drastycznego pogorszenia kondycji Twojej cery. Podczas swojej praktyki kosmetycznej, często spotykam się z kobietami, które żądają wykonania zabiegu polecanego przez przyjaciółkę, nie zważając na aktualne potrzeby swojej skóry. Konsekwencje korzystania z nieodpowiednio dobranych zabiegów mogą być opłakane! Obserwuj swoją twarz i traktuj ją z należytym szacunkiem. Zasięgnij porady profesjonalisty, zanim podejmiesz próbę ułożenia schematu pielęgnacyjnego.

Złuszczaj z głową 

Lata praktyki w branży beauty pozwoliły mi zauważyć ciekawą prawidłowość, otóż niektóre kobiety przesadzają z eksfoliacją, a inne nie stosują jej wcale. Złuszczanie powinno stanowić podstawę pielęgnacji każdego rodzaju cery. Należy jednak zachować złoty środek przy tego rodzaju zabiegach. Regularne peelingi to niezbędne minimum - należy wykonywać je dwa razy w tygodniu - jeśli obawiasz się podrażnienia kosmetykiem złuszczającym, dodaj do niego niewielką ilość mleka. Do codziennego oczyszczania możesz stosować rękawice myjącą lub lniany ręczniczek, który podczas zabiegu będzie delikatnie złuszczał martwy naskórek.

Zadbaj o wieczorną pielęgnację

Skóra podczas odpoczynku ma większą zdolność wchłaniania składników pielęgnacyjnych aż o 60% , dlatego na noc należy stosować kremy i sera zawierające wyższe stężenie substancji aktywnych - efekty będą widoczne niemal natychmiast. Nie zapomnij, że pierwszym etapem wieczornej pielęgnacji jest dokładny demakijaż - zmyj z siebie "ulicę"! Pamiętaj, że jedną z podstawowych funkcji skóry, jest usuwanie zbędnych i szkodliwych produktów przemiany materii. Należy starannie oczyszczać skórę, aby uniknąć przykrych zmian zapalnych i uciążliwych, trudnych w leczeniu chorób dermatologicznych.

Szanuj dekolt 

Pielęgnacja twarzy dotyczy także szyi i dekoltu! Niestety wiele z nas o tym zapomina, co widać gołym okiem. Skóra w tych miejscach ma cieńszą warstwę lipidową w związku z mniejszą ilością gruczołów łojotokowych o ok. 30-40%, dlatego szybciej ulega procesom starzenia. "Your face begins at your nipples and ends in your hairline" - nie zapominaj o tym! Dekolt i szyja, powinny być pielęgnowane na równi z buzią. Delikatne złuszczanie i intensywne nawilżanie, to absolutna podstawa!

Nie zapominaj o dłoniach 

Aby zachować jędrną skórę rąk, w ciągu dnia używaj kremu nawilżającego, a przed snem wklep w dłonie pozostałości po wieczornej pielęgnacji twarzy. Dłonie są Twoją wizytówką, nie zaniedbuj ich!
Pamiętaj też o złuszczaniu - możesz do tego użyć wspomnianego wcześniej lnianego ręczniczka.



Mam nadzieję, że wprowadzicie zasady pielęgnacji proponowane przez Joannę Czech - Wasza skóra z pewnością Wam się odwdzięczy! A może już stosujecie podobne rytuały? Dajcie znać!




To może Ci się spodobać:

Winda: Juventus, to spełnienie moich marzeń - Aleksandra Sikora

Aleksandra Sikora, polska zawodniczka Juventusu, to żywy dowód na to, że pasja, ciężka praca i wytrwałość, to gwarancja sukcesu. Jako nastolatka zapragnęła grać w piłkę nożną zawodowo i dopięła swego. Od lipca zasila szeregi Starej Damy i radzi sobie świetnie. Jak wyglądała jej droga do Juventusu? Zapraszam do Windy!



