• Winda
  • Duży pokój
  • Gabinet
  • Łaźnia
  • Spiżarnia
  • Garderoba

AKTUALNOŚCI

5 urodziny BBS! #5 faktów z działalności bloku w piwnicy

Sąsiedzi, dziś mija pięć lat od wybudowania blok(g)u w Piwnicy Bassement! Na tę rocznicę szykowałam się od kilku ostatnich miesięcy! Bardzo brakowało mi blogowania i postanowiłam wykorzystać tę ważną dla mnie okazję, do tego, aby powrócić do Was z nowym contentem :-). W trakcie mojej nieobecności, pilnie zbierałam materiały do kolejnych artykułów i wywiadów. Przygotowałam również nowe cykle, których premiera odbędzie się już w najbliższych dniach. Czegoś mi jednak brakowało... pomyślałam, że idealnym dopełnieniem zmian 'wewnętrznych' BBS, będzie odświeżenie interfejsu  - mam nadzieję, że nowy design Wam się podoba!

Z okazji pięciolecia Bassement, spisałam kilka wspomnień związanych z działalnością bloga - różnie bywało... śmiesznie, strasznie i nerwowo.. Sami zobaczcie... :-)



#5 - Blok(g)-historia pomysłu

Dzień, w którym zrodził się pomysł na projekt bloga Bassement zapamiętam na długie lata - z perspektywy czasu wiem, że właśnie wtedy moje życie zmieniło się o 180 stopni! Nigdy bym nie przypuszczała, że olśnienie, które postawiło mnie na nogi pewnego lipcowego poranka 2012 roku, będzie miało tak ogromny wpływ na moją przyszłość...

Do dziś dokładnie pamiętam miejsce, w którym stałam w chwili, gdy przed moimi oczami pojawił się pierwszy 'przebłysk' Piwnicy.  W ekspresowym tempie zapisałam wszystkie pojawiające się lawinowo pomysły i zaczęłam działać! Blok, Piwnica... blok(g) w Piwnicy! To było to! Przygotowałam plan i zaprojektowałam szablon, który dziś przyprawia mnie o salwy śmiechu :-). Przyznam, że początki Piwnicy BBS były nieco pokraczne - gdy czytam archiwalne wpisy, aż trudno mi uwierzyć, że to ja jestem ich autorką! Mój styl pisania diametralnie się zmienił, a ja nie próbuję już za wszelką cenę Was rozśmieszać, co w pierwszych dwóch latach publikowania robiłam nagminnie, nieco nieudolnie zresztą. Mimo że moje pierwsze wpisy uważam za delikatnie mówiąc niedopracowane, mam do nich sentyment i nigdy ich nie usunę! Archiwalne posty to moje piękne wspomnienia, które są dowodem zmian, jakie zachodzą we mnie na przestrzeni lat...

#4 - Wpadka w Windzie

Winda, to jedna z kategorii, które odwiedzacie najczęściej, dlatego postanowiłam zdradzić Wam kilka smaczków związanych z jej działalnością :-).

Pierwszy wywiad w Windzie przeprowadziłam z lekkoatletą, Rafałem Koszykiem w listopadzie 2012 (!) roku. Skakałam ze szczęścia, gdy skończyłam edycję tekstu, która była koszmarem - słowa przeskakiwały w niezrozumiały dla mnie sposób, a zdjęcia znikały. Na szczęście w końcu zamknęłam i opublikowałam tekst. A przynajmniej tak mi się wydawało. Okazało się, że tekst widzę tylko ja, czytelników za to uraczyłam pustą kartą! Brak znajomości podstaw bloggera dawał się we znaki... Razem z koleżanką próbowałyśmy ratować sytuację, jednak okazało się, że post przepadł, a laptop odmówił dalszej współpracy. Przez następne 4 godziny boksowałyśmy się z bloggerem, który wciąż wywijał nam różne numery, ale w końcu się udało i wywiad z Rafałem szczęśliwie pojawił się w bloku! PS. Pozdrawiam Cię Rafał :-)!
Wywiad dostępny - TU.




