• Winda
  • Duży pokój
  • Gabinet
  • Łaźnia
  • Spiżarnia
  • Garderoba
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalna pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalna pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pielęgnacja skóry odwodnionej-Creme Hydravit s Biologique Recherche. #recenzja

Pielęgnacja skóry odwodnionej-Creme Hydravit s Biologique Recherche. #recenzja

Biologique Recherche, to francuska marka kosmetyków biologicznych, stworzona ponad 40 lat temu przez biologa, lekarza i fizjoterapeutę. Produktami do pielęgnacji, oferowanymi przez BR, zainteresowałam się dzięki Joannie Czech, która niejako "wprowadziła" mnie w luksusowy świat powstałych w Paryżu kosmetyków Biologique Recherche. Asia, polska kosmetyczka a-list celebrities, współpracująca z gorącymi nazwiskami show businessu - do grona jej klientek należą m.in. Jennifer Aniston, Bella Hadid, Kate Winslet, Rihanna, Kardashian-Jenners, mój wywiad z J.C tutaj - doradziła mi, abym w swojej rutynie pielęgnacyjnej uwzględniła konkretne kosmetyki z oferty BR, dla poprawienia kondycji mojej problematycznej cery. Warto zaznaczyć, że słynna facialist gwiazd Joanna, na co dzień - w swojej praktyce zawodowej, a także prywatnie - stosuje produkty Biologique Recherche i bardzo je ceni. Przyznam, że rekomendacja Asi, sprawiła, że postanowiłam dać kredyt zaufania nieznanej mi wówczas firmie i przetestować krem, maskę i jeden ze słynnych lotionów p50. Rezultaty terapeutyczne, komfort stosowania i wydajność produktów, szybko przekonały mnie do marki, a mój apetyt na "pielęgnacyjny romans" z BR wzrastał.

Od jakiegoś czasu, rozglądałam się za głęboko nawilżającym kremem, który mógłby uzupełnić schemat pielęgnacyjny mojej rozregulowanej, skłonnej do trądziku, a jednocześnie nadreaktywnej i wrażliwej skóry. Zasięgnęłam porady eksperta Biologique Recherche i doradzono mi rozwiązanie, skrojone na aktualne potrzeby mojej cery - Creme Hydravit's.


Hydravit's - ukojenie dla wrażliwców


Hydravit's klasyfikowany jest jako krem równoważący. W opisie producenta widnieje informacja o grupie docelowej, którą stanowią osoby posiadające skórę odwodnioną, "czyli taką, która ma uszkodzoną barierę hydrolipidową i ucieka z niej woda" - polecam artykuł Kosmostolog TU. Według zapewnień specjalistów BR, "głęboko nawilżający krem z algami termalnymi, ma za zadanie przywrócić komfort odwodnionej skórze, dodatkowo działając przeciwrodnikowo". Obietnice producentów kosmetyków niejednokrotnie - a nawet często - są perfidnymi manipulacjami, które z prawdą nie mają nic wspólnego. W przypadku produktów z oferty Biologique Recherche jest inaczej, a krem Hydravit's zdaje się potwierdzać tę tezę. Trzeba przyznać, że twórcy marki są wizjonerami, a ich receptury prawdziwie rewolucyjne. Należy zaznaczyć, że kosmetyki BR "tworzone" są w niskich temperaturach, tak, aby składniki aktywne ( występują w ilości od 23 do ponad 60% ) nie traciły swojej wartości. Ważną informację stanowi także fakt, że w składach produktów marki widnieją wyłącznie naturalne substancje zapachowe, a także to, że próżno w nich szukać sztucznych barwników. Zalety kosmetyków Biologique Recherche mogłabym mnożyć, dlatego poświęcę im odrębny artykuł.

Nawilżający krem Hydravit's, to doskonała propozycja dla osób, które oprócz nawilżenia, potrzebują rozjaśnienia, a to zasługa niacynamidu, wyciągom z wąkrotki azjatyckiej, brzozy białej, ogórka, oczaru wirginijskiego oraz drożdży. Efekt rozświetlonej, jasnej skóry zauważalny jest szczególnie rano, po zastosowaniu produktu podczas wieczornego rytuału pielęgnacyjnego. Największą w mojej opinii zaletą kremu, jest faktyczne ukojenie przesuszonej, spragnionej nawilżenia skóry - nie tylko tej uznawanej za suchą. Pamiętajmy, że cera trądzikowa i mieszana także bywa odwodniona, niestety często jest błędnie klasyfikowana i traktowana - w zasadzie nawet bombardowana - produktami matującymi, co prowadzi do nieustannie pogłębiających się problemów natury m.in. trądzikowej.

