• Winda
  • Duży pokój
  • Gabinet
  • Łaźnia
  • Spiżarnia
  • Garderoba

AKTUALNOŚCI

Catrice HD Liquid Coverage - moja największa porażka kosmetyczna

Podkład Catrice HD Liquid Coverage trafił na drogeryjne ponad rok temu i szybko zyskał miano kultowego. Dowodem niesłabnącej popularności kosmetyku jest jego trudna dostępność -kosmetyk sprzedaje się w zawrotnym tempie, co automatycznie zwiększa jego atrakcyjność. Przyznam, że sama dałam się wciągnąć w 'polowanie' na HD Liquid i po kilku tygodniach udało mi się zdobyć dwie buteleczki podkładu. Niestety, gorzko tego pożałowałam...




Podkład idealny?


Początkowo lista zalet podkładu wydaje się nie mieć końca - idealnie wtapia się w skórę i wyrównuje jej koloryt, dodatkowo minimalizując widoczność porów. Pozostawia matowo - satynowe wykończenie i nie wymaga poprawek w ciągu dnia (!).  Nie wysusza, nie podkreśla skórek i nie zbiera się w załamaniach.  Ogromnym plusem kosmetyku jest także bardzo mocne krycie, bez konieczności zastosowania kamuflażu przed aplikacją podkładu. Kolejnym atutem produktu jest jego wydajność - wystarczy kilka kropel, aby pokryć równomiernie całą twarz - pamiętajcie jednak, aby streszczać się z aplikacją - podkład dość szybko zastyga. Do zakupu zachęca także cena - około 30 złotych za 30 ml kosmetyku - to naprawdę supertanio! Do niewątpliwych zalet należy dodać fakt, że zgodnie z obietnicą producenta, makijaż na bazie podkładu, rzeczywiście daje efekt 'HD' i doskonale prezentuje się na zdjęciach. Niestety, przy 'bliższym poznaniu' HD Liquid Coverage, tylko traci...

Jak jest naprawdę?


Podkład testowałam około 3 miesiące, ale zachwyty minęły już po 2-3 tygodniach od pierwszej aplikacji, kiedy zauważyłam wzmożoną produkcję sebum. Moja skóra zaczęła się potwornie błyszczeć, a ja w żaden sposób nie mogłam zahamować tego procesu. Pomyślałam, że być może przyzwyczaiłam się do HD Liquid i dla odmiany zaaplikowałam mój ulubiony do tej pory podkład dr Ireny Eris, Provoke Matt - więcej TU.  Niezawodny dotąd kosmetyk, prezentował się na mojej twarzy fatalnie - już w kilka minut po wykończeniu makijażu świeciłam się jak latarnia morska, a podkład zupełnie 'nie trzymał' się skóry.  Oprócz nadmiernej produkcji sebum, zauważyłam ogromną ilość zaskórników i kaszkę, która z dnia na dzień zajmowała coraz większą powierzchnie mojej twarzy.




Moja walka z niedoskonałościami powstałymi po używaniu HD Liquid trwała dobrych kilka miesięcy. Zupełnie nie mogłam poradzić sobie z ogromną ilością sebum i notorycznie pojawiającymi się ogniskami zapalnymi. Skąd nadmierne błyszczenie mojej skóry? To proste - otóż większość podkładów matujących hamując 'świecenie',  prowadzi do absolutnego odwodnienia skóry, która potrzebując natychmiastowego nawilżenia, broni się wydzielając morze sebum. Stąd już krótka droga do zapchania porów, które przy komedogennym składzie Catrice HD Liquid Coverage, w zasadzie nie mają szans pozostać w niezmienionym stanie - zaskórniki gwarantowane!

Co wpłynęło na poprawę kondycji mojej skóry?


