• Winda
  • Duży pokój
  • Gabinet
  • Łaźnia
  • Spiżarnia
  • Garderoba

Pielęgnacja azjatycka - na czym polega i czy warto ją stosować? #wywiad z lek. Patrycją Wasilewską - Morawską vel. Interendo

Pielęgnacja azjatycka dla wielu wciąż pozostaje zagadką - niejasne etapy aplikacji produktów, egzotyczne nazwy, niezrozumiała nomenklatura składników i zatrzęsienie kosmetyków, mogą przyprawić o zawrót głowy. Porządkując azjatycki chaos w mojej głowie, postanowiłam poprosić o pomoc specjalistkę w kategorii asian skincare - internistkę, doktor Patrycję Wasilewską - Morawską, znaną jako Interendo. Jeśli jesteście ciekawi, na czym polega azjatycki rytuał pielęg nacyjny i jakie mogą być efekty wprowadzenia go w życie, czytajcie dalej:).

Kiedy odkryłaś pielęgnację azjatycką i jak zaczęła się Twoja fascynacja kosmetykami koreańskimi?

Pamietam jak dziś - listopad 2014 rok. Jestem na nudnym, obowiązkowym dla absolwentów kierunku lekarskiego i lekarsko - dentystycznego kursie. Przysiada się do mnie dziewczyna po stomatologii - widzę ją po raz pierwszy, ale dobrze nam się rozmawia i szybko łapiemy kontakt. To właśnie owa stomatolożka, dostrzegając w trakcie naszych ożywionych dyskusji moją miłość do Azji, poleca mi blog autorstwa Basi Włodkowskiej, "Azjatycki Cukier". Przepadłam! Można powiedzieć, że zaczęło się od "cukru", pozostałych składników regularnie przybywało i dziś mogę upiec niejedno "ciasto":).

Azjatycki schemat pielęgnacyjny wydaje się dość skomplikowany dla Europejczyków - jak należy się w nim poruszać?

To prawda, na początku azjatycka pielęgnacja może wydawać się wyzwaniem. Sama miałam problemy, nie rozumiałam nomenklatury - różnicy między lotionem, esencją, ampułką, a boosterem. W temat wdrażałam się kilka lat przed ukazaniem się na rynku bestsellerowej książki Charlotte Choo, która stanowi małą encyklopedię pielęgnacji koreańskiej, zawiera gotowe schematy - można je odtworzyć postępując zgodnie z zamieszczonymi na danym obrazku informacjami. Przyznaję, że ja nie miałam tak łatwo, ale byłam - i jestem - pasjonatką, miałam zapał i sporo czasu, a ponieważ tworzyłam blog, przygotowałam artykuł, w którym dokładnie rozpisałam wszystkie informacje, niejako tłumacząc cały proces samej sobie. Uporządkowałam poszczególne składniki konsystencją. To był mój pierwszy 'składnikowy layering' - chociaż w tamtym okresie, nie miałam pojęcia, że tak to się nazywa.

Czy poszczególne etapy azjatyckiej rutyny pielęgnacyjnej można "spolszczyć"? Czy jednak powinniśmy zostać wierni konkretnym zaleceniom wschodnich sąsiadów?

Oczywiście, że można. Problem polega na tym, że większość produktów typowych dla rynku azjatyckiego, np. esencje, to kosmetyki trudno dostępne w Polsce - mogłabym wymienić może dwie rodzime marki, które je produkują na tyle 'dobrze', że nadają się do azjatyckiego rytuału pielegnacyjnego. Na pewno nie polecałabym jednak 'spolszczać' procesu double cleansing i zamieniać azjatyckich olei do demakijażu na te dostępne na naszym rynku - moim zdaniem Azjaci produkują najlepsze - komfortowe w stosowaniu, z emulgatorem, dobrze usuwające makijaż i niekomedogenne. 

____________________________________________________________________________________

Zobacz też:
_____________________________________________________________________________________

Wielokrotnie podkreślasz, że kosmetyki azjatyckie dostępne na polskim rynku - np. Hada Labo - są zupełnie inne, niże te, które można kupić w Azji. Dlaczego? Na czym polega różnica?