Równowaga płynie z INCI


Częściowo naturalny skład biologicznych kosmetyków Biologique Recherche, zawiera także konserwanty pochodzenia nie-roślinnego i uważam, że to całkiem normalna sprawa - mówiła o tym dr n.chem. Alicja Śliwowska TU. Szaleństwo na ziołowe produkty uważam za kolejną marketingową propagandę. Nie każda otulona naturalnymi kosmetykami skóra, czuje się "w nich" dobrze. Potencjał alergizujący produktów w 100% naturalnych jest bardzo wysoki - sama jestem "ofiarą" ziołowych kosmetyków i raczej ich nie polecam. Skład kremu Hydravit's oceniam wzorowo -  moja kapryśna cera zaakceptowała go i szerze sobie ceni. 

Aktywne składniki kremu :

składniki przeciwzmarszczkowe i rewitalizujące
wyciąg z mimozy, ksylitol

składniki regenerujące 
olej macadamia, olej ze stulisza gładkiego, wyciąg z mimozy

składniki nawilżające i wygładzające
kompleks oparty na kwasie hialuronowym i Rhizobium, nawilżające cukry roślinne

składniki odżywiające
olej makadamia, skwalan

składniki ochronne i przeciwrodnikowe
diaminopropionyl tripeptydu-33

INCI:

water (aqua), propylene glycol, cetyl alcohol, caprylic/capric triglyceride, stearic acid, palmitic acid, triethanolamine, hippophae rhamnoides seed oil, lanolin oil, phenoxyethanol, niacinamide, yeast extract (faex extract), glycerin, ascorbic acid, betula alba bark extract, equisetum arvense extract, carbomer, cetearyl alcohol, ethylhexylglycerin, colostrum, laminaria ochroleuca extract, hedera helix (ivy) leaf/stem extract, fucus vesiculosus extract, mimosa tenuiflora bark extract. centella asiatica extract, lactic acid, cucumis sativus (cucumber) fruit extract, gluconolactone, ceteareth-33, hydrolyzed silk, magnesium chloride, vinegar (acetum), alcohol, tea-lactate, citric acid, sodium lactate, salicylic acid, myrtus communis extract, sodium benzoate, sorbitol, allium cepa (onion) bulb extract, commiphora myrrha resin extract, sorbic acid, hamamelis virginiana (witch hazel) bark/leaf/twig extract, serine, urea, allantoin, rhizobian gum, sodium hyaluronate, hypericum perforatum flower/leaf/sten extract, thiamine hcl, pyridoxine hcl, chlorphenesin, potassium sorbate. 

Efekty? Oda do... młodości!

Krem Hydravit's stosuję naprzemiennie z pozostałymi kremami BR ( piękny, zupełnie inny od pozostałych kosmetyków marki zapach:) szczególnie w dni, kiedy moja skóra potrzebuje "kopa nawilżenia", zdarza się jednak, że "w użyciu" jest codziennie. Produkt jest treściwy i - podobnie jak z pozostałymi kosmetykami marki - wystarczy niewielka ilość, aby pokryć twarz i dekolt. Przestrzegam jednak, przed stosowaniem go na zasadzie krem->serum, taka opcja spowodowała u mnie zapychanie. Oczywiście, nie u każdego będzie podobnie, należy jednak mieć na uwadze fakt, że produkt jest naprawdę "bogaty", i stosowany w duecie czy tercecie, nie wszystkim posłuży. 

Tak jak wspominałam, krem rzeczywiście zwiększa poziom nawilżenia skóry, co znacznie poprawia jej kondycję. Moja odwodniona cera - na tą chwilę - jest zrównoważona. Podrażnienie, pieczenie, ściągnięcie podczas kuracji Hydravit's jest niemożliwe. Kosmetyk działa jak swego rodzaju "plaster" na suchą i rozregulowaną skórę. Krem szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu, sprawdza się pod makijaż - powiedziałabym, że pełni niejako funkcję bazy pod make-up - i nie wyświeca się w ciągu dnia. Uważam, że to doskonały kosmetyk na okres jesienno - zimowy, a także wczesnowiosenny. Nie jestem pewna, czy w przypadku mojej skóry sprawdzi się na upalne lato, ale zamierzam to sprawdzić.