Pierwszym krokiem w walce o unormowanie kondycji mojej skóry było 'odstawienie' głównego winowajcy, który doprowadził ją do krytycznego stanu - pozbyłam się  Catrice HD Liquid Coverage i wróciłam do wspomnianego wcześniej Provoke Matt. Przez pierwsze tygodnie podkład dosłownie spływał z mojej twarzy, co doprowadzało mnie do skrajnej rozpaczy - moja skóra patologicznie się świeciła, a wypryski nie znikały ani na chwilę. Mimo zniechęcenia nie poddawałam się i wzięłam sprawy w swoje ręce - postanowiłam zadbać o porządne oczyszczenie i nawilżenie - zdecydowałam się na zakup zestawu oczyszczającego Estee Lauder, który zawierał krem na dzień, krem na noc, żel pod oczy, maskę oczyszczająca i serum naprawcze (wkrótce recenzja). Dwa razy w tygodniu stosowałam peeling enzymatyczny na bazie olejków od Perfecty, maski Bania Agafii, Avene i Bingo Spa. Do pielęgnacji dołączyłam również poleconą przez koleżankę, izotoniczną wodę termalną Uriage. Stosowałam punktowo maść z kwasem azelainowym Acne Derm, która delikatnie wyciszyła stany zapalne i zmniejszyła przebarwienia.  Początkowo walka wydawała mi się z góry przegrana, na szczęście jakiś miesiąc od zmiany pielęgnacji, widoczna była delikatna poprawa, a dziś jest już naprawdę dobrze. Po tej 'akcji ratunkowej' jestem ostrożna w doborze kosmetyków i bardzo dokładnie analizuję ich skład, co i Wam polecam.

AKTUALIZACJA - 15.11.17

Konsekwencje stosowania podkładu Catrice HD Liquid Coverage odczuwam do dziś. Kondycja mojej skóry, wydawała się być coraz lepsza, jednak trwało to tylko chwilę. Okazało się, że sytuacja jest znacznie poważniejsza, niż myślałam. Po kilku miesiącach walki na własną rękę, postanowiłam zasięgnąć porady lekarskiej. Udałam się do dermatologa, który rozpoznał u mnie... trądzik kosmetyczny! Trądzik objawiał się u mnie przypominającą wysypkę kaszką, pojawiającymi się okresowo wykwitami i częstszymi niż zwykle reakcjami alergicznymi na kosmetyki. Podkład doprowadził moją skórę do prawdziwej ruiny. Aktualnie jestem w trakcie leczenia - dermatolog przepisał mi leki recepturowe i maści złuszczające. Przede mną dość agresywna i mało przyjemna kuracja... Trzymajcie kciuki.

Efekt HD, który daje Catrice HD Liquid Coverage, zachwycił wiele kobiet - sama byłam jedną z nich, czego dziś gorzko żałuję. Dziewczyny, apeluję: nie testujcie tanich, drogeryjnych podkładów o komedogennym składzie, nie warto!
_____________________________________________________________

Używałyście Catrice HD Liquid Coverage? Jakie są Wasze doświadczenia? 




5 sposobów na zwiększenie poziomu motywacji

Wielokrotnie snułam wyobrażenia o tym jak wyglądałoby moje życie, gdybym finalizowała wymarzone projekty, stosowała się do zaleceń dietetyków, czy regularnie uprawiała sport. Większość moich zagwozdek pozostała niewyjaśniona i nadal tkwi w sferze marzeń. Mnóstwo istotnych dla mnie spraw, stłumiłam już w zarodku, tylko dlatego, że nie potrafiłam zmierzyć się z przeszkodami, jakie fundowała mi wyboista, pełna burz i gradobić droga do realizacji i samospełnienia. Dlaczego rezygnowałam z wielkich marzeń? Wstępna analiza i autoocena wykazały, że najzwyczajniej w świecie… zabrakło mi motywacji!


