• Winda
  • Duży pokój
  • Gabinet
  • Łaźnia
  • Spiżarnia
  • Garderoba
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroda. Pokaż wszystkie posty
Biologique Recherche - kosmetyki, które pokochały królewskie rody. wywiad z Anną Lohmann

Biologique Recherche - kosmetyki, które pokochały królewskie rody. wywiad z Anną Lohmann

Biologique Recherche, francuska marka kosmetyków biologicznych, od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku utrzymuje wysoką pozycję na rynku beauty. Produkty oferowane przez BR, swoją popularność zawdzięczają przede wszystkim skuteczności terapeutycznej osiąganej w stosunkowo krótkim czasie. Kosmetyki marki pokochały gwiazdy światowego formatu i członkowie rodów królewskich. Biologique Recherche zrewolucjonizował branżę, a skutki tej rewolucji widoczne są do dziś. 

O marce BR dowiedziałam się od polskiej kosmetyczki Hollywood, Joanny Czech - wywiad TU. Asia zaleciła mi stosowanie konkretnych produktów marki. Przetestowałam m.in. ulubioną maskę Kim K., Masque Vivant , krem Dermopurifiante i Hydravit's, i oczywiście kultowy Lotion, nazywany na zachodzie "Jesus in a bottle". Rutyna pielęgnacyjna z kosmetykami BR w roli głównej, wpłynęła pozytywnie na kondycje mojej problematycznej cery - rezultaty były naprawdę zaskakujące. 

Postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej na temat marki Biologique Recherche, która w Polsce nadal jest niedostatecznie poznana. Zaprosiłam na wywiad Annę Lohmann, wyłączną dystrybutorkę marki Biologique Recherche w kraju, która odpowiedziała na kilka moich pytań. Zapraszam na rozmowę.


Marka Biologique Recherche zrodziła się z… miłości…

Marka Biologique Recherche powstała w latach 70. i rzeczywiście – powstała z miłości. Biologique Recherche to historia miłosna pary: Yvana Allouche, biologa i Josette Allouche – fizjoterapeutki. Ich wiedza i pasja pozwoliła na stworzenie nowej metody pielęgnacji skóry, w której produkty i metodologia są ściśle ze sobą połączone.

„Biologique Recherche” - skąd ta nazwa?

Nazwę wymyślił Yvan Allouche. Słowem „Biologique” nawiązywał do cyklu odnowy komórkowej naskórka, co wynikało z jego ogromnego zainteresowania funkcjonowaniem skóry. Natomiast „Recherche” oznacza badania. Działalność marki opiera się na szukaniu nowych rozwiązań mających na celu długotrwałą poprawę kondycji skóry – taka jest wizja marki.

Pierwszy kosmetyk pod szyldem BR był dedykowany Josette Allouche. Okazało się, że efekty działania produktu były tak spektakularne, że w niedługim od premiery czasie, Lotion P50 zyskał ogromną popularność…

Na początku lat 70. w sektorze pielęgnacji skóry, tylko lekarze posiadali produkty o działaniu złuszczającym, które silnie podrażniały skórę. Yvan Allouche, założyciel marki Biologique Recherche uznał, że jest to zbyt agresywne dla skóry i z tego powodu rozpoczął prace nad autorskim kosmetykiem. Po stworzeniu pierwszego Lotionu P50, który jest mieszanką kwasów AHA i BHA, całkowicie zrewolucjonizował rynek kosmetyczny, ponieważ w tamtych czasach nie stosowało się mieszanek kwasowych w jednym produkcie. Aktualny skład Lotionów P50 nadal bazuje na oryginalnej recepturze Yvana Allouche`a, a nieliczne modyfikacje są następstwem wyników przeprowadzanych przez laboratorium badań.




Kilkadziesiąt lat od pierwszej linii produkcyjnej, Lotiony P50 nazywane są „Jesus in a bottle’, „game changer”, „life changing products” itp… Na czym polega fenomen kultowych już Lotionów BR?