Podsumowując, krem oceniam bardzo dobrze i z pewnością będę do niego wracać. Polecam szczególnie skórom odwodnionym, niezależnie od rodzaju skóry. Ktoś testował? Czekam na Wasze opinie!




Dziękuję marce Biologique Recherche - szczególnie Pani Natalii :) - za konsultację i umożliwienie mi przetestowania poleconego przez eksperta BR kremu Hydravit's.




To może Cię zainteresować:

















Pielęgnacja azjatycka - na czym polega i czy warto ją stosować? #wywiad z lek. Patrycją Wasilewską - Morawską vel. Interendo

Pielęgnacja azjatycka - na czym polega i czy warto ją stosować? #wywiad z lek. Patrycją Wasilewską - Morawską vel. Interendo

Pielęgnacja azjatycka dla wielu wciąż pozostaje zagadką - niejasne etapy aplikacji produktów, egzotyczne nazwy, niezrozumiała nomenklatura składników i zatrzęsienie kosmetyków, mogą przyprawić o zawrót głowy. Porządkując azjatycki chaos w mojej głowie, postanowiłam poprosić o pomoc specjalistkę w kategorii asian skincare - internistkę, doktor Patrycję Wasilewską - Morawską, znaną jako Interendo. Jeśli jesteście ciekawi, na czym polega azjatycki rytuał pielęg nacyjny i jakie mogą być efekty wprowadzenia go w życie, czytajcie dalej:).

Kiedy odkryłaś pielęgnację azjatycką i jak zaczęła się Twoja fascynacja kosmetykami koreańskimi?

Pamietam jak dziś - listopad 2014 rok. Jestem na nudnym, obowiązkowym dla absolwentów kierunku lekarskiego i lekarsko - dentystycznego kursie. Przysiada się do mnie dziewczyna po stomatologii - widzę ją po raz pierwszy, ale dobrze nam się rozmawia i szybko łapiemy kontakt. To właśnie owa stomatolożka, dostrzegając w trakcie naszych ożywionych dyskusji moją miłość do Azji, poleca mi blog autorstwa Basi Włodkowskiej, "Azjatycki Cukier". Przepadłam! Można powiedzieć, że zaczęło się od "cukru", pozostałych składników regularnie przybywało i dziś mogę upiec niejedno "ciasto":).

Azjatycki schemat pielęgnacyjny wydaje się dość skomplikowany dla Europejczyków - jak należy się w nim poruszać?

To prawda, na początku azjatycka pielęgnacja może wydawać się wyzwaniem. Sama miałam problemy, nie rozumiałam nomenklatury - różnicy między lotionem, esencją, ampułką, a boosterem. W temat wdrażałam się kilka lat przed ukazaniem się na rynku bestsellerowej książki Charlotte Choo, która stanowi małą encyklopedię pielęgnacji koreańskiej, zawiera gotowe schematy - można je odtworzyć postępując zgodnie z zamieszczonymi na danym obrazku informacjami. Przyznaję, że ja nie miałam tak łatwo, ale byłam - i jestem - pasjonatką, miałam zapał i sporo czasu, a ponieważ tworzyłam blog, przygotowałam artykuł, w którym dokładnie rozpisałam wszystkie informacje, niejako tłumacząc cały proces samej sobie. Uporządkowałam poszczególne składniki konsystencją. To był mój pierwszy 'składnikowy layering' - chociaż w tamtym okresie, nie miałam pojęcia, że tak to się nazywa.

Czy poszczególne etapy azjatyckiej rutyny pielęgnacyjnej można "spolszczyć"? Czy jednak powinniśmy zostać wierni konkretnym zaleceniom wschodnich sąsiadów?

Oczywiście, że można. Problem polega na tym, że większość produktów typowych dla rynku azjatyckiego, np. esencje, to kosmetyki trudno dostępne w Polsce - mogłabym wymienić może dwie rodzime marki, które je produkują na tyle 'dobrze', że nadają się do azjatyckiego rytuału pielegnacyjnego. Na pewno nie polecałabym jednak 'spolszczać' procesu double cleansing i zamieniać azjatyckich olei do demakijażu na te dostępne na naszym rynku - moim zdaniem Azjaci produkują najlepsze - komfortowe w stosowaniu, z emulgatorem, dobrze usuwające makijaż i niekomedogenne. 

