• Winda
  • Duży pokój
  • Gabinet
  • Łaźnia
  • Spiżarnia
  • Garderoba

AKTUALNOŚCI

Duży Pokój: Profesje Znane i Nieznane - stylistka fryzur

W Dużym Pokoju czas na wywiad z cyklu 'Profesje Znane i Nieznane'! Moim dzisiejszym Gościem jest Patrycja Kamola, kobieta, która dzięki pasji i determinacji, spełniła swoje dziecięce marzenie o pracy na stanowisku fryzjerki. Doceniona przez szefostwo Instytutu Pierre Lupina, dostała szansę, o której śniła przez wiele lat! Ta historia jest niezwykła, a Patrycja, podobnie jak Rafał Maślak - wywiad TU, dr Krzysztof Gojdź - TU czy Karina Kowalik - TU, musiała uporać się z wieloma przeciwnościami losu, zanim ten okazał się dla niej łaskaw...


Pamiętasz, kiedy zdecydowałaś o wyborze swojej obecnej profesji? Czy to był Twój wymarzony zawód?
Dokładnie pamiętam ten czas - wiązało się to z niemałymi zawirowaniami w moim życiu. Stawiałam na szali studia ekonomiczne! Mojej decyzji towarzyszyły spore wątpliwości - nie ukończyłam szkoły, która przygotowałaby mnie do zawodu fryzjera. Mimo to, czułam, że muszę spróbować, bo od dzieciństwa uwielbiam zajmować się włosami i wiedziałam, że jeśli tylko zdobędę odpowiednią wiedzę i doświadczenie, to moja pasja może także okazać się pomysłem na życie!

Jaki był początek Twojej drogi zawodowej?
Po wielu rozmowach i konsultacjach z rodziną i przyjaciółmi, którzy stanowili dla mnie ogromne wsparcie, rozpoczęłam intensywne poszukiwania miejsca, w którym mogłabym podjąć kierunkową edukację. Wybrałam szkołę, w której pilnie przygotowywałam się do wymarzonego zawodu. Po roku nauki czułam niedosyt - potrzebowałam większych możliwości rozwoju! Na szczęście los mi sprzyjał - koleżanka przypadkowo natknęła się na ogłoszenie z informacją o naborze do popularnego w Lublinie salonu - Pierre Lupina. Postanowiłam spróbować swoich sił i zaaplikować na stanowisko.W obawie przed odrzuceniem z powodu braku doświadczenia zawodowego, do mojego CV dołączyłam zdjęcia wykonanych przeze mnie fryzur. Ku mojemu zdziwieniu, po rozmowie kwalifikacyjnej, zaproponowano mi uczestnictwo w szkoleniu przygotowującym do zawodu fryzjera! Dostałam szansę - to było nieprawdopodobne! Po siedmiu miesiącach intensywnego szkolenia wewnętrznego zdobyłam niezbędną wiedzę teoretyczną i praktyczną, dzięki czemu bez trudu rozpoczęłam pracę.


Kto jest Twoją inspiracją, mistrzem w zawodzie?
Fascynują mnie fryzjerzy, którzy dobrze wykonują swoją prace, ale też potrafią i lubią przekazywać swoją wiedzę innych, zarażając ich przy tym pozytywną energią. Uwielbiam śledzić kolekcje Akademii Vidal Sassoon, zawsze znajdę tam mnóstwo inspiracji dla siebie i moich klientów.

Co według Ciebie warunkuje sukces w tej branży? Talent, ciężka praca czy szczęście?
Kiedyś usłyszałam, że sukces w 10% zależy od talentu, a w aż 90% od ciężkiej pracy. Podpisuję się pod tym! Często posiadamy wiele talentów, które powinniśmy pielęgnować w sposób szczególny, aby ich nie zmarnować, pamiętajmy o tym! Szczęście z pewnością jest pomocne, sama jestem tego najlepszym przykładem. Podsumowując, talent i ciężka praca, to przepis na sukces, którego smaku dopełnia cudowna przyprawa - szczęście :).