Jego główne działanie opiera się na przywróceniu prawidłowego tempa cyklu odnowy komórkowej i przyspieszenia procesu odnowy skóry. Aby zrozumieć mechanizm działania Lotionów, należy najpierw wytłumaczyć ich nazwę: litera P, to skrót od słowa "peeling", natomiast "50" oznacza długość dwóch cykli odnowy komórkowej. Lotion P50 jest kluczowym produktem, który przywraca skórze równowagę, odnawia ją, ale także wzmacnia funkcje ochronne. Dzieje się to poprzez wpływ na dwie warstwy skóry: naskórek, dokładniej warstwę rogową – poprzez delikatną eksfoliację oraz skórę właściwą – poprzez przyspieszenie podziałów komórkowych.



Podobno najlepsze efekty terapeutyczne można osiągnąć stosując pielęgnację złożoną z co najmniej kilku kosmetyków Biologique Recherche. Czy to oznacza, że produkty w jakiś sposób się „uzupełniają”?

To prawda, że w celu osiągnięcia jak najlepszych efektów dobrze jest stosować pełną, indywidualnie dobraną pielęgnację. Kosmetyki Biologique Recherche nie mają konkretnych linii produktowych, oferta jest bardzo szeroka – posiadamy ponad sto kosmetyków do twarzy, dlatego tak ważny jest ich odpowiedni dobór. Pielęgnacja dobierana jest zawsze na podstawie aktualnego stanu skóry i wywiadu z klientem. Produkty się „uzupełniają”, ponieważ odpowiadają na różne potrzeby skóry i można je łączyć w niezliczonej ilości kombinacji.

Wracając do tematu Lotionów P50 - jest kilka rodzajów, od którego najlepiej zacząć?

W ofercie posiadamy cztery rodzaje Lotionów P50. Każdy z nich dedykowany jest innym stanom skóry. Do wyboru mamy: klasyczną wersję P50, wersję do skóry wrażliwej P50W, wersję do skóry dojrzałej P50V i do skóry z przebarwieniami P50 PIGM400. Zalecamy rozpocząć kurację od Lotionu P50W, a przy bardzo, bardzo wrażliwych stanach skóry od Lotionu P50 PIGM400.

Czy można stosować je codziennie?

Tak, a wręcz należy – zgodnie z zaleceniami producenta, Lotiony z serii P50 powinny być stosowane rano i wieczorem dla uzyskania najlepszych efektów.

A jeśli chodzi o połączenia z innymi substancjami aktywnymi - czy są jakieś „niebezpieczne
związki”?

Lotionów nigdy nie łączymy z innymi produktami o działaniu złuszczającym (np. z kwasami czy retinolem). Nie zalecamy ich stosowania również podczas kuracji maściami z antybiotykiem oraz na skórę z aktywnym trądzikiem różowatym (Lotionu nie nakładamy tylko na miejsca objęte trądzikiem, na resztę skóry możemy). Lotionu nie stosujemy również na otwarte rany oraz na skórę ze zmianami alergicznymi. Ze względu na zawartość kwasów ważna jest ochrona SPF.

Przygotowując się do wywiadu, zauważyłam, że jednym z najczęściej wyszukiwanych pytań dotyczących marki było: „ Why Biologiue Recherche?”. Dołączam do internautów i proszę o odpowiedź, dlaczego warto używać kosmetyków BR :)? Jakie są mocne strony Biologique Recherche?

Nasze produkty wyróżniają: wysokie stężenia składników aktywnych, zachowanie oryginalnej struktury składników aktywnych, brak sztucznych zapachów i sztucznych barwników, szeroka gama produktów do twarzy, ciała, włosów i skóry głowy. Przy prawidłowo dobranej pielęgnacji efekty są szybko widoczne. Dodatkowo, kosmetyki są w 100% made in France.

W jaki sposób gabinety kosmetyczne mogą nawiązać współpracę z BR?

Współpraca rozpoczyna się od prezentacji marki, podczas której opowiadamy o produktach i prezentujemy wybrany zabieg. Następnie, po rozmowie z gabinetem, warunkiem rozpoczęcia współpracy jest zakup pakietu startowego, który dobierany jest indywidualnie, do potrzeb danego miejsca. Ten pakiet startowy zawiera kosmetyki niezbędne do wykonania ustalonych zabiegów, z których przeprowadzane są szkolenia oraz kosmetyki detaliczne. Staramy się, aby nasze współprace były długofalowe, oparte na relacjach.