Koreańskie kosmetyki są takie same na każdym rynku - Korea jest bardzo elastyczna i dynamiczna jeżeli chodzi o branżę beauty. Zależy im na wysokiej sprzedaży na świecie, bo są najbardziej dynamicznym rynkiem kosmetycznym - tygodniowo powstaje tam ponad 100 nowych marek! Producenci sami starają się znaleźć dystrybutorów i nowe rynki zbytu. To z japońskimi kosmetykami jest problem. Japonia jest bardzo hermetyczna w tej kwestii, a żeby wprowadzić coś do UE, należy spełniać określone warunki składowe, a to oznacza papierologię i sporo utrudnień. Wolą stworzyć nowy kosmetyk, który niby nazywa się tak samo, ale ma zupełnie inny skład... Nie jest też produkowany na terenie Japonii. Ma 'pasować' do wymogów danego rynku i 'lepiej' sprawdzać się na naszych skórach. Warto zaznaczyć, że w Europie jest  niewielki odsetek japońskich marek, które wychodzą poza Japonię - w zasadzie tylko Shiseido - ale to, co można kupić w UE, nawet nie występuje w japońskiej ofercie kosmetycznej.

Sprawdzone miejsca w sieci, w których bez obaw możemy kupić azjatyckie kosmetyki?


Kiedy zaczynałam moją przygodę z azjatycką pielęgnacją, trwał absolutny szał na koreańskie kosmetyki. Rynek zaczął obfitować w dystrybutorów, którzy szybko jednak zawijali interesy, bo potencjalni klienci, kupowali interesujące ich produkty azjatyckie znacznie taniej, i z darmową dostawą, np. na jolse.com.

Pandemia spowodowała zamknięcie dużej ilości fajnych, prowadzonych z pasją sklepików - zostali tylko najsilniejsi...  Jeśli chodzi o koreańskie kosmetyki, polecam skingarden.pl z filią Missha - należą do Willicare Group. Często oferują atrakcyjne promocje, aktywnie działają na IG, organizując akcje testerskie. Kiedyś szalałam na punkcie skin79 i sklepu dystrybutora. Lubię zajrzeć do larose.care i kokosklepu, polecam też ich kanał yt, na którym można posłuchać o koreańskich produktach. Warto odwiedzić profil @koreanskapielegnacja - mają bardzo dobrą markę dr Ceuracle. Poza tym często kupuje w Cosmetin. 

Z japońskimi kosmetykami jest trudniej - sklepy są zlokalizowane poza Polską i wysyłka jest bezpośrednio z Japonii, bo nie można sprzedawać ich tu, na miejscu . Od lat jestem wierna berdeverWłaścicielka sklepu, Agnieszka, mieszka w Japonii i jest niezwykle życzliwą, otwartą osobą - przyznam, że zawiązała się między nami 'internetowa przyjaźń'. 

Od jakich produktów najlepiej zacząć przygodę z pielęgnacją azjatycką?


Proponuję zacząć od olejów do demakijażu, masek sheet i SPF - azjatyckie kosmetyki słyną właśnie z tych produktów. Cery suche i odwodnione, które potrzebują 'kopa' nawilżenia, powinny przetestować lotion Hada Labo - oczywiście nie mówię o wersji z polskiego Rossmanna, a o oryginalnej, japońskiej! 

Posiadaczki jakiego typu cery powinny rozważyć wprowadzenie kosmetyków azjatyckich i zmianę rutyny pielęgnacyjnej w kierunku koreańskiej?


Uważam, że pielęgnacja na bazie kosmetyków azjatyckich sprawdzi się doskonale w przypadku każdego rodzaju cery. Zachęcam! Obserwuję rynek azjatyckich kosmetyków od dawna i zauważyłam, że Azjaci szczególnie upodobali sobie rozjaśnianie i nawilżanie skóry. Nie znoszą retinoidów i silnych kwasów. Nie widziałam ani jednego koreańskiego produktu z retinolem w składzie, a te japońskie dopuszczają maksymalnie retinyl palmitate, czyli nieaktywną pochodną witaminy A. Koreańczycy kochają śluz ślimaka, żeń- szeń, wąkrotkę azjatycką i fermenty, a także jest przeróżne formy witaminy C. Japończycy za to cenią soję, sake, fermenty, tsubaki oraz matcha. 