____________________________________________________________________________________

Zobacz też:
_____________________________________________________________________________________

Wielokrotnie podkreślasz, że kosmetyki azjatyckie dostępne na polskim rynku - np. Hada Labo - są zupełnie inne, niże te, które można kupić w Azji. Dlaczego? Na czym polega różnica?


Koreańskie kosmetyki są takie same na każdym rynku - Korea jest bardzo elastyczna i dynamiczna jeżeli chodzi o branżę beauty. Zależy im na wysokiej sprzedaży na świecie, bo są najbardziej dynamicznym rynkiem kosmetycznym - tygodniowo powstaje tam ponad 100 nowych marek! Producenci sami starają się znaleźć dystrybutorów i nowe rynki zbytu. To z japońskimi kosmetykami jest problem. Japonia jest bardzo hermetyczna w tej kwestii, a żeby wprowadzić coś do UE, należy spełniać określone warunki składowe, a to oznacza papierologię i sporo utrudnień. Wolą stworzyć nowy kosmetyk, który niby nazywa się tak samo, ale ma zupełnie inny skład... Nie jest też produkowany na terenie Japonii. Ma 'pasować' do wymogów danego rynku i 'lepiej' sprawdzać się na naszych skórach. Warto zaznaczyć, że w Europie jest  niewielki odsetek japońskich marek, które wychodzą poza Japonię - w zasadzie tylko Shiseido - ale to, co można kupić w UE, nawet nie występuje w japońskiej ofercie kosmetycznej.

Sprawdzone miejsca w sieci, w których bez obaw możemy kupić azjatyckie kosmetyki?


Kiedy zaczynałam moją przygodę z azjatycką pielęgnacją, trwał absolutny szał na koreańskie kosmetyki. Rynek zaczął obfitować w dystrybutorów, którzy szybko jednak zawijali interesy, bo potencjalni klienci, kupowali interesujące ich produkty azjatyckie znacznie taniej, i z darmową dostawą, np. na jolse.com.

Pandemia spowodowała zamknięcie dużej ilości fajnych, prowadzonych z pasją sklepików - zostali tylko najsilniejsi...  Jeśli chodzi o koreańskie kosmetyki, polecam skingarden.pl z filią Missha - należą do Willicare Group. Często oferują atrakcyjne promocje, aktywnie działają na IG, organizując akcje testerskie. Kiedyś szalałam na punkcie skin79 i sklepu dystrybutora. Lubię zajrzeć do larose.care i kokosklepu, polecam też ich kanał yt, na którym można posłuchać o koreańskich produktach. Warto odwiedzić profil @koreanskapielegnacja - mają bardzo dobrą markę dr Ceuracle. Poza tym często kupuje w Cosmetin. 

Z japońskimi kosmetykami jest trudniej - sklepy są zlokalizowane poza Polską i wysyłka jest bezpośrednio z Japonii, bo nie można sprzedawać ich tu, na miejscu . Od lat jestem wierna berdever. Właścicielka sklepu, Agnieszka, mieszka w Japonii i jest niezwykle życzliwą, otwartą osobą - przyznam, że zawiązała się między nami 'internetowa przyjaźń'. 

Od jakich produktów najlepiej zacząć przygodę z pielęgnacją azjatycką?


Proponuję zacząć od olejów do demakijażu, masek sheet i SPF - azjatyckie kosmetyki słyną właśnie z tych produktów. Cery suche i odwodnione, które potrzebują 'kopa' nawilżenia, powinny przetestować lotion Hada Labo - oczywiście nie mówię o wersji z polskiego Rossmanna, a o oryginalnej, japońskiej! 

Posiadaczki jakiego typu cery powinny rozważyć wprowadzenie kosmetyków azjatyckich i zmianę rutyny pielęgnacyjnej w kierunku koreańskiej?