Czym charakteryzują się zabiegi BR?

W swojej ofercie posiadamy zabiegi na twarz, ciało oraz włosy i skórę głowy. Zabiegi oraz wykorzystywane podczas nich kosmetyki, dobierane są na podstawie aktualnego stanu skóry. Wyróżniamy dwa rodzaje zabiegów: aplikacyjne oraz z masażami autorskimi. Autorskie masaże Biologique Recherche, to specjalistyczne techniki manualne, których działanie oparte jest na znajomości anatomii mięśni twarzy i wykorzystaniu naturalnych możliwości uzyskania efektu liftingu poprzez odpowiedni masaż twarzy. Rezultaty wszystkich zabiegów są od razu widoczne i prezentowane: najpierw wykonujemy go na jednej połowie twarzy, by można było zobaczyć realny efekt w porównaniu z drugą jej połową, która nie została jeszcze poddana terapeutycznemu masażowi i działaniu substancji aktywnych, zawartych w aplikowanych preparatach.

Trzy produkty BR, które każdy beauty maniac powinien przetestować to…

To naprawdę ciężki wybór :). Pójdźmy w klasykę: Lotion P50, mleczko do demakijażu, maska VIP
O2.
__________________________________________________________________


Serdecznie dziękuję Annie Lohmann, oraz ekipie BR, w tym Natalii Wikieł - Śliżewskiej za profesjonalną - i przemiłą - współpracę!

Więcej na temat Biologuique Recherche przeczytacie TU - klik.





Konsultacje kosmetologiczne online - warto? Moje efekty kuracji pod okiem Kosmostolog

Konsultacje kosmetologiczne online - warto? Moje efekty kuracji pod okiem Kosmostolog

Pademia koronawirusa przyczyniła się do znacznego wzrostu zainteresowania internetowymi konsultacjami kosmetologicznymi - kwarantanna społeczna uniemożliwiła wizyty w gabinetach stacjonarnych, a zaniepokojeni klienci tychże, gorączkowo szukali alternatywy dla spotkania z ekspertem w zakresie pielęgnacji. Ku uciesze wielu, specjaliści branży beauty wyszli naprzeciw potrzebom amatorów piękna i uruchomili konsultacje kosmetologiczne online. "Internetowe wizyty" u kosmetologa oczywiście nie są nowością i wielu ekspertów od dawna posiada takowe w swojej ofercie, np. Kosmostolog, dzięki uprzejmości której doświadczyłam mojej pierwszej wizyty online. Dlaczego zdecydowałam się na konsultację internetową i jakie były tego efekty? Zapraszam do czytania!


Dlaczego Kosmostolog?


Angelika od lat prowadzi poczytnego bloga, na którym publikuje merytoryczne, niezależne i szczere recenzje kosmetyczne, pisze o budowie i fizjologii skóry i uczy, jak prawidłowo ją pielęgnować. O działalności Kosmostolog dowiedziałam się od koleżanki i - przyznaję - przepadłam. Artykuły opublikowane na blogu Ziemoliny wertowałam godzinami i do tej pory do nich wracam. Ogromna dawka wiedzy, przygotowana przez kosmetologa - pasjonatę. To właśnie dzięki Angelice - po przeczytaniu zamieszczonej na kosmostolog.blogspot.com recenzji LIQ CR - zrozumiałam, jaką rolę w pielęgnacji cery problematycznej pełni retinol, odkryłam antyoksydanty i szereg innych urodowych hitów. Zanim podjęłyśmy współpracę, wielokrotnie prosiłam Angelikę o porady z zakresu pielęgnacji mojej problematycznej cery - zawsze otrzymywałam rzeczową odpowiedź, która momentalnie rozwiewała moje wątpliwości. Kosmostolog, to solidna firma, cenię ją za wiedzę, doświadczenie i profesjonalizm.