Uwaga: Każdy, kto odwiedzi blok(g) Bassement, zostanie przyjęty w wyjątkowy sposób. Ola została zaproszona do Windy i podobnie jak m.in. Joanna Czech - kosmetyczka Kim Kardashian - wywiad TU, zostanie wysłana w podróż po piętrach bloku. Zaczynamy od piętra 10, gdzie tradycyjnie zadaję 'najbardziej błahe pytania'. Finał podróży to Piwnica, w której każdy Gość otrzyma klucz do BBS:).


Najbardziej błahe pytanie - cheat meal, a może cheat day? Wybierz jedno!
Zdecydowanie cheat meal! Nie pozwalam sobie na cheat day - mój organizm po prostu nie toleruje wielkich szaleństw kulinarnych, poza tym jestem sportowcem, zbilansowana dieta pozwala mi osiągać lepsze wyniki w pracy. Oszukany posiłek spożywam sporadycznie, zwykle w postaci mojej ulubionej włoskiej pizzy.


Twoja droga do sukcesu nie była usłana różami, mimo wszystko, dotarłaś do swojego celu. Jak wspominasz swoje początki w piłce nożnej?
To prawda, nie było łatwo, ale początki zwykle są trudne - w każdej dziedzinie życia. Pamiętam, jak w wieku 16 lat wyjeżdżałam z mojej rodzinnej wioski do Konina. Przepłakałam całą drogę. Nie mogłam sobie wyobrazić życia w szkole z internatem, bez najbliższych. Byłam nastolatką, miałam pełno obaw, zastanawiałam się, czy poradzę sobie sama? Czy sprostam wszelkim obowiązkom? Ciężko pracowałam każdego dnia na boisku, a chwile słabości starałam się 'wyrzucić' z siebie na treningach. Miałam jasno sprecyzowany cel, dzięki temu było mi łatwiej, gdy pojawiały się zwątpienia - wiedziałam, że nie mogę się poddać. Sport kształtuje charakter. Z perspektywy czasu widzę, że przeprowadzka do Konina była początkiem drogi, która zaprowadziła mnie do miejsca, o którym w tamtym czasie nie śmiałam nawet marzyć.


Dlaczego zdecydowałaś się akurat na tę dyscyplinę sportową? Czy to była przemyślana decyzja czy dzieło przypadku?
Zawsze byłam aktywnym dzieckiem, a do piłki ciągnęło mnie odkąd pamiętam. Przez jakiś czas trenowałam lekkoatletykę, biegałam na 100 m, jednak mówiąc wprost - ta dyscyplina mnie nie urzekła. Tęsknota za piłką wciąż dawała o sobie znać. Codziennie grałam w nogę ze znajomymi z podwórka i odnajdywałam w tym wielką radość. W 6 klasie szkoły podstawowej zrozumiałam, że piłka nożna, to moje pasja i nie wyobrażam sobie nawet dnia bez treningu. Postanowiłam coś z tym zrobić, podjąć kroki, które pozwolą mi zająć się tą dyscypliną zawodowo. Wtedy trafiłam do mojego pierwszego klubu LUKS Promień Mosty.


Z jakimi reakcjami spotykasz się, gdy mówisz czym zajmujesz się zawodowo?
Najczęstsza reakcja, jaką obserwuję wśród ludzi, którzy dowiadują się, że jestem piłkarką nożną, to zaskoczenie. Jak to? Dziewczyna gra w nogę? Kompletny szok! Tak, tak, kobiety grają i to bardzo dobrze! Przyznam, że emocje, które wzbudza moja profesja sprawiają, że czuję się naprawdę wyjątkowo. Pomyśleć, że jeszcze kilkanaście lat temu rówieśnicy naśmiewali się z mojej pasji, momentami dokuczali. Dla nastolatki było to bardzo bolesne doświadczenie. Dziś wspominam to z uśmiechem. Jestem wdzięczna kolegom - ich komentarze mnie zahartowały, sprawiły, że pokonałam swoje słabości i kompleksy już jako młoda dziewczyna.