#3 - Największy pech ever - kulisy wywiadu z Rafałem Maślakiem


Przez pięć lat prowadzenia bloga, nie przeżyłam takiego stresu jak w drodze na wywiad z Rafałem Maślakiem. Dziś okoliczności naszego spotkania przywołują wyłącznie dobre wspomnienia, jednak 3 grudnia 2015 roku, daleko było mi do jakichkolwiek pozytywnych uczuć. Bezsilność w obliczu nieprzewidzianych sytuacji, omal nie doprowadziła mnie na skraj załamania!

Cały 'meksyk' zaczął się już w drodze z Lublina do Warszawy, kiedy policyjny patrol zatrzymał do rutynowej kontroli busa, którym podróżowałam. Dodam tylko, że 'owy' busik, miał mnie dowieźć na miejsce w maksymalnie trzy godziny. Niestety, kontrola wykazała nieprawidłowości, a ich wyjaśnianie trwało mniej więcej 1,5 godziny... Do spotkania dzieliła mnie niecała godzina, a ja byłam w szczerym polu, jakieś 60 km od Warszawy! Żeby było śmieszniej, nie wymieniliśmy się z Rafałem numerami telefonu, a o złapaniu internetu w tamtej wiosce mogłam pomarzyć. Oczami wyobraźni widziałam porażkę, w postaci spóźnienia się na spotkanie, która wydawała się być nieunikniona. Wreszcie bus ruszył w drogę, a Rafał... przesłał mi wiadomość z prośbą o przełożenie spotkania na później - ta godzina zapasu była dla mnie zbawieniem!

W tym miejscu historia mogłaby się zakończyć szczęśliwie, ale tak się nie stało!

Dotarłam na miejsce i przypomniałam sobie, że czas naładować telefon - w końcu to najważniejsze narzędzie podczas przeprowadzania wywiadu! Niestety, power bank w magiczny sposób wysunął się z mojej torebki i przepadł, a bateria była o krok od zgonu. Automatycznie wyłączyłam przesyłanie danych, z nadzieją, że dzięki temu zabiegowi telefon wytrzyma czas nagrywania. To był błąd. Godzina spotkania wybiła, a Rafała wciąż nie było... Po kilkunastu minutach okazało się, że  nie mógł mnie znaleźć i próbował skontaktować się ze mną przez... Snapchat :-)! Na pewno się domyślacie z jakim skutkiem... Gdy Rafał dotarł na spotkanie, miał nietęgą minę, co trochę mnie zaniepokoiło, na szczęście chwilę później atmosfera się rozluźniła.

Ten pechowy dzień okazał się jednym z fajniejszych, jakie przeżyłam -  pokonałam stres i masę przeciwności, dzięki czemu zrealizowałam mój pierwszy wywiad na żywo i poznałam bardzo fajnego człowieka. -> Wywiad dostępny TU.


#2 Przerażająca sesja 


Mimo że nienajlepiej czuję się w roli modelki, a pozowanie do zdjęć bardzo mnie krępuje, za namową mojej siostry Magdy, postanowiłam dołączyć do bloku kategorię modową. W Garderobie, realizowałam sesje inspirowane m.in. ikonami mody, np. J.Lo, czy supermodelką Iman, która zaraziła mnie miłością do turbanów. To właśnie w trakcie przeglądania zdjęć żony Davida Bowie, stwierdziłam, że głównym bohaterem następnego #ootd będzie turban!

Razem z Magdą, przygotowałyśmy stylizację i wybrałyśmy scenerię, która wydawała się idealna na zdjęcia w afrykańskim stylu. Tego dnia Afryka była wyczuwalna nie tylko w mojej stylizacji, ale i w powietrzu. Temperatura wynosiła 34 stopnie, a ja 'pozowałam' w sukience maxi z turbanem na głowie... Ale... najlepsze miało dopiero nadejść. I to dosłownie. W pewnej chwili, za moimi plecami pojawiło się stado rozpędzonych krów, które kierowały się prosto na mnie. Najchętniej wiałabym ile sił w nogach, ale moja siostra miała inny plan... Cykała mi zdjęcia, do momentu, w którym miałam wątpliwą przyjemność doświadczyć spotkania trzeciego stopnia z jedną z rozwścieczonych krów. Na szczęście wyszłam z tej opresji cało, ale moja mina na zdjęciach wyraża więcej niż tysiąc słów :-). Sesję znajdziecie TU .



