• Winda
  • Duży pokój
  • Gabinet
  • Łaźnia
  • Spiżarnia
  • Garderoba

Estee Lauder Double Wear - mój sposób na kultowy podkład. #recenzja

Burzliwy związek z podkładem Catrice HD Liquid Matt doprowadził moją skórę do ruiny, zwanej fachowo trądzikiem kosmetycznym. Zanim przywróciłam twarz do względnego porządku, minęło sporo czasu. Na szczęście odpowiednia pielęgnacja według zaleceń Asi Czech, kosmetyczki Kim K i zbilansowana dieta zredukowały mój problem do minimum, dzięki czemu mogę testować kosmetyki, na które wcześniej nie miałabym odwagi nawet spojrzeć. Jednym z takich produktów jest słynny podkład Estee Lauder Double Wear, o którym krążą już legendy. Zachęcona poprawą kondycji mojej skóry, postanowiłam zaryzykować i przetestować kultowy produkt z rodziny EL. W jaki sposób aplikowałam podkład i jak sprawdził się na mojej kapryśnej cerze? Zapraszam do czytania artykułu:).


Wykończenie, konsystencja, trwałość

Podkład Estee Lauder Double Wear, to jeden z najpopularniejszych kosmetyków do makijażu na świecie, co zupełnie mnie nie dziwi. Fluid doskonale sprawdza się w ekstremalnych warunkach, także atmosferycznych - niezależnie od pogody, możemy mieć pewność, że make up nie spłynie na dekolt, ani nie pozostawi plam na ubraniu. Producent zapewnia odporność podkładu na ciepło i wilgoć, co gwarantuje między innymi nietłusta formuła kosmetyku. Rzeczywiście, podkład wtapia się w skórę w sposób iście magiczny, pozostając nienaruszonym przez cały dzień, a efekt płaskiego matu, który uzyskujemy po aplikacji nawet niewielkiej ilości produktu, sprawia, że skóra wygląda świeżo i promiennie. Konsystencja lekko wodnista, ale nie dajcie się zwieść - podkład jest dość ciężki, dlatego zalecam niewielką ilość produktu przy pierwszych aplikacjach, w razie czego zawsze można budować kolejne warstwy. Jestem pod wrażeniem krycia podkładu - wydaje się, że zakamufluje dosłownie wszystko. Jeśli potrzebujecie lżejszego podkładu, DW możecie stosować jako korektor. Także w tej roli sprawdza się genialnie.

Estee Lauder Double Wear Stay-in-Place, a trądzik

Słyszałam wiele przerażających historii na temat szkodliwości podkładu Double Wear, dlatego długo wstrzymywałam się z zakupem. Ostatecznie przekonała mnie beztłuszczowa i bezzapachowa formuła, czyli podstawowe minimum, którym kieruję się przy wyborze podkładu. Producent twierdzi, że podkład nie powoduje trądziku, co z pewnością jest sprawą dyskusyjną, na szczęście sama nie zauważyłam negatywnego wpływu kosmetyku na moją skórę. Może dlatego, że nie używam go 'solo'?

Solo, a może duet?


Makijaż wykonany przy użyciu podkładu Double Wear Stay in Place, to gwarancja długotrwałego, nieskazitelnego efektu, bez względu na warunki atmosferyczne czy poziom aktywności osoby go noszącej. Po kilku godzinach od aplikacji, skóra wygląda świeżo, a makijaż pozostaje nienaruszony. Trzeba jednak przyznać, że podkład jest dość ciężki i nie każda cera zaakceptuje codzienne stosowanie tego kosmetyku. Ponieważ obawiałam się wysuszenia i obciążenia skóry, postanowiłam używać DW w połączeniu z moim ulubionym dr Irena Eris Provke Matt, który jest zdecydowanie lżejszy i niestety mniej trwały niż Estee Lauder. Pomyślałam, że te podkłady mogą stworzyć doskonały duet i nie pomyliłam się. Mieszankę w proporcjach 2:1 z przewagą Provoke Matt, aplikuję przy pomocy gąbeczki Wibo - jest naprawdę świetna! - na dobrze nawilżoną buzię. Efekt bardzo mnie zadowala - super krycie, trwałość nie do zdarcia i lekko matowe, aksamitne wykończenie. Idealne połączenie na dzień, chociaż przyznam, że u mnie sprawdza się także na wyjścia.


Estee Double Wear, to podkład idealny dla kobiet, które lubią czuć się pewnie. Testowałyście ten produkt? A może używacie go regularnie? Dajcie znać, czy próbowałyście opcji aplikacji w 'duecie' :)!





    Standardowe Komentarze
    Komentarze Facebook

0 komentarze:

Prześlij komentarz