A jak odnajdujesz się w zdominowanym przez mężczyzn świecie piłki nożnej?
Faktycznie, na świat piłki nożnej składają się głównie faceci, ale mnie to nie przeszkadza. Świetnie odnajduje się w tym 'męskim świecie'. Jestem szanowana, robię to, co kocham, czego chcieć więcej? Mimo że różnice między funkcjonowaniem drużyny kobiecej i męskiej są gigantyczne, nie skupiam się na tym. Prawdę mówiąc, nie chcę się nad tym zastanawiać.  Uważam się za ogromną szczęściarę. Moja pasją, stała się moją pracą. Mieszkam w pięknym kraju, mam wspaniałych ludzi wokół siebie. Realizuję się zawodowo, a to jest dla mnie najważniejsze.


Freestyle - co w głowie, to na języku
W życiu nie ma przypadków. Wszystko, czego doświadczamy, każde wydarzenie ma swój sens. Często nie zdajemy sobie z tego sprawy i nie potrafimy pogodzić się z wieloma sytuacjami, z którymi przychodzi nam się mierzyć. Kiedy na mojej drodze pojawia się przeszkoda, zamiast udawać, że jej nie ma, traktuję ją jak wyzwanie. Zdarza się, że się potknę, przewrócę się. Wtedy wstaję i idę dalej. Wszelkie przeciwności losu są dla mnie dodatkowym impulsem do działania. Zawsze!


W Twoim życiu pojawiały się osoby, które próbowały wybić Ci z głowy marzenia o pracy w Juventusie. Jak sobie z tym poradziłaś?
Kilka osób mówiło mi, że w Juventusie będę zawodniczką rezerwową. Sugerowano, abym podjęła współpracę z Milanem, który oferował mi kontrakt. Sporo koleżanek grało własnie w tym klubie, zależało im na tym, abyśmy nadal tworzyły drużynę. Nie mogłam jednak kierować się sentymentem, w końcu chodzi o moje życie. Decyzja była prosta - Juventus! Miałam kolejny cel do zrealizowania, a wszelkie nieprzychylne komentarze motywowały mnie do jeszcze cięższych treningów. Juventus, to spełnienie moich marzeń. Jak mogłabym się zastanawiać? Teraz, kiedy już tu jestem, chcę wykorzystać ten czas jak najlepiej - każdego dnia się uczę, by być lepszą zawodniczką.


Niedawno stworzyłaś akcję #aktywnepiłkarki. Jaki jest cel projektu?
Celem projektu jest motywowanie przede wszystkim młodych piłkarek do rozwijania swoich umiejętności, wsparcie dziewczyn i pokazanie im, że niemożliwe nie istnieje. Możliwość pracy w różnych klubach, pozwoliła mi nauczyć się wiele. Chciałabym przekazać swoją wiedzę ambitnym piłkarkom nożnym, które marzą o działaniu w tej dyscyplinie.


Jak wygląda Twój typowy dzień w Juventusie?
Każdy dzień zaczynam około 7.30 rano. Do obiektu treningowego mam tylko 5 minut drogi z domu, co bardzo ułatwia mi życie. Zwykle jestem pierwsza na obiekcie i idę na siłownię,aby przygotować się do treningu z drużyną. Później jest czas na boisko - każdy trening, to dla mnie okazja do zaprezentowania swoich umiejętności. Gra w Juventusie daje mi możliwość nieustannego rozwoju. Dostałam szansę, o której nie śmiałam śnić, nie chcę tego zmarnować, dlatego staram się pracować najlepiej jak potrafię. Bywa ciężko, na szczęście po treningu mamy możliwość korzystania z odnowy biologicznej, pomocy fizjoterapeutów, wsparcia dietetyków. Kiedy zrobimy swoje na boisku i zregenerujemy siły, jemy posiłek - rodzinnie, całą drużyną. To moment, kiedy możemy się rozluźnić, wyłączyć na chwilę. Raz na jakiś czas klub organizuje spotkania z osobami odpowiedzialnymi za media - Juventus, to potężna marka, nie może sobie pozwolić na potknięcia marketingowe. Kiedy wchodzimy na obiekt, korzystanie z telefonów jest ograniczone. Uważam, że to dobre rozwiązanie - nie rozpraszamy się, jesteśmy skupione na treningu. Może to zabrzmi banalnie, ale Juventus, to spełnienie moich marzeń, a czas płynie tu jakby wolniej. W końcu mam możliwość zadbać o rzeczy, na które wcześniej brakowało mi czasu. Jak się tym nie cieszyć:)?