#1 Najlepsza współpraca


Przez kilka dobrych lat tańczyłam w różnych ekipach - bardzo to lubiłam, choć myślę, że lepiej niż taniec wychodziła mi akrobatyka i trochę żałuję, że nie wykorzystałam swoich predyspozycji w tym kierunku. Moje taneczne kroki stawiałam również w słynnej grupie Fair Play Crew,  której jednym z założycieli jest Rafał Kamiński, znany jako Roofi. Rafał, to człowiek orkiestra - trudzi się wieloma dziedzinami, jedną z nich jest projektowanie ubrań. Współpracę z Rafałem nawiązałam po jednym z dwóch wywiadów - TU, jakich mi udzielił. Niezwykle profejsonalny, bezinteresowny i pomocny facet, który zawsze podkreśla, że lubi wspierać innych i to prawda! Doświadczyłam jego wsparcia wielokrotnie, począwszy od błahostek typu 'bezpieczne odstawianie do domu po treningu', aż do paczek z ubraniami JSTS Fashion, które pokazywałam w jednej ze stylizacji BBS - TU.
Rafał, zawsze będę Cię miło wspominać, oby więcej tak cudownych ludzi! Dziękuję!!!

_____________________________________________________________________________________________________

Dziękuję wszystkim, z którymi w ciągu pięciu lat prowadzenia bloga miałam zaszczyt współpracować. Cieszę się, że moja pasja pozwoliła mi poznać tak wyjątkowych i inspirujących ludzi, którzy są w moim życiu do dziś !

Dziękuję także Wam Sąsiedzi, za każdy komentarz, każdą wiadomość, za wszystkie słowa wsparcia i konstruktywnej krytyki. Bez Was się nie da! Dziękuję!

Bądźcie ze mną Sąsiedzi!

_____________________________

fot. casalinga makes
bluzka Hiszpanka - MODLISHKA.COM

Jak zorganizować toaletkę? Inspiracje i porady

Elegancka, klasyczna, ekstrawagancka – niezależnie od stylu, w którym jest urządzona, toaletka ociepli każde wnętrze i doda mu uroku. Zapomniana na jakiś czas, aktualnie przeżywa prawdziwy renesans! I dobrze! Posiadanie toaletki, niesie za sobą same zalety! Odpowiednio zorganizowana pomoże nie tylko utrzymać porządek w kosmetykach i akcesoriach do makijażu, ale także zrelaksować się podczas porannej i wieczornej pielęgnacji. Toaletka to prawdziwy kobiecy azyl, każda z nas powinna ją mieć!


Urządzenie toaletki nie musi kosztować fortuny  - w przystępnej cenie możemy nabyć dekoracje, lustra i organizery na kosmetyki. Najtańszym sposobem będzie samodzielnie ‘zmontowana’ toaletka – wystarczy biurko, krzesło i odpowiedniej wielkości lustro. Do aranżacji toaletki nie potrzebujemy całego pomieszczenia - wystarczy mały kącik!


Przykładowe akcesoria do aranżacji toaletki:




1, 2, 8 - jysk.pl ; 3 - ikea.com ; 4, 6, 7, 8 , 9 - mintgrey.pl ; 5 - yankee candle

Uwielbiam Mint Grey New York Style Interiors - w kolażu powyżej znajdziecie kilka propozycji pochodzących z tego sklepu. Jego właścicielka Magda, to prawdziwa artystka - więcej TU. W Mint Grey znajdziecie mnóstwo stylowych produktów, które przydadzą się Wam podczas urządzania wyjątkowej toaletki. Polecam również artykuły z Ikei i Jyska - urokliwe dodatki w przystępnej cenie!