Uważam, że pielęgnacja na bazie kosmetyków azjatyckich sprawdzi się doskonale w przypadku każdego rodzaju cery. Zachęcam! Obserwuję rynek azjatyckich kosmetyków od dawna i zauważyłam, że Azjaci szczególnie upodobali sobie rozjaśnianie i nawilżanie skóry. Nie znoszą retinoidów i silnych kwasów. Nie widziałam ani jednego koreańskiego produktu z retinolem w składzie, a te japońskie dopuszczają maksymalnie retinyl palmitate, czyli nieaktywną pochodną witaminy A. Koreańczycy kochają śluz ślimaka, żeń- szeń, wąkrotkę azjatycką i fermenty, a także jest przeróżne formy witaminy C. Japończycy za to cenią soję, sake, fermenty, tsubaki oraz matcha. 

Azjatycka pielęgnacji unika składników, które mogą uszkodzić barierę skóry, bo przecież należy ją traktować z wyjątkowym namaszczeniem, tak jak papier washi, z którego tworzy się origami. Japończycy i Koreańczycy pragną świetlistej, możliwie najjaśniejszej ( w Japonii - mochi, w Korei chock-chock ) cery. 

Jakie kosmetyki z dostępnych na rynku azjatyckim, uważasz za "life changing products"


Po pierwsze oleje do demakijażu - od czasu kiedy zaczęłam stosować metodę double cleansing, zauważyłam że znacznie zredukował się mój problem z niedoskonałościami, a mam tendencję do zaskórników. Następnym hitem są esencje - nie używam toników, a esencji opartych na fermencie probiotyków - nie dość ze pięknie zmiękczają naskórek, to przyspieszają procesy regeneracyjne. Nie mogę pominąć mask sheets - dogłębne nawilżenie i relaks... Moją listę zamykają filtry - komfort stosowania, lekkość produktów i składniki pielęgnacyjne.

Czy pielęgnacja azjatycka ma szansę wpłynąć na kondycję skóry Europejczyka tak, jak działa u Azjaty? Mamy mniej kolagenu w skórze, żyjemy w innym środowisku, a nasza dieta diametralnie różni się od tamtejszej - wiele osób rezygnuje ze stosowania kosmetyków azjatyckich właśnie z tych powodów... 


Oczywiście, że tak! Nie chodzi tutaj o mniejszą ilość kolagenu, a o zrozumienie schematu, nauczenie się krok po kroku, jak odpowiednio dbać o cerę. Azjatycka pielęgnacja uczy rytuału, uczy tego, jak obserwować i kochać swoją skórę. Pokazuje przykładowe schematy, np. aplikację produktów w zależności od konsystencji, od najlżejszej do najcięższej. Daje też wskazówki i niekonwencjonalne metody, choćby masaż twarzy- tanaka, kobido, jade roler, gua shu. 

Czy sama zauważyłaś zmianę w wyglądzie swojej cery po stosowaniu kosmetyków azjatyckich?


Tak, zmianę w kondycji cery zauważyłam niemal od razu po wprowadzeniu dwuetapowego oczyszczania na bazie kosmetyków azjatyckich. Walczyłam z trądzikiem kosmetycznym, spowodowanym używaniem kremu BB Garniera - a przynajmniej tak wówczas myślałam. Mam tendencję do zaskórników i wspomniany produkt, znacznie nasilał ich powstawanie. Okazało się, że to nie krem BB należy winić, a nieodpowiednio wykonany demakijaż. Po wprowadzeniu dwuetapowego oczyszczania - olej, następnie delikatna pianka - problem znikł, a wspomniany krem, nie powodował już żadnych przykrych niespodzianek. Moja cera poprawiała się z dnia na dzień, i z każdym następnym azjatyckim kosmetykiem -  kolejnym hitem były mask sheets - mam dość sucha skórę z tendencją do odwodnienia, maski w płachcie dosłownie mnie uratowały od absolutnej pustyni, dogłębne nawilżenie widać już po pierwszej aplikacji! Moja skóra pokochała też serum z witamina C, efekty działania serum Klairs mnie zszokowały, zużyłam ogromną ilość opakowań, stosuję do dziś. Podobnie z glinkami - nic nie oczyszcza moich porów tak, jak glinka z Innisfree!

_________________________________________________________________________

Próbowaliście rytuału pielęgnacji azjatyckiej? A może dopiero planujecie? Jeśli macie ulubione kosmetyki marek koreańskich i japońskich, dajcie znać, czego warto używać!

Ps. Patrycja, bardzo dziękuję za rozmowę i motywowanie mnie do działania, jesteś super <3!