Azjatycka pielęgnacji unika składników, które mogą uszkodzić barierę skóry, bo przecież należy ją traktować z wyjątkowym namaszczeniem, tak jak papier washi, z którego tworzy się origami. Japończycy i Koreańczycy pragną świetlistej, możliwie najjaśniejszej ( w Japonii - mochi, w Korei chock-chock ) cery. 

Jakie kosmetyki z dostępnych na rynku azjatyckim, uważasz za "life changing products"


Po pierwsze oleje do demakijażu - od czasu kiedy zaczęłam stosować metodę double cleansing, zauważyłam że znacznie zredukował się mój problem z niedoskonałościami, a mam tendencję do zaskórników. Następnym hitem są esencje - nie używam toników, a esencji opartych na fermencie probiotyków - nie dość ze pięknie zmiękczają naskórek, to przyspieszają procesy regeneracyjne. Nie mogę pominąć mask sheets - dogłębne nawilżenie i relaks... Moją listę zamykają filtry - komfort stosowania, lekkość produktów i składniki pielęgnacyjne.

Czy pielęgnacja azjatycka ma szansę wpłynąć na kondycję skóry Europejczyka tak, jak działa u Azjaty? Mamy mniej kolagenu w skórze, żyjemy w innym środowisku, a nasza dieta diametralnie różni się od tamtejszej - wiele osób rezygnuje ze stosowania kosmetyków azjatyckich właśnie z tych powodów... 


Oczywiście, że tak! Nie chodzi tutaj o mniejszą ilość kolagenu, a o zrozumienie schematu, nauczenie się krok po kroku, jak odpowiednio dbać o cerę. Azjatycka pielęgnacja uczy rytuału, uczy tego, jak obserwować i kochać swoją skórę. Pokazuje przykładowe schematy, np. aplikację produktów w zależności od konsystencji, od najlżejszej do najcięższej. Daje też wskazówki i niekonwencjonalne metody, choćby masaż twarzy- tanaka, kobido, jade roler, gua shu. 

Czy sama zauważyłaś zmianę w wyglądzie swojej cery po stosowaniu kosmetyków azjatyckich?


Tak, zmianę w kondycji cery zauważyłam niemal od razu po wprowadzeniu dwuetapowego oczyszczania na bazie kosmetyków azjatyckich. Walczyłam z trądzikiem kosmetycznym, spowodowanym używaniem kremu BB Garniera - a przynajmniej tak wówczas myślałam. Mam tendencję do zaskórników i wspomniany produkt, znacznie nasilał ich powstawanie. Okazało się, że to nie krem BB należy winić, a nieodpowiednio wykonany demakijaż. Po wprowadzeniu dwuetapowego oczyszczania - olej, następnie delikatna pianka - problem znikł, a wspomniany krem, nie powodował już żadnych przykrych niespodzianek. Moja cera poprawiała się z dnia na dzień, i z każdym następnym azjatyckim kosmetykiem -  kolejnym hitem były mask sheets - mam dość sucha skórę z tendencją do odwodnienia, maski w płachcie dosłownie mnie uratowały od absolutnej pustyni, dogłębne nawilżenie widać już po pierwszej aplikacji! Moja skóra pokochała też serum z witamina C, efekty działania serum Klairs mnie zszokowały, zużyłam ogromną ilość opakowań, stosuję do dziś. Podobnie z glinkami - nic nie oczyszcza moich porów tak, jak glinka z Innisfree!

_________________________________________________________________________

Próbowaliście rytuału pielęgnacji azjatyckiej? A może dopiero planujecie? Jeśli macie ulubione kosmetyki marek koreańskich i japońskich, dajcie znać, czego warto używać!

Ps. Patrycja, bardzo dziękuję za rozmowę i motywowanie mnie do działania, jesteś super <3!




    Standardowe Komentarze
    Komentarze Facebook

0 komentarze:

Publikowanie komentarza