Aaa! Jeśli planujecie urządzanie toaletki, pamiętajcie o jej odpowiednim ustawieniu! Światło dzienne powinno padać na lustro. Ot, cała filozofia:)!

Przykładowe inspiracje:





Winda: Katarzyna Drążewska - odkrywajacameryke.pl

Dziś do Windy wpadła przesympatyczna Kasia, która udowadnia, że amerykański sen naprawdę może się spełnić! Kasia wyjechała do Stanów, gdzie oprócz pracy, znalazła ... męża! Swoje perypetie opisuje na jednym z moich ulubionych blogów - odkrywajacameryke.pl !


Uwaga: Każdy, kto odwiedzi blok(g) BBS, zostanie przyjęty w inny, odpowiedni dla Niego sposób;). Kasia została zaproszona do Windy i podobnie jak m.in. Rafał Maślak, zostanie wysłana w podróż po piętrach bloku. Zaczynamy od piętra 10, gdzie tradycyjnie zadaję 'najbardziej błahe pytania'. Finał podróży to Piwnica, w której każdy Gość otrzyma klucz do BBS:).


Najbardziej błahe pytanie: Kawa czy herbata?
Kawa! Najlepiej w wersji caffe latte na mleku migdałowym.

Od kilku lat mieszkasz w USA – dlaczego zdecydowałaś się na pracę w Stanach?
Od zawsze marzyłam o wyjeździe za ocean i zwiedzeniu Ameryki, a wyjazd do pracy umożliwił mi to zadanie znakomicie. Połączyłam przyjemne z pożytecznym! Będąc na miejscu, czyli pracując i mieszkając w USA, zdecydowanie łatwiej było mi odwiedzić wszystkie zakątki, które wcześniej pozostawały tylko w sferze marzeń. Z pewnością nie byłabym w stanie tyle zobaczyć i przeżyć podczas dwutygodniowych wakacji w USA. Ponadto, mieszkając z rodziną goszczącą miałam okazję doświadczyć amerykańskiego życia w każdym jego aspekcie. Mogę powiedzieć, że poznałam ich kulturę i styl życia od podszewki.

Jak wspominasz swoje początki w Ameryce?
Miałam sporo szczęścia, ponieważ już na samym początku trafiłam na cudownych ludzi, u których zamieszkałam. To oni pomogli mi wdrożyć się w amerykańskie życie codzienne, służyli radą i pomocą oraz cierpliwie odpowiadali na moje niezliczone pytania, dzięki czemu aklimatyzacja za oceanem przebiegła szybko i przyjemnie:)

Na swoim blogu piszesz o różnicach kulturowych między Polską, a Ameryką – czy zachodnie ‘inności’ mocno dały Ci się we znaki?
Nie nazwałabym tego w ten sposób. Różnice kulturowe faktycznie są spore, ale ja traktuję je raczej jako ciekawostkę niż coś denerwującego lub dającego się we znaki. W końcu, co kraj to obyczaj i coś, co dla nas, jako Polaków, jest normalne może okazać się dziwne w oczach obcokrajowca. Zresztą mój mąż podczas wakacyjnych pobytów i krótkiego mieszkania w Polsce dostrzegał w polskiej rzeczywistości wiele inności, które go zaskakiwały, więc myślę, że to działa zawsze w dwie strony.

Co najbardziej zaskoczyło Cię w amerykańskiej codzienności?
Mnóstwo rzeczy! :) Dlatego właśnie stworzyłam na blogu cykl „Inności w Stanach”, w których opisuję różnice miedzy Polską a Stanami, głównie w kwestii życia codziennego. Pamiętam, że bardzo zaskoczyła mnie woda z kranu podawana w restauracjach, gotowane jajka sprzedawane w markecie, bankomaty drive-thru, pięciopasmowe autostrady w centrum miasta i paczki zostawiane przez kuriera wprost pod drzwiami domu, na nieogrodzonym podwórku – bez jakiegokolwiek podpisu czy potwierdzenia odbioru. Mimo że mieszkam w Stanach już jakiś czas i nad wieloma rzeczami przechodzę już do porządku dziennego, to wciąż zdarza się, że coś mnie w tej amerykańskiej rzeczywistości zaskoczy ;)

Freestyle – co w głowie to na języku!
Podążaj za swoimi marzeniami! Naprawdę warto czasem wyjść ze swojej strefy komfortu, podjąć ryzyko i rzucić się na głęboką wodę. Mnóstwo ludzi jest niezadowolonych ze swojego życia i choć chcieliby zacząć żyć inaczej, to boją się zmian. Ja uważam, że niemożliwe nie istnieje i że każdy ma szansę na spełnienie swoich marzeń – jednak nie możesz biernie czekać, aż szczęście zapuka do Twoich drzwi. To Ty musisz wyjść szczęściu naprzeciw, czasem zaryzykować i małymi kroczkami dążyć do realizacji swoich marzeń.

W Stanach poznałaś swojego męża, Briana. Wydawało się, że Twój amerykański sen już się spełnia, jednak spotkały Was pewne trudności…
Istotnie, zanim mogliśmy żyć razem „długo i szczęśliwie” spotkało nas po drodze trochę perypetii ;) Gdy po zakończeniu programu au-pair wróciłam do Polski, odmówiono mi kolejnej wizy i nie mogłam ponownie wyjechać do Stanów. Nasze plany legły w gruzach, jednak mimo przeciwności losu nie poddaliśmy się i zamiast planu A, skupiliśmy się na realizacji planu B.  Przeżyliśmy chyba najbardziej zwariowany rok w naszym życiu jednak mimo, że pojawiło się dużo stresu, łez i niewiadomych, uważamy że było to dobre doświadczenie. W końcu nic nie dzieje się bez przyczyny i gdyby nie ten rok, bylibyśmy ubożsi o mnóstwo cudownych wspomnień i kto wie, czy umielibyśmy się cieszyć naszym szczęściem, tak jak cieszymy się nim dziś.

Twój blog odkrywajacameryke.pl to poradnik dla planujących podróż, a nawet życie w USA. Z jakim odbiorem się spotykasz?
W znakomitej większości – bardzo pozytywnym. Uwielbiam to, że dostaję mnóstwo maili i wiadomości od czytelników! Niektórzy piszą po prostu, że bardzo lubią zaglądać na mojego bloga i moje pisanie jest dla nich inspiracją do spełnienia marzenia o podróży za ocean. Inni piszą z prośbą o porady czy wskazówki przed wyjazdem. Staram się im w miarę możliwości pomagać i dzielę się moim doświadczeniem.  To wszystko bardzo mnie motywuje do dalszej pracy nad blogiem i rozwijania mojego małego miejsca w sieci.

Twoim pierwszym zajęciem w Stanach, była praca na stanowisku au-pair. Czym zajmujesz się aktualnie?
W chwili obecnej czekam na pozwolenie o pracę. Niestety pod względem papierologii i opieszałości urzędników Stany biją Polskę na głowę ;) i przez to cały proces ciągnie się bardzo długo. Jednak mam nadzieję, że wkrótce otrzymam swoje dokumenty i będę mogła postawić pierwsze kroki na amerykańskim rynku pracy w zupełnie innej dziedzinie.

Zdarza Ci się żałować, że opuściłaś Polskę?
Nie żałuję, ale pewnie jak większość emigrantów często tęsknię za krajem. Za rodziną, przyjaciółmi, smakiem polskiego chleba i polskim powietrzem ;) Dlatego zawsze chętnie wracam i będę wracać do Polski.


Parter – co trzymasz w swojej Piwnicy?
W piwnicy trzymam wszystkie piękne wspomnienia z cudownych miejsc, które udało mi się odwiedzić i niekończącą się listę nowych podróżniczych celów na kolejne lata.



Kasiu,  witam w Piwnicy BBS!