Piękno bez konserwantów - sekrety urody naszych prababek. 5 tradycyjnych przepisów na kosmetyki

Piękno bez konserwantów - sekrety urody naszych prababek. 5 tradycyjnych przepisów na kosmetyki

Naturalna pielęgnacja zyskuje coraz większe grono fanów. Branża beauty zdaje się dostrzegać nowy trend i wychodzi naprzeciw rosnącym wymaganiom konsumentów. Potężne marki modyfikują receptury kultowych produktów, aby wpisać się w superpopularny ecolifestyle. Sztuczki marketingowe koncernów kosmetycznych, często sprawiają, że zapominamy o sprawdzonych metodach pielęgnacyjnych stosowanych przez naszych przodków. Aleksandra Zaprutko - Janicka, autorka "Okupacji od kuchni", w swojej książce "Piękno bez konserwantów. Sekrety urody naszych prababek" uchyla rąbka tajemnicy naturalnego piękna. Postanowiłam pokazać Wam 5 najciekawszych przepisów na kosmetyki, które poznałam dzięki lekturze pozycji Aleksandry Janickiej. Przy okazji polecam zapoznanie się z całą książką - z pewnością spodoba się pasjonatkom tematyki beauty.



Pasta na wągry


4 części glinki białej (kaolin)
3 części gliceryny
2 części dobrej jakości octu
olejek eteryczny

Składniki dokładnie mieszamy. Maść stosujemy wieczorem po umyciu twarzy. Należy uważać, żeby nie dostała się do oczu ze względu na obecność octu w składzie.

Sposób na worki pod oczami

50 gramów hydrolatu z róży
50 gramów hydrolatu z bławatka

Składniki wlewamy do garnka i gotujemy pół minuty. Miksturą po wystygnięciu przecieramy delikatnie skórę wokół oczu.

Krem przeciwzmarszczkowy


25 gramów oleju migdałowego
5 gramów białego wosku
1,5 grama nalewki benzoesowej
7,5 grama wody kwiatu pomarańczowego

Krem aplikować na powieki i pod oczy przy użyciu delikatnie podgrzanej łyżeczki.

Sposób na zaczerwienioną skórę


sok ze świeżego melona
sok ze świeżych truskawek

Oba składniki mieszamy i przecieramy nimi twarz

Oliwka brązująca


200 gramów oleju ze słodkich migdałów
200 gramów oleju kokosowego
575 gramów oleju wazelinowgo
25 gramów ekstraktu z zielonych orzechów
olejek eteryczny

Wszystkie składniki powoli, lekko podgrzewamy w kąpieli wodnej i mieszamy aż do całkowitego połączenia.


Co sądzicie na temat przepisów naszych babć? Przetestowałybyście powyższe propozycje kosmetyczne? A może same stosujecie 'tajemne' receptury znane w Waszych rodzinach?


To może Cię zainteresować:



#wspieramypl ! Polskie marki, które warto poznać, cz. I

#wspieramypl ! Polskie marki, które warto poznać, cz. I

Rosnąca w siłę akcja mająca na celu wspieranie rodzimych marek w obliczu kryzysu, skłoniła mnie do przygotowania cyklu artykułów promujących polskie manufaktury. Nie zapominajmy o solidarności z Rodakami, których dotknął "efekt koronawirusa" - pomagajmy!

Zapraszam na pierwszy wpis z serii - przyznaję, że przy okazji researchu, znalazłam osporo firm, których działalność mnie zaskoczyła, a misja zainspirowała - wierzę, że i Wy znajdziecie coś dla siebie. Kochani - dobre, bo polskie :)!



Świeczkowa Słodyczarnia 


Alicja Ignaszak, właścicielka i pomysłodawczyni Świeczkowej Słodyczarni, projektuje wyjątkowe, ekologiczne świeczki o urzekających, słodkich zapachach. Czym marka Ali wyróżnia się na rynku?

Z pewnością zapachami świec i miłością do ekologii. Recycling, to nasze drugie imię! Do każdego zamówienia dodajemy pustą etykietę, którą można wypełnić i nakleić na słoiczek po wypaleniu świeczki i dokładnym oczyszczeniu słoiczka z resztek wosku (słoik można wykorzystać na domowe sukulenty, do przechowywania przypraw, czosnku lub na domowy krem). Aby zminimalizować wytwarzanie śmieci, naszym klientom proponujemy dołączenie do akcji recykling = świeczka gratis - wystarczy zebrać 10 słoiczków po naszych świeczkach