Powiedz, gdzie widzisz się za 10 lat?
Za 10 lat? To kawał czasu! Trudno mi wyobrazić sobie, czym będę się zajmować i jak będzie wyglądać moje życie. Chciałabym wciąż grać, realizować swoje cele i tak po prostu - być szczęśliwa...


Co przechowujesz w swojej Piwincy?
W Piwnicy przechowuję plany i marzenia, które w dużej mierze związane są ze wspomnianym wcześniej projektem - #aktywnepiłkarki. Wierzę, że uda mi się wcielić w życie skrywane w tej piwniczce nadzieje.






Witam w Piwnicy Olu!



Zapraszam do obserwowania Oli na instargramie TU, gdzie znajdziecie aktualne informacje na temat kariery piłkarki :).

Catrice HD Liquid Coverage - moja największa porażka kosmetyczna

Podkład Catrice HD Liquid Coverage trafił na drogeryjne ponad rok temu i szybko zyskał miano kultowego. Dowodem niesłabnącej popularności kosmetyku jest jego trudna dostępność - podkład sprzedaje się w zawrotnym tempie, co automatycznie zwiększa jego atrakcyjność. Przyznam, że sama dałam się wciągnąć w 'polowanie' na HD Liquid i po kilku tygodniach udało mi się zdobyć dwie buteleczki. Niestety, gorzko tego pożałowałam...



Podkład idealny?


Początkowo lista zalet podkładu wydaje się nie mieć końca - idealnie wtapia się w skórę i wyrównuje jej koloryt, dodatkowo minimalizując widoczność porów. Pozostawia matowo - satynowe wykończenie i nie wymaga poprawek w ciągu dnia (!).  Nie wysusza, nie podkreśla skórek i nie zbiera się w załamaniach.  Ogromnym plusem kosmetyku jest także bardzo mocne krycie, bez konieczności zastosowania kamuflażu przed aplikacją podkładu. Kolejnym atutem produktu jest jego wydajność - wystarczy kilka kropel, aby pokryć równomiernie całą twarz , należy jednak streszczać się z aplikacją - podkład dość szybko zastyga. Do zakupu zachęca także cena - około 30 złotych za 30 ml kosmetyku - to naprawdę supertanio! Do niewątpliwych zalet należy dodać fakt, że zgodnie z obietnicą producenta, makijaż na bazie podkładu, rzeczywiście daje efekt 'HD' i doskonale prezentuje się na zdjęciach. Niestety, przy 'bliższym poznaniu' HD Liquid Coverage, tylko traci...

Jak jest naprawdę?


Podkład testowałam około 3 miesiące, ale zachwyty minęły już po 2-3 tygodniach od pierwszej aplikacji, kiedy zauważyłam wzmożoną produkcję sebum. Moja skóra zaczęła się potwornie błyszczeć, a ja w żaden sposób nie mogłam zahamować tego procesu. Pomyślałam, że być może przyzwyczaiłam się do HD Liquid i dla odmiany zaaplikowałam mój ulubiony do tej pory podkład dr Ireny Eris, Provoke Matt - więcej TU.  Niezawodny dotąd kosmetyk, prezentował się na mojej twarzy fatalnie - już w kilka minut po wykończeniu makijażu świeciłam się jak latarnia morska, a podkład zupełnie 'nie trzymał' się skóry.  Oprócz nadmiernej produkcji sebum, zauważyłam ogromną ilość zaskórników i kaszkę, która z dnia na dzień zajmowała coraz większą powierzchnie mojej twarzy.