Zrozumiałam, że czas stawić czoła wyzwaniom i nigdy więcej nie porzucać marzeń. Postanowiłam poszukać sposobów na zwiększenie poziomu motywacji i przetestować je w sytuacjach największych kryzysów twórczych i w momentach, kiedy moja sinusoida motywacyjna sięga… dna. W trosce o Was, wybrałam kilka - w moim odczuciu najbardziej skutecznych - metod, które pozwolą Wam wywołać stan silnej motywacji.


Wyznaczaj cele


Nieważne, czy chcesz zrzucić wagę, czy założyć biznes – zanim zaczniesz działać w danym kierunku, powinieneś dokładnie określić cel, który chcesz osiągnąć.  Pamiętaj, że na wyobraźnie działają konkrety! Przygotuj listę, na której w jasny i przejrzysty sposób umieścisz swoje cele –jeśli chcesz schudnąć, napisz ilu kilogramów chciałbyś się pozbyć, jeśli marzysz o zmianie pracy, sprecyzuj profesję, która Cię interesuje. Spisywanie celów ma korzystny wpływ na sposób myślenia – taki zabieg motywuje i pobudza do działania. Według autora bestsellerowego poradnika ‘Zjedz tę żabę’ Briana Tracy’ego, cele są kołem napędowym sukcesu. Tracy uważa, że stymulują one kreatywność, wyzwalają energię i pomagają przezwyciężyć mentalny bezwład. Co ciekawe, im większe i lepiej określone cele, tym radośniejsze podniecenie towarzyszy ich osiąganiu. Im częściej zaprzątają nam głowę, tym chętniej i wytrwalej do nich dążymy. Pamiętaj, że niezapisany cel stanowi tylko życzenie. Nie omijaj tego punktu, jeśli chcesz pobudzić swoją motywację!


Przygotuj listę zadań koniecznych do osiągnięcia celu

Sporządź listę, na której umieścisz wszelkie czynności, które są niezbędne do osiągnięcia Twoich celów. Monitoruj swoje postępy – spisuj wszystko, co udało Ci się zrealizować danego dnia i co przybliża Cię do realizacji Twoich planów. Gdy zobaczysz, że cel jest tuż tuż, Twoja motywacja wzrośnie o stokroć! Przecież już bliżej niż dalej! Nie cofaj się!

Nie bój się przeszkód

Przeszkody są nieodłącznym elementem procesu prowadzącego do samospełnienia. Zanim zaświeci słońce, musi przejść burza i sztorm. To od Ciebie zależy, czy stawisz czoła czekającym na Ciebie wyzwaniom. Oswój się z trudnościami – dzięki nim rośniesz w siłę. Jeśli pojawia się problem, nie poddawaj się – pracuj jeszcze ciężej i wytrwalej niż zwykle. Niech przeszkody staną się Twoją motorem napędowym!


Inspiruj się

Jeden z moich ulubionych punktów. Gdy czuję ‘motywacyjny zjazd’, szukam inspiracji. Przyglądam się sylwetkom rekinów biznesu, naukowców i ludzi, którzy osiągnęli sukces i samospełnienie mimo wielu przeciwności losu. Ich historie, dają mi gigantycznego kopa do działania! Osoby takie jak m.in. dr Irena Eris, Kuba Błaszczykowski, Rafał Maślak - wywiad TU - stanowią żywy dowód na to, że niemożliwe nie istnieje! +100 do motywacji :-)!

Czas na relaks

Jeśli masz gorszy czas i brakuje Ci sił, nie zapominaj o chwili dla siebie! Zastanów się, co stanowi dla Ciebie największy relaks i maksymalnie się zresetuj! Obejrzyj komedię, zrób sobie wieczór spa, posłuchaj muzyki. Wybierz coś, co pozwoli Ci się totalnie ‘odmóżdżyć’. Jeśli porządnie odpoczniesz, wrócisz do gry z podwojną siłą, a poziom Twojej motywacji wzrośnie kilkakrotnie!


__________________________________________________________________________

Jakie są Wasze sprawdzone sposoby na zwiększenie poziomu motywacji? Z chęcią je wypróbuję!