Co szczególnie cenisz w swojej pracy, a czego nie lubisz?
Praca fryzjera jest niezwykła, bo polega na... uszczęśliwianiu ludzi! Nic nie motywuje mnie bardziej, niż uśmiechnięty, radosny klient, który z odświeżoną fryzurą schodzi z mojego fotela. Fakt, że moja praca wpływa na nastrój człowieka, to dla mnie wielka mobilizacja do nieustannego rozwijania swoich umiejętności. Mój zawód jest moją pasją, a każdy dzień w pracy, to spełnienie moich marzeń. Nie znajduję żadnych wad w mojej profesji, kocham tę robotę!

Tworzenie kreatywnych fryzur wymaga inspiracji, skąd czerpiesz pomysły?
Przyznam, że tworzenie kreatywnych fryzur na początku mojej kariery, sprawiało mi trudność. W miarę zdobywania umiejętności i doświadczenia, zrozumiałam, że inspirację możemy czerpać z całego otoczenia. Ludzie, przyroda, wybiegi, książki, magazyny, internet... Trzeba się tylko... 'otworzyć'. Mam to szczęście, że trafiłam do salonu Pierre Lupina, gdzie pracujemy metodologią Vidal Sassoon'a. Bazuje ona na trzech kształtach i trzech technikach. Mam więc odpowiednie narzędzia, czyli taką podstawę - ABC strzyżenia, które pozwalają mi tworzyć strzyżenia klasyczne, ale też dzięki dowolnemu łączeniu technik i kształtów  strzyżenia bardziej awangardowe i kreatywne.Podczas tworzenia fryzur, w naszym salonie skupiamy się przede wszystkim na indywidualności osoby, która do nas przychodzi. Właściwie można powiedzieć, że projektujemy, czyli tworzymy fryzurę szytą na miarę. Oceniamy materiał tzn. strukturę, gęstość i oceniamy jaki efekt możemy uzyskać - to niesamowite doświadczenie!


Czym w Twojej ocenie powinien charakteryzować się dobry fryzjer?
W mojej opinii, dobry fryzjer powinien przede wszystkim posiadać wiedzę i umiejętności. Odpowiedni warsztat fryzjerski, pozwala na stworzenie fryzury, która zostanie precyzyjnie ostrzyżona, a włosy będą układały się swobodnie, co zresztą jest misją naszej firmy. Dodatkowo, fryzjera powinien mieć łatwość nawiązywania kontaktów i umiejętność słuchania klienta. Stylista musi umieć słuchać i wyciągać odpowiednie wnioski tak, aby język klienta przełożyć na nasz - fryzjerski.


Współczesny klient salonów fryzjerskich jest wymagający i świadomy swoich potrzeb - jak sprostać jego oczekiwaniom?
To prawda, dzisiejszy klient jest bardzo świadomy swoich potrzeb, a jego oczekiwania zdają się być coraz większe. Dobry warsztat fryzjerski, to podstawa, która pozwala sprostać wymaganiom klienta. Oprócz umiejętności fryzjera, ważna jest także atmosfera panująca w salonie. Klient przychodzi do nas po konkretną usługę, ale ceni sobie też komfort, który staramy się mu zapewnić.

Apropos klientów - najgorszy klient?
Mam jakieś niesamowite szczęście, że trafiają do mnie sami fajni ludzie. oczywiście  są oni różni, mają różne charaktery i oczekiwania, jednak niemiłych wspomnień jako takich chyba nie mam. Zdarzają się duże wyzwania, ale za trudne przypadki mogę jedynie dziękować, bo dzięki temu wciąż się rozwijam.

Jakie są trendy fryzjerskie na sezon jesień/zima?
W sezonie jesień/zima 2017/2018  gorącym trendem jest tzw. Metallic Colors, czyli odcienie metaliczne. Silver hair, grey hair i inne, można uzyskać w łatwy i bezpieczny (razem ze Smartbondem) sposób, zachowując trwałość koloru na dłużej. Marka L'oreal Professionnel, z którą współpracujemy, podkreśla, że "kolor stał się tak ważny jak makijaż". Koloryzacja przestała być obowiązkiem, wynikającym z konieczności przykrycia odrostów - kolor pozwala wydobyć i podkreślić piękno klienta, co jest dla nas bardzo ważne:). W strzyżeniu wracamy do popularnego kilka lat temu cięcia znanego pod hasłem 'shag' - wycieniowane włosy, sięgające zwykle powyżej linii ramion często połączone z dłuższą grzywką.