Moja walka z niedoskonałościami powstałymi po używaniu HD Liquid trwała dobrych kilka miesięcy. Zupełnie nie mogłam poradzić sobie z ogromną ilością sebum i notorycznie pojawiającymi się ogniskami zapalnymi. Skąd nadmierne błyszczenie mojej skóry? To proste - otóż większość podkładów matujących hamując 'świecenie',  prowadzi do absolutnego odwodnienia skóry, która potrzebując natychmiastowego nawilżenia, broni się wydzielając morze sebum. Stąd już krótka droga do zapchania porów, które przy komedogennym składzie Catrice HD Liquid Coverage, w zasadzie nie mają szans pozostać w niezmienionym stanie - zaskórniki gwarantowane!

Co wpłynęło na poprawę kondycji mojej skóry?


Pierwszym krokiem w walce o unormowanie kondycji mojej skóry było 'odstawienie' głównego winowajcy, który doprowadził ją do krytycznego stanu - pozbyłam się  Catrice HD Liquid Coverage i wróciłam do wspomnianego wcześniej Provoke Matt. Przez pierwsze tygodnie podkład dosłownie spływał z mojej twarzy, co doprowadzało mnie do skrajnej rozpaczy - moja skóra patologicznie się świeciła, a wypryski nie znikały ani na chwilę. Mimo zniechęcenia nie poddawałam się i wzięłam sprawy w swoje ręce - postanowiłam zadbać o porządne oczyszczenie i nawilżenie - zdecydowałam się na zakup zestawu oczyszczającego Estee Lauder, który zawierał krem na dzień, krem na noc, żel pod oczy, maskę oczyszczająca i serum naprawcze (wkrótce recenzja). Dwa razy w tygodniu stosowałam peeling enzymatyczny na bazie olejków od Perfecty, maski Bania Agafii, Avene i Bingo Spa. Do pielęgnacji dołączyłam również poleconą przez koleżankę, izotoniczną wodę termalną Uriage. Stosowałam punktowo maść z kwasem azelainowym Acne Derm, która delikatnie wyciszyła stany zapalne i zmniejszyła przebarwienia.  Początkowo walka wydawała mi się z góry przegrana, na szczęście jakiś miesiąc od zmiany pielęgnacji, widoczna była delikatna poprawa, a dziś jest już naprawdę dobrze. Po tej 'akcji ratunkowej' jestem ostrożna w doborze kosmetyków i bardzo dokładnie analizuję ich skład, co i Wam polecam.

AKTUALIZACJA - 15.11.17

Konsekwencje stosowania podkładu Catrice HD Liquid Coverage odczuwam do dziś. Kondycja mojej skóry, wydawała się być coraz lepsza, jednak trwało to tylko chwilę. Okazało się, że sytuacja jest znacznie poważniejsza, niż myślałam. Po kilku miesiącach walki na własną rękę, postanowiłam zasięgnąć porady lekarskiej. Udałam się do dermatologa, który rozpoznał u mnie... trądzik kosmetyczny! Trądzik objawiał się u mnie przypominającą wysypkę kaszką, pojawiającymi się okresowo wykwitami i częstszymi niż zwykle reakcjami alergicznymi na kosmetyki. Podkład doprowadził moją skórę do prawdziwej ruiny. Aktualnie jestem w trakcie leczenia - dermatolog przepisał mi leki recepturowe i maści złuszczające. Przede mną dość agresywna i mało przyjemna kuracja... Trzymajcie kciuki.

Efekt HD, który daje Catrice HD Liquid Coverage, zachwycił wiele kobiet - sama byłam jedną z nich, czego dziś gorzko żałuję. Dziewczyny, apeluję: nie testujcie tanich, drogeryjnych podkładów o komedogennym składzie, nie warto!


Używałyście Catrice HD Liquid Coverage? Jakie są Wasze doświadczenia?