Przedłużanie rzęs. #kompendium wiedzy

Przedłużanie rzęs, to zabieg od lat plasujący się w czołówce najpopularniejszych oferowanych przez gabinety kosmetyczne. Nie ma się czemu dziwić - aplikacja sztucznych rzęs ma sporo zalet. Wygoda i oszczędność czasu, to najczęstsze argumenty przemawiające za poddaniem się zabiegowi. Przyznam, że sama im uległam. Miałam sporo wątpliwości co do zabiegu i konsekwencji, jakie może ze sobą nieść, jednak do podjęcia ryzyka przekonała mnie Joanna Kowalik, kosmetolog i właścicielka salonu B.You w Lublinie.  Razem z Asią postanowiłyśmy przygotować kompendium wiedzy nt. przedłużania rzęs. Mam nadzieję, że skorzystacie!


Na czym polega zabieg przedłużania rzęs?


Zabieg przedłużania rzęs, polega na doklejaniu do rzęs naturalnych, ich syntetycznych odpowiedników. Pierwszym etapem zabiegu jest demakijaż oczu klientki. Następnie, przy użyciu żelowego płatka, zabezpieczane są rzęsy dolnej powieki. Kolejną, niezbędną do przeprowadzenia przedłużania czynnością, jest odtłuszczanie linii wodnej rzęs. Po wykonaniu powyższych etapów, przystępujemy do aplikacji rzęs. Do każdej naturalnej rzęsy - omijając jedynie najmłodsze, tzw. 'baby lashes' - doklejamy sztuczną. Ważne, aby osoba wykonująca zabieg, była cierpliwa i precyzyjna, w przeciwnym wypadku może doprowadzić do nieodwracalnego uszkodzenia cebulek.

Dla klientki zabieg powinien być relaksem, dlatego w swoim salonie staram się zapewniać odpowiednie warunki - przyjemna muzyka, podgrzewane, wygodne łóżko i ciepły koc, to sprawdzony przepis na odpoczynek dla Pań poddających się przedłużaniu rzęs. Zabieg trwa ok. 1,5 - 2 h, w zależności od ilości naturalnych rzęs klientki i metody, którą wspólnie wybrałyśmy. Po aplikacji, każda z Pań dostaję szczoteczkę do pielęgnacji rzęs.


Jak dobrać długość rzęs?

Długość rzęs powinna być dopasowana do oka klientki w taki sposób, aby nie obciążać jej naturalnych rzęs. Źle dobrane rzęsy sztuczne mogą wpłynąć negatywnie na kondycję naturalnych. Najczęściej używana maksymalna długość w wachlarzu, to 11 mm.  

Czy do zabiegu należy się przygotować?

Przedłużanie rzęs nie wymaga specjalnego przygotowania. Dobrze jest wybrać się na zabieg bez makijażu, aby nie podrażniać dodatkowo oczu kosmetykiem do demakijażu. Swoim klientkom polecam także zrezygnowanie z kawy i napojów energetycznych na kilka godzin przed zabiegiem - kofeina może powodować drżenie powiek, co utrudnia pracę stylistom. Wskazana jest również wizyta w toalecie, ponieważ zabieg trwa około 1,5-2h i w tym czasie nie można wstawać. Telefon powinien być wyciszony, aby nie rozpraszał klienta i stylisty podczas aplikacji rzęs.

A skutki uboczne? 

Po zabiegu może występować delikatnie zaczerwienienie oczu, które mija po kilku godzinach. W niektórych przypadkach może się pojawić alergia na klej, która objawia się opuchlizną oczu, swędzeniem i silnym łzawieniem. W takich sytuacjach rzęsy należy jak najszybciej usunąć.


Jakie są metody przedłużania rzęs?