Które z aktualnych trendów najbardziej Ci się podobają?
Oprócz metalicznej koloryzacji i strzyżenia 'shag', wciąż kontynuujemy trendy z poprzednich sezonów - sombre, tzw. shadow root i kolory w odcieniach pastelowych. Przyznam, że sama jestem fanką koloryzacji sombre i mam to szczęście, że wykonuję ich najwięcej, więc cieszę się, że ten trend cały czas się utrzymuje. W mojej opinii, sombre jest absolutnie HOT!

Powiedz, jak dbać o włosy, by były piękne i lśniące?
Pielęgnacja włosów, to temat rzeka, ale pozwolę sobie wspomnieć o najistotniejszych jej elementach. Należy pamiętać, że 'piękno i blask', zależą w dużej mierze od predyspozycji osobniczych. Struktura włosa, bywa tu utrudnieniem, jednak przy odpowiednio dobranym programie pielęgnacyjnym można osiągnąć spektakularne efekty. Systematyczność w stosowaniu kosmetyków, które zostały 'przepisane' przez fryzjera jest niezwykle ważna. Trudno nie wspomnieć o diecie i zdrowym trybie życia - uważam, że to podstawa dobrego wyglądu nie tylko włosów, ale i skóry, paznokci. Mimo szalonego tempa, w jakim kręci się dzisiejszy świat, warto pamiętać o regularnych, zbilansowanych posiłkach, odpowiednim nawodnieniu organizmu i ... relaksie!


Jakie są Twoje zawodowe plany i marzenia?
Uwielbiam angażować się w różne projekty, próbuję swoich sił w konkursach, jednak myślę, że to sama praca z klientem daje mi największą satysfakcję. Moje marzenie jest w sumie proste: nigdy nie przestać czerpać radości z tego co robię.
___________________________________________________________________________

Zdjęcia dzięki życzliwości Instytutu Pierre Lupina - więcej TU.

_______________________________________________________________________

A Wy kim chcieliście być za młodu? Udało Wam się zrealizować 'zawodowe marzenia' z dzieciństwa? Koniecznie dajcie znać w komentarzu😍!

Zielone koktajle na zdrowie! #4 niezbędne składniki + przepisy

Świeżo wyciskane soki biją rekordy popularności wśród fanów zdrowego stylu życia i nie ma się czemu dziwić! Wykorzystywane do przygotowania koktajlu owoce i warzywa, tworzą mieszankę niezwykle cennych składników wspomagających prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Jedną z wielu zalet wynikających z regularnego picia koktajli owocowo - warzywnych, jest zbawienny wpływ na skórę - dostarczane w postaci napoju składniki odżywcze, mogą wspomagać leczenie chorób skórnych, takich jak choćby... trądzik! Na poprawę kondycji cery wpływają m.in. soki z działającego jak naturalny wypełniacz buraka - więcej TU , a także te miksowane z przeróżnych zielonych składników. Dziś postanowiłam podzielić się z Wami podstawowymi produktami, których używam do przygotowania pysznych i ultrazdrowych zielonych koktajli. Na koniec dodałam także przepisy, z których często korzystam:).


Szpinak 

Jeden z moich ulubionych składników zielonych koktajli! Ma neutralny smak, dzięki czemu można go miksować dosłownie ze 'wszystkimi' i mieć pewność, że  dostarczy nam niezłą dawkę substancji odżywczych, nie zaburzając kompozycji smakowej. Dzięki dużej zawartości przeciwutleniaczy - witaminy C i beta - karotenu, wykazuje właściwości antynowotworowe. Obecność w warzywie witaminy E, wpływa pozytywnie na kondycję skóry, przyspieszając zachodzące w niej procesy regeneracyjne. Szpinak jest dobrym źródłem magnezu, który poprawia koncentrację i zmniejsza uczucie zmęczenia. Występujący w liściach szpinaku kwas foliowy, to ważny składnik diety przyszłych mam - jest niezbędny do prawidłowego rozwoju płodu - zmniejsza ryzyko wystąpienia wad cewy nerwowej, a także wrodzonych wad serca i układu moczowego. Oprócz tego, szpinak zawiera także witaminę K, która odpowiada za właściwą krzepliwość krwi. Warto dodać, że warzywo to jest dobrym źródłem żelaza, jednak wbrew powszechnej opinii, zawartość tego pierwiastka nie jest na tyle duża, jak przypuszczano jeszcze kilkanaście lat temu - za błędną informację odpowiedzialność ponoszą naukowcy, którzy publikując wyniki badań, postawili przecinek w... innym miejscu, niż powinni, 'zwiększając' tym samym zawartość żelaza w szpinaku o stokroć.
UWAGA:  Osoby cierpiące na kamicę nerkową, powinny ograniczyć spożywanie szpinaku ze względu na występujący w nim kwas szczawiowy, który może powodować powstawanie kamieni.

Rukola 

Pikantne, kruche liście rukoli, to prawdziwa skarbnica witamin i składników mineralnych. Rukola ma osiem razy więcej wapnia, cztery razy więcej żelaza, pięć razy więcej witaminy A, witaminy C i witaminy K niż sałata! Jest źródłem antyoksydantów, chroniących organizm przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, a także luteiny i zeaksantyny, które wpływają pozytywnie na narząd wzroku.

Jarmuż


Niedostatecznie doceniana odmiana kapusty bezgłowej, jarmuż, to doskonałe źródło witaminy C i beta - karotenu, z którego organizm wytwarza witaminę A - potrzebną m.in. do utrzymania dobrego wzroku po zmroku i zdrowej skóry. Jarmuż jest bogaty w żelazo i kwas foliowy - składniki biorące udział w procesie tworzenia krwinek czerwonych. Poza tym, warzywo to jest źródłem żelaza, które występuje w jarmużu w łatwo absorbowanej postaci. Ciekawostką może być fakt, że liście jarmużu zawierają substancje znane jako indole, które pobudzając metabolizm wątroby, wpływają na rozpad i wydalanie estrogenu, czego wynikiem jest zmniejszenie ryzyka wystąpienia raka o podłożu hormonalnym. Naukowcy z Harvard School of Public Health, badający wpływ żywności na zachorowalność na raka, odkryli, że jarmuż jest warzywem wykazującym skuteczne działanie antynowotworowe.

Seler naciowy


To bardzo dobre źródło potasu, który pełni funkcję m.in. 'strażnika ciśnienia krwi', zawiera także substancje działające przeciwzapalnie, dzięki czemu może przynosić ulgę w dolegliwościach towarzyszących dnie moczanowej, a także chorobom stawów. Seler pomaga obniżyć poziom 'złego cholesterolu', wspomaga też pracę nerek przyspieszając oczyszczanie organizmu. Jest niskokaloryczny, do tego bogaty w przeciwutleniacze, co zapewnia piękną, odżywioną skórę. Koktajle na bazie selera naciowego podbiły Stany Zjednoczone, czas na Polskę!

_____________________________________________________________________________________________


PRZEPISY:


włoska uczta


2 garści rukoli
2 garści szpinaku
2 garści bazylii
2 średniej wielkości jabłka
pół ananasa

detoks


2 średniej wielkości jabłka
1 cytryna
kilka liści jarmużu
seler naciowy
2 marchewki


na zdrowie

2 średniej wielkości jabłka
4 garści szpinaku
pół ananasa
1 pomarańcza

Gotowanie dla opornych - dania z 7 składników. #wywiad z Wilkuchnia.pl

Dziś do blok(g)owego Dużego Pokoju zaprosiłam kobietę, której twórczość pomogła mi pokochać gotowanie. Paula Wilczyńska, autorka najprostszego bloga kulinarnego na świecie wilkuchnia.pl , potrafi przyrządzić wykwintne dania, wykorzystując do ich przygotowania maksymalnie 7 składników! Jak wyczarować coś z niczego w kuchni i jakie triki stosować, aby osiągnąć mistrzowskie efekty? Zapraszam do lektury :-)!



Czy gotowanie to trudna sztuka?

Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie z dwóch powodów... Po pierwsze, gotuję od kiedy pamiętam, więc w dorosłe życie wkroczyłam już z maleńkim zasobem nawyków, które bardzo ułatwiają pracę w kuchni; po drugie, nie jestem w tym całym gotowaniu jakaś szczególnie dobra. Ja po prostu szczerze lubię gotować... i jeść. Na pewno, jak to
z każdą sztuką bywa, gotowanie to przekrój trudności, ale naprawdę nie potrzeba wiele, aby czerpać z pichcenia nieopisaną przyjemność.

Jak gotować, by nie zwariować?

Na luzie, na spokojnie. Najlepiej wygonić wszystkich z kuchni, włączyć ulubioną muzykę i potraktować zagniatanie ciasta, krojenie i mieszanie jak odprężający proces twórczy. A jeśli nam nie idzie, rzucić wszystko, wyjść do restauracji, zamówić coś na wynos albo odmrozić resztki z zeszłego czwartku. Ważne, żeby mieć z tego wszystkiego radochę, nie zniechęcać się drobnostkami i nie wymagać od siebie nadludzkich umiejętności. Perfekcjonizm to chyba najprostsza droga, do znienawidzenia garów w trybie natychmiastowym, czego prawdopodobną konsekwencją może być omijanie kuchni szerokim łukiem.


Stare powiedzenie mówi, że można trafić przez żołądek do serca - czy jest to wg Ciebie możliwe? 

Oczywiście! Zgadzam się z tym powiedzeniem w 100%! Karmienie ludzi to niezła frajda i jeden z piękniejszych sposobów okazywania miłości. To szalenie miłe, kiedy ktoś coś dla nas przygotuje - upiecze ulubione ciasteczka, wciśnie do torby zdrowe przekąski i pamięta, że nie lubimy oliwek. Ale co najważniejsze, gotowanie daje niesamowitą satysfakcję. Gdy coś wyjdzie z pieca, piękne i pyszne do tego, sami z siebie jesteśmy dumni. Można więc powiedzieć, że i do własnego serca da się trafić przez żołądek i każdemu polecam takie podróże :)

Jesteś autorką bloga Wilkuchnia.pl - misją, którą przyświecała Ci podczas przygotowywania tego projektu, było stworzenie 'najprostszej kuchni świata' - udało się?

Ponoć wszystkie dobre pomysły biorą się z lenistwa - przynajmniej tak było z blogiem. Wiem, że tytułowanie swojego projektu 'najprostszym blogiem kulinarnym świata' brzmi trochę górnolotnie, ale w tym wszystkim chodzi o jedno: aby zachęcić ludzi do gotowania. Uważam, że takie miejsce w sieci jest szalenie potrzebne. Są czytelnicy, którzy cenią sobie wyrafinowane, skomplikowane przepisy z wykorzystaniem nietypowych technik i składników z całego świata, i to jest fantastyczne! Ale są też zabiegane mamy, studenci mieszkający pierwszy raz na swoim, początkujący w kuchni i ci, którzy mimo braku czasu chcą zdrowo gotować dla siebie i rodziny. Z moich rozmów z czytelnikami wynika, że właśnie takie osoby trafiają na bloga i zakochują się w prostych przepisach. To dla mnie ogromny sukces!

Na czym polega sekret 'łatwej' kuchni? 

Myślę, że przede wszystkim na zbudowaniu porządnej bazy. Jest mnóstwo przepisów ,,jednoskładnikowych’’, które warto mieć w swoim repertuarze: dobrze wypieczone ziemniaki, odpowiednio wysmażone mięso,  porządnie ugrillowane warzywa - to już 90% kulinarnego sukcesu. Warto też eksperymentować z przyprawami - potrafią w kilka sekund zupełnie zmienić zwykłe danie w prawdziwe arcydzieło. Fajnie mieć też w rękawie kilka sprawdzonych sosów i dodatków, które ożywią nam każdą sałatkę czy z pozoru nudne warzywa na parze. Warto poznać swoje ulubione kombinacje składników np. awokado + limonka (do sałatki, do sosu, nawet w ramach deseru!), czekolada + kwaśne owoce, szpinak + czosnek, czosnek + miód, łosoś + koperek, można tak wymieniać bez końca. Polecam ustalić swoją bazę idealną i potem już tylko bawić się gotowaniem.



Czy gotowania można się nauczyć? A może trzeba się z tym urodzić?

Uważam, że absolutnie każdy może się nauczyć gotować. Nie wszyscy skończą w finale Master Chefa, ale zdecydowanie zbyt często spotykam ludzi, którzy spisali się na straty bo mają złe doświadczenia z gotowaniem lub od małego wmawia się im, że mają do tego dwie lewe ręce. Z pewnością bycie najlepszym wymaga naturalnego talentu, można się urodzić z wyostrzonymi zmysłami, naturalną zdolnością do komponowania składników czy ponadprzeciętnym zmysłem estetyki ale smaczne, codzienne gotowanie jest osiągalne dla każdego. Większość technik to kwestia wprawy, trzeba upiec niejeden zakalec, spalić kilka naleśników i zaliczyć wiele kulinarnych wpadek, żeby czuć się w kuchni swobodnie. Niektórzy zaczynają gotować jako małe szkraby, więc może się wydawać, że mają do tego naturalny dryg. Pamiętajmy, że wszystko da się nadrobić, wystarczy trochę chęci i praktyki.

'Wilk Kuchnię' charakteryzuje minimalna ilość składników używanych do przygotowania potraw - im mniej tym lepiej?

Minimalizacja składników ma mnóstwo zalet. Zawsze ciągnęło mnie do kulinarnej prostoty, z czasem zauważyłam, że moje ulubione przepisy mają ten sam mianownik. Przy korzystaniu z gotowych receptur, zwykle wyrzucałam z nich połowę składników. Kiedy odtwarzałam jakieś danie, zastanawiałam się nad tym jak to zrobić najprościej. Ograniczenie się do 7 składników było jedną z najlepszych blogowych decyzji, bo to mój osobisty agregat kreatywności. Chyba nigdy nie znudzi mi się upraszczanie przepisów, codziennie na nowo zachwycam się prostotą w kuchni. No bo jak się nie zachwycać faktem, że po zmieszaniu 3 składników w 15 minut mamy blachę zabójczo pachnących, zdrowych ciastek? Albo tym, że 4 wymieszane składniki wrzucone do pieca po 30 minutach zmienią się w pożywny, pyszny obiad dla całej rodziny? Mała ilość składników bardzo zachęca mnie do gotowania. Przede wszystkim dlatego, że nie odstrasza i nie przytłacza. Cóż poradzę, że denerwuje mnie wycieczka do sklepu po 20 produktów niezbędnych do upichcenia jednego dania? Muszę przyznać, że nie znoszę marnowania jedzenia, więc lista składników w wersji mini sprawdza się też w tym kontekście. Nie zmniejszam jednak liczby składników za wszelką cenę - jeśli coś jest w przepisie potrzebne, to bezdyskusyjnie zostaje. Przede wszystkim, ma być smacznie i praktycznie.



'Siódemka', to magiczna liczba na Twoim blogu. To właśnie z siedmiu składników najczęściej tworzysz swoje kulinarne dzieła. Czy taka ilość produktów użytych do przygotowania posiłków, potrafi zaspokoić tradycyjne gusta polskiej rodziny?

Wydaje mi się, że gusta Polaków cały czas się zmieniają, zwłaszcza teraz, kiedy mamy dostęp do rarytasów i smaków z całego świata. Amatorzy tradycyjnej, polskiej kuchni na pewno mają swoje sprawdzone przepisy z dziada pradziada, z którymi absolutnie nie chcę konkurować :). Przyznam, że większość moich przepisów skupia się jednak na zdrowszej diecie, alternatywach, które można z powodzeniem włączyć do codziennego jadłospisu. To dla mnie kolejne wyzwanie: zdrowsze wersje słodkości, ciekawe odsłony warzyw i owoców, dania bez glutenu, bez nabiału czy jajek. Widzę, że wiele moich czytelniczek nie tylko dba o zdrowie i zbilansowaną dietę, ale zmaga się z dolegliwościami typu hashimoto, nietolerancje czy alergie pokarmowe. Co prawda dużo trudnej upraszczać zdrowe przepisy, ale dla mnie to niesamowita satysfakcja i radość, że mogę choć w znikomym stopniu pomóc czytelnikom dążyć do zdrowia. Sama staram się zachować balans i mimo że na co dzień jem dość rozsądnie, większe łasuchy znajdą też na blogu przepisy na kilkuskładnikowe fastfoody czy słodkości, które przygotowuję od święta :).



Na swoim blogu przedstawiasz ciekawe sposoby na ułatwienie gotowania. Poproszę o extra trik dedykowany czytelnikom blok(g) u w Piwnicy Bassement!

Trzymajcie się mocno, oto jeden z moich najlepszych patentów: proszę zawsze zwracać uwagę na TEMPERATURĘ składników. Poważnie! Ile dań musiałam skopać, żeby wreszcie się tego nauczyć! Ignorowałam ten aspekt przygotowań bardzo długo, aż w końcu z pokorą zaczęłam stosować się do wszystkich instrukcji dotyczących temperatury składników i voilà - zupełnie inny efekt. Mięso przed smażeniem powinno być w temperaturze pokojowej (zwłaszcza wołowina), twaróg czy masło do ucierania z cukrem muszą być miękkie, do hummusu lub kruchego ciasta woda -  tylko zimna, mleko do ciasta podgrzane do temperatury ciała, bo gorące zamorduje nam drożdże i nic nie wyrośnie… Mam nadzieję, że chociaż jednemu sceptycznemu kucharzowi się przyda :).

Który przepis jest najpopularniejszy wśród Twoich czytelników?

Przytoczę dwa dość skrajne przykłady: pierwszy to batoniki bounty z kaszy jaglanej. W życiu bym się nie spodziewała takiego zainteresowania! Zrobiłam je przypadkiem, bo lubię mieć w domu zdrowe słodkości do podgryzania w trakcie zabieganego tygodnia. Ten przepis otworzył mi oczy na potrzeby czytelników: niby mamy tę całą fit rewolucję, półki sklepowe uginają się od ,,odchudzonych’’ produktów, a okazuje się, że nadal szukamy zdrowia i prostoty. Zmotywowało mnie to do tego, żeby skupić się na pełnowartościowych składnikach i to z nich tworzyć przepisy dla ludzi, którzy nie chcą lub po prostu nie mogą sięgać po klasyczne słodkości czy przekąski. Staram się nie używać słodzików, bezglutenowych miksów czy niskokalorycznych syropów (choć nie widzę w tym oczywiście nic złego!). Cukier zastępuję miodem, ksylitolem, bananami, daktylami albo syropem klonowym. Lubię korzystać z kasz, sezonowych owoców i dodawać warzywa do słodkich wypieków (krem z batatów, brownie z fasoli czy świąteczny piernik z buraczkami). Drugim przykładem jest ciasto dakłas - jako dumna bydgoszczanka uwielbiam wszelkie wypieki cukierni Sowa i właśnie tam jadłam ten tort bezowy po raz pierwszy. Po publikacji przepisu, dostałam wiele wiadomości ze słowami uznania - to spektakularne ciacho jest bardzo proste do wykonania, nawet dla powątpiewających w swoje umiejętności :). Jeśli szukacie idealnego ciasta na wszelkie imprezy to nie ma lepszego wyboru, ale ostrzegam, że rodzina będzie się go potem domagać na każdą okazję!



______________________________________________________________________________

A Wy Sąsiedzi, lubicie przepisy proste, składające się z kilku składników czy wolicie te 'na bogato'? Dajcie znać, jestem bardzo ciekawa!