Wizyta online - moje doświadczenia


Przed umówioną wizytą, Angelika poprosiła mnie o przygotowanie kilku zdjęć mojej twarzy. Skóra miała być oczyszczona - po demakijażu, bez oblepiającej warstwy kosmetyków pielęgnacyjnych. Kosmostolog, po odebraniu ww. fotografii i analizie mojej cery, rozpoczęła właściwa konsultację, która w naszym przypadku odbyła się za pośrednictwem FaceTime. W trakcie półtoragodzinnej "wizyty internetowej", Ziemolina przeprowadziła ze mną konkretny wywiad kosmetyczny, który zawierał pytania dotyczące m.in. mojej rutyny pielęgnacyjnej, produktów, których stosuję podczas tejże, diety i trybu życia -  oczywiście w dużym uproszczeniu, bo omawianych kwestii było znacznie więcej. Z pozoru nieistotny dla mnie szczegół, dla kosmetologa okazywał się cenną informacją. Już w trakcie konsultacji, Angelika w wyczerpujący, ale i zrozumiały, także dla laika sposób opisała i "nazwała" problemy, z którymi się mierzę - przedstawiła pewne nieznane mi mechanizmy fizjologiczne, które w połączeniu z innymi bodźcami odpowiadają za stan mojej cery. Postawiła diagnozę i wyjaśniła, jak powinnam postępować, aby zmniejszyć nasilenie trądziku. 

Po zakończonej konsultacji, otrzymałam e-mail z zaleceniami - Angelika, przygotowała godną podziwu rozpiskę, zawierającą wyczerpujące informacje na temat m.in. tego, jak ma wyglądać moja rutyna pielęgnacyjna. Cieszę się, że w zaleceniach zawarła również porady dotyczące diety - często zapominamy, jak ważne dla urody jest odpowiednie odżywianie, wzbogacone o konkretną, indywidualnie dobraną suplementację. Kosmostolog, zaleciła mi kurację wysokimi dawkami pewnej witaminy - opierając się na wynikach badań naukowych, potwierdzających skuteczność stosowania danej witaminy w leczeniu skór problematycznych, które załączyła do maila - oraz picie nieznanych mi dotychczas ziół, które regulują "od wewnątrz" patologiczny łojotok. Otrzymałam także dokładny schemat pielęgnacji z podziałem na etapy i  propozycje kosmetyków, w niektórych punktach z opcją -> do wyboru. Angelika, przygotowała świetną "ściągę" dotyczącą oczyszczania skóry  - niestety, już na etapie demakijażu popełniamy wiele błędów, które mogą zaważyć na kondycji cery i skutecznie ją pogorszyć, dlatego, w tej z pozoru błahej kwestii, warto zasięgnąć porady kosmetologa.

Muszę przyznać, że Angelika w sposób wzorowy uporządkowała wszelkie informacje, które miały posłużyć mi do odnalezienia się w meandrach pielęgnacji mojej kapryśnej i totalnie rozregulowanej skóry.


Efekty wdrożenia planu pielęgnacji


Kosmetyki kupowałam partiami, z tego co pamiętam, miałam problem ze skompletowaniem zamówienia (początki pandemii). Nowe produkty wprowadzałam stopniowo, razem z zaleconą suplementacją. Niestety, w związku z moimi przypadłościami natury gastrycznej, byłam zmuszona do zaprzestania przyjmowania witamin. Z tego samego powodu nie mogłam także pić ziół, a szkoda, bo pielęgnację  holistyczną, uważam za strategię doskonałą.

Oczyszczanie skóry, przeprowadzane zgodnie ze wskazówkami Angeliki i przy użyciu zawartych w schemacie kosmetyków, przyniosło zaskakująco pozytywne rezultaty. Zdradzę, że używałam olejku z emulgatorem, który doskonale usuwa makijaż, włącznie z wszelkimi nierozpuszczalnymi w wodzie składnikami, np. niektórymi silikonami. Byłam przekonana, że "wszystko mnie zapycha",  okazało się jednak, że rzeczywiście skłonna do zaskórników skóra, była niedostatecznie oczyszczana, a to powodowało nieustannie występujące problemy grudkowo - krostkowe. Zobaczcie, co o olejkach stosowanych w demakijażu, Angelika pisze na blogu - proszę zwrócić uwagę na porównanie do mycia patelni :):

(...)Po pierwsze preparatu do oczyszczania skóry, najlepiej jednego, i takiego, którym będzie można zmyć zanieczyszczenia oraz makijaż, a potem spłukać wszystko wodą, by nie zużywać dodatkowo płatków kosmetycznych.

Wszystkie te wymagania spełniają olejki myjące z emulgatorem tzw. cleansing oils. Olejek skutecznie usunie trudne do zmycia substancje, takie jak filtry czy silikony, oczyści również pory. Nakłada się go suchymi dłońmi na suchą skórę lekko masując, by połączył się z makijażem, następnie spłukuje letnią wodą. W kontakcie z wodą całość robi się biała, czyli emulguje i po tym rozpoznajemy olejki z emulgatorem, jeśli nie umiemy czytać INCI. Dokładnie taki sam proces zachodzi podczas mycia tłustej patelni, która robi się biała po wlaniu płynu do naczyń i zwilżeniu wodą. Emulgatory zawarte w olejku wytwarzają micele, podobnie jak inne detergenty żele do mycia, szampony, płyny do naczyń, proszki do prania itp. Micele dzięki swojej budowie przyciągają zarówno zanieczyszczenia rozpuszczalne w wodzie, jak i tłuszczu i płyny micelarne nie posiadają na nie wyłączności, micele tworzone są przez wszystkie związki powierzchniowo czynne. Olejkiem można również usunąć makijaż oczu i nie będą szczypały, ponieważ większość tego typu produktów nie narusza filmu łzowego. 

Pielęgnacyjny plan został dobrany idealnie, chociaż w pewnym momencie doznałam zaćmienia i używałam czegoś w sposób inny, niż należało, za co oczywiście skóra mi odpłaciła:). Sytuację unormowałam, stosowałam się zaleceń i trzymałam skórę w ryzach - z różnym skutkiem, zdarzało mi się wielokrotnie skręcać w niedozwolone dietetycznie miejsca, a za takie grzeszki nierzadko boleśnie pokutowałam. Czas wzmożonego stresu również nie wpływał pozytywnie na kondycję skóry, jednak nie poddawałam się. 

Dzięki konsultacji z Kosmostolog osiągnęłam coś, co wydawało się niemożliwe : moja - w pewnym momencie - patologicznie wyświecająca się skóra, została ujarzmiona, a produkcja sebum uregulowana. Wierzcie mi, że był okres, w którym nie mogłam w żaden sposób opanować łojotoku. Podkład dosłownie spływał z twarzy, stało się to nagle, a ja załamałam ręce, bo rzecz zdawała się nasilać. Angelika przepisała mi kosmetyki, które przywróciły mojej rozchwianej równowagę wodno - lipidową i zmniejszyły, a następnie wyeliminowały objawy łojotokowego zapalenia skóry, i tak zostało do dziś!

Moja skóra ma swoje 'ups and downs', zaskórniki wciąż lubią mnie zaskoczyć, ale wyleczyłam łojotok, i zminimalizowałam przebarwienia. Dzięki Kosmostolog odkryłam kilka kosmetycznych perełek, które weszły na stałe do mojej beauty routine. Poza tym, Angelika nauczyła mnie czegoś niezwykle ważnego - obserwacji skóry i dostosowywania się do jej codziennie zmieniających się potrzeb. Myślę, że niejedna z nas, często powtarza pielęgnacyjne schematy, do których się przyzwyczaiła, lub "pożycza" plan pielęgnacyjny koleżanki ( mówiła o tym Joanna Czech - TUTAJ ), nie analizując tego, co w danej chwili próbuje przekazać organizm. Dla przykładu - nadmierne wysuszenie skóry i otwarte rany na twarzy nie mogą być podbijane kuracją retinolem, bo akurat jest sezon jesienno - zimowy i wydawałoby się, że należy działać. Kosmostolog sprawiła, że codziennie uczę się swojej skóry i staram się jak najszybciej reagować na jej zachowania, jeśli oczywiście potrafię je zrozumieć, bo wciąż lubi sprawiać psikusy :).

Podsumowując, konsultacje online, to doskonała alternatywa dla wizyty stacjonarnej w gabinecie kosmetologa i tak jak wspominała med.Marci - dają świetne efekty. Moje problemy miały łagodne nasilenie, zostały jednak opanowane i mimo że mojej skórze daleko do ideału, jest dużo lepiej. Angelika, ma na koncie ogromną ilość spektakularnych metamorfoz klientek z poważnymi problemami skórnymi, publikuje je na swoim profilu instagramowym @kosmostolog. Tak jak wspominałam, jest profesjonalistką w każdym calu, a jej doświadczenie nie pozwoli Wam zginąć. Jeśli miałyście wątpliwości co do sensu umawiania się na wizytę internetową z kosmetologiem, chciałabym Was gorąco zachęcić do ich 'porzucenia'- Angelika może Wam pomóc "odzyskać twarz" :)!



Pielęgnacja azjatycka - na czym polega i czy warto ją stosować? #wywiad z lek. Patrycją Wasilewską - Morawską vel. Interendo

Pielęgnacja azjatycka - na czym polega i czy warto ją stosować? #wywiad z lek. Patrycją Wasilewską - Morawską vel. Interendo

Pielęgnacja azjatycka dla wielu wciąż pozostaje zagadką - niejasne etapy aplikacji produktów, egzotyczne nazwy, niezrozumiała nomenklatura składników i zatrzęsienie kosmetyków, mogą przyprawić o zawrót głowy. Porządkując azjatycki chaos w mojej głowie, postanowiłam poprosić o pomoc specjalistkę w kategorii asian skincare - internistkę, doktor Patrycję Wasilewską - Morawską, znaną jako Interendo. Jeśli jesteście ciekawi, na czym polega azjatycki rytuał pielęg nacyjny i jakie mogą być efekty wprowadzenia go w życie, czytajcie dalej:).

Kiedy odkryłaś pielęgnację azjatycką i jak zaczęła się Twoja fascynacja kosmetykami koreańskimi?

Pamietam jak dziś - listopad 2014 rok. Jestem na nudnym, obowiązkowym dla absolwentów kierunku lekarskiego i lekarsko - dentystycznego kursie. Przysiada się do mnie dziewczyna po stomatologii - widzę ją po raz pierwszy, ale dobrze nam się rozmawia i szybko łapiemy kontakt. To właśnie owa stomatolożka, dostrzegając w trakcie naszych ożywionych dyskusji moją miłość do Azji, poleca mi blog autorstwa Basi Włodkowskiej, "Azjatycki Cukier". Przepadłam! Można powiedzieć, że zaczęło się od "cukru", pozostałych składników regularnie przybywało i dziś mogę upiec niejedno "ciasto":).

Azjatycki schemat pielęgnacyjny wydaje się dość skomplikowany dla Europejczyków - jak należy się w nim poruszać?

To prawda, na początku azjatycka pielęgnacja może wydawać się wyzwaniem. Sama miałam problemy, nie rozumiałam nomenklatury - różnicy między lotionem, esencją, ampułką, a boosterem. W temat wdrażałam się kilka lat przed ukazaniem się na rynku bestsellerowej książki Charlotte Choo, która stanowi małą encyklopedię pielęgnacji koreańskiej, zawiera gotowe schematy - można je odtworzyć postępując zgodnie z zamieszczonymi na danym obrazku informacjami. Przyznaję, że ja nie miałam tak łatwo, ale byłam - i jestem - pasjonatką, miałam zapał i sporo czasu, a ponieważ tworzyłam blog, przygotowałam artykuł, w którym dokładnie rozpisałam wszystkie informacje, niejako tłumacząc cały proces samej sobie. Uporządkowałam poszczególne składniki konsystencją. To był mój pierwszy 'składnikowy layering' - chociaż w tamtym okresie, nie miałam pojęcia, że tak to się nazywa.

Czy poszczególne etapy azjatyckiej rutyny pielęgnacyjnej można "spolszczyć"? Czy jednak powinniśmy zostać wierni konkretnym zaleceniom wschodnich sąsiadów?

Oczywiście, że można. Problem polega na tym, że większość produktów typowych dla rynku azjatyckiego, np. esencje, to kosmetyki trudno dostępne w Polsce - mogłabym wymienić może dwie rodzime marki, które je produkują na tyle 'dobrze', że nadają się do azjatyckiego rytuału pielegnacyjnego. Na pewno nie polecałabym jednak 'spolszczać' procesu double cleansing i zamieniać azjatyckich olei do demakijażu na te dostępne na naszym rynku - moim zdaniem Azjaci produkują najlepsze - komfortowe w stosowaniu, z emulgatorem, dobrze usuwające makijaż i niekomedogenne. 

____________________________________________________________________________________

Zobacz też:
_____________________________________________________________________________________

Wielokrotnie podkreślasz, że kosmetyki azjatyckie dostępne na polskim rynku - np. Hada Labo - są zupełnie inne, niże te, które można kupić w Azji. Dlaczego? Na czym polega różnica?


Koreańskie kosmetyki są takie same na każdym rynku - Korea jest bardzo elastyczna i dynamiczna jeżeli chodzi o branżę beauty. Zależy im na wysokiej sprzedaży na świecie, bo są najbardziej dynamicznym rynkiem kosmetycznym - tygodniowo powstaje tam ponad 100 nowych marek! Producenci sami starają się znaleźć dystrybutorów i nowe rynki zbytu. To z japońskimi kosmetykami jest problem. Japonia jest bardzo hermetyczna w tej kwestii, a żeby wprowadzić coś do UE, należy spełniać określone warunki składowe, a to oznacza papierologię i sporo utrudnień. Wolą stworzyć nowy kosmetyk, który niby nazywa się tak samo, ale ma zupełnie inny skład... Nie jest też produkowany na terenie Japonii. Ma 'pasować' do wymogów danego rynku i 'lepiej' sprawdzać się na naszych skórach. Warto zaznaczyć, że w Europie jest  niewielki odsetek japońskich marek, które wychodzą poza Japonię - w zasadzie tylko Shiseido - ale to, co można kupić w UE, nawet nie występuje w japońskiej ofercie kosmetycznej.

Sprawdzone miejsca w sieci, w których bez obaw możemy kupić azjatyckie kosmetyki?


Kiedy zaczynałam moją przygodę z azjatycką pielęgnacją, trwał absolutny szał na koreańskie kosmetyki. Rynek zaczął obfitować w dystrybutorów, którzy szybko jednak zawijali interesy, bo potencjalni klienci, kupowali interesujące ich produkty azjatyckie znacznie taniej, i z darmową dostawą, np. na jolse.com.

Pandemia spowodowała zamknięcie dużej ilości fajnych, prowadzonych z pasją sklepików - zostali tylko najsilniejsi...  Jeśli chodzi o koreańskie kosmetyki, polecam skingarden.pl z filią Missha - należą do Willicare Group. Często oferują atrakcyjne promocje, aktywnie działają na IG, organizując akcje testerskie. Kiedyś szalałam na punkcie skin79 i sklepu dystrybutora. Lubię zajrzeć do larose.care i kokosklepu, polecam też ich kanał yt, na którym można posłuchać o koreańskich produktach. Warto odwiedzić profil @koreanskapielegnacja - mają bardzo dobrą markę dr Ceuracle. Poza tym często kupuje w Cosmetin. 

Z japońskimi kosmetykami jest trudniej - sklepy są zlokalizowane poza Polską i wysyłka jest bezpośrednio z Japonii, bo nie można sprzedawać ich tu, na miejscu . Od lat jestem wierna berdever. Właścicielka sklepu, Agnieszka, mieszka w Japonii i jest niezwykle życzliwą, otwartą osobą - przyznam, że zawiązała się między nami 'internetowa przyjaźń'. 

Od jakich produktów najlepiej zacząć przygodę z pielęgnacją azjatycką?


Proponuję zacząć od olejów do demakijażu, masek sheet i SPF - azjatyckie kosmetyki słyną właśnie z tych produktów. Cery suche i odwodnione, które potrzebują 'kopa' nawilżenia, powinny przetestować lotion Hada Labo - oczywiście nie mówię o wersji z polskiego Rossmanna, a o oryginalnej, japońskiej! 

Posiadaczki jakiego typu cery powinny rozważyć wprowadzenie kosmetyków azjatyckich i zmianę rutyny pielęgnacyjnej w kierunku koreańskiej?


Uważam, że pielęgnacja na bazie kosmetyków azjatyckich sprawdzi się doskonale w przypadku każdego rodzaju cery. Zachęcam! Obserwuję rynek azjatyckich kosmetyków od dawna i zauważyłam, że Azjaci szczególnie upodobali sobie rozjaśnianie i nawilżanie skóry. Nie znoszą retinoidów i silnych kwasów. Nie widziałam ani jednego koreańskiego produktu z retinolem w składzie, a te japońskie dopuszczają maksymalnie retinyl palmitate, czyli nieaktywną pochodną witaminy A. Koreańczycy kochają śluz ślimaka, żeń- szeń, wąkrotkę azjatycką i fermenty, a także jest przeróżne formy witaminy C. Japończycy za to cenią soję, sake, fermenty, tsubaki oraz matcha. 

Azjatycka pielęgnacji unika składników, które mogą uszkodzić barierę skóry, bo przecież należy ją traktować z wyjątkowym namaszczeniem, tak jak papier washi, z którego tworzy się origami. Japończycy i Koreańczycy pragną świetlistej, możliwie najjaśniejszej ( w Japonii - mochi, w Korei chock-chock ) cery. 

Jakie kosmetyki z dostępnych na rynku azjatyckim, uważasz za "life changing products"


Po pierwsze oleje do demakijażu - od czasu kiedy zaczęłam stosować metodę double cleansing, zauważyłam że znacznie zredukował się mój problem z niedoskonałościami, a mam tendencję do zaskórników. Następnym hitem są esencje - nie używam toników, a esencji opartych na fermencie probiotyków - nie dość ze pięknie zmiękczają naskórek, to przyspieszają procesy regeneracyjne. Nie mogę pominąć mask sheets - dogłębne nawilżenie i relaks... Moją listę zamykają filtry - komfort stosowania, lekkość produktów i składniki pielęgnacyjne.

Czy pielęgnacja azjatycka ma szansę wpłynąć na kondycję skóry Europejczyka tak, jak działa u Azjaty? Mamy mniej kolagenu w skórze, żyjemy w innym środowisku, a nasza dieta diametralnie różni się od tamtejszej - wiele osób rezygnuje ze stosowania kosmetyków azjatyckich właśnie z tych powodów... 


Oczywiście, że tak! Nie chodzi tutaj o mniejszą ilość kolagenu, a o zrozumienie schematu, nauczenie się krok po kroku, jak odpowiednio dbać o cerę. Azjatycka pielęgnacja uczy rytuału, uczy tego, jak obserwować i kochać swoją skórę. Pokazuje przykładowe schematy, np. aplikację produktów w zależności od konsystencji, od najlżejszej do najcięższej. Daje też wskazówki i niekonwencjonalne metody, choćby masaż twarzy- tanaka, kobido, jade roler, gua shu. 

Czy sama zauważyłaś zmianę w wyglądzie swojej cery po stosowaniu kosmetyków azjatyckich?


Tak, zmianę w kondycji cery zauważyłam niemal od razu po wprowadzeniu dwuetapowego oczyszczania na bazie kosmetyków azjatyckich. Walczyłam z trądzikiem kosmetycznym, spowodowanym używaniem kremu BB Garniera - a przynajmniej tak wówczas myślałam. Mam tendencję do zaskórników i wspomniany produkt, znacznie nasilał ich powstawanie. Okazało się, że to nie krem BB należy winić, a nieodpowiednio wykonany demakijaż. Po wprowadzeniu dwuetapowego oczyszczania - olej, następnie delikatna pianka - problem znikł, a wspomniany krem, nie powodował już żadnych przykrych niespodzianek. Moja cera poprawiała się z dnia na dzień, i z każdym następnym azjatyckim kosmetykiem -  kolejnym hitem były mask sheets - mam dość sucha skórę z tendencją do odwodnienia, maski w płachcie dosłownie mnie uratowały od absolutnej pustyni, dogłębne nawilżenie widać już po pierwszej aplikacji! Moja skóra pokochała też serum z witamina C, efekty działania serum Klairs mnie zszokowały, zużyłam ogromną ilość opakowań, stosuję do dziś. Podobnie z glinkami - nic nie oczyszcza moich porów tak, jak glinka z Innisfree!

_________________________________________________________________________

Próbowaliście rytuału pielęgnacji azjatyckiej? A może dopiero planujecie? Jeśli macie ulubione kosmetyki marek koreańskich i japońskich, dajcie znać, czego warto używać!

Ps. Patrycja, bardzo dziękuję za rozmowę i motywowanie mnie do działania, jesteś super <3!