Wyróżniamy kilka metod, najbardziej znana, to podstawowa 1:1, która polega na doklejeniu jednej rzęsy sztucznej do jednej naturalnej. Metoda to 2D - objętościowa, podczas której doklejamy dwie cieńszych niż przy 1:1 rzęski ułożone w wachlarzyk. Analogiczne do 2D są metody 3D, 4D, 5D, 6D, 7D, 8D. Im większa ilość rzęs, tym są one cieńsze, aby nie obciążać nadmiernie rzęs naturalnych.

Jakich materiałów używa się do przedłużania rzęs? 

Materiały, z których robione są rzęsy, to głównie syntetyczne tworzywa. Nazwy, np. jedwabne, kaszmirowe, mink, to terminy handlowe, jednak często są błędnie uważane za metody przedłużania rzęs. Na rynku dostępne są także rzęsy naturalne z norek, jednak z racji wątpliwości natury etycznej (pochodzenie odzwierzęce) są coraz rzadziej stosowane.

Jakie są rodzaje rzęs? 

Do najpopularniejszych rodzajów należą rzęsy kaszmirowe i tzw. mink. Kaszmirowe charakteryzuje głęboka, intensywna czerń i wysoki połysk. Ten rodzaj rzęs proponuję klientkom, które lubią odważny, nieco drapieżny look. Mink, przypominają rzęsy z norek, są jednak wykonane z syntetycznego tworzywa. Dają bardzo naturalny efekt - są cienkie, lekkie, matowe. Polecane szczególnie na pierwsze przedłużanie rzęs.

Czy zabieg może wpłynąć na kondycję naturalnych rzęs? Czy może je osłabić?

To pytanie słyszę bardzo często - obawy klientek są zrozumiałe, jednak najwyższa pora je rozwiać. Odpowiednio dobrana rzęsa sztuczna, aplikowana przez profesjonalistę, to gwarancja bezpieczeństwa. Poprawnie wykonany zabieg umożliwia swobodne czesanie rzęs. Jeśli szczoteczka 'utknie' w trakcie czesania,  mamy do czynienia z tzw. sklejkami, co oznacza, że aplikacja została wykonana niewłaściwie. Przedłużone rzęsy powinny być dokładnie rozdzielone - nawet najmniejsze sklejki mogą zaburzyć cykl życia naturalnej rzęsy i wpłynąć na jej kondycję. Przestrzegam przed wykonywaniem zabiegu u osób nie posiadających kwalifikacji w tym zakresie.


Czego nie robić po zabiegu?

Po zabiegu, przez 48 godzin nie należy trzeć i dotykać rzęs, ani narażać ich na kontakt z wodą i parą wodną - klej musi odparować i utrwalić wiązanie. Nie powinno się także korzystać z sauny, basenu, solarium. Warto przestrzegać zasady 48 godzin, aby aplikacja była trwała.

Jak pielęgnować rzęsy aby efekt zabiegu utrzymywał się jak najdłużej?

Efekt zabiegu utrzymuje się dłużej, jeżeli odpowiednio dbamy o higienę. Wbrew powszechne opinii, sztuczne rzęsy należy codziennie myć - wystarczy ciepła woda i pianka. W trakcie 'noszenia' sztucznych rzęs, powinno się unikać stosowania tłustych kremów i olejków, aby nie doprowadzić do rozpuszczenia kleju. Nie można stosować mascary, aby nie obciążać rzęs i nie utrudniać zachowania higieny. Na liście zakazów widnieje także eyeliner, w którego składzie nie ma wody. Do demakijażu wskazany jest płyn micelarny - makijaż zmywamy przy użyciu wacika, lub patyczka do uszu.



Co ile należy uzupełniać rzęsy?

Rzęsy należy uzupełniać co 3 tyg, aby efekt był zadowalający. Po dłuższym czasie między rzęsami pojawiają się puste przestrzenie, które oprócz tego, że wyglądają nieestetycznie, wpływają niekorzystnie na kondycję naturalnych rzęs.

____________________________________________________________________________

Przedłużacie rzęsy? Jakie macie doświadczenia związane z tym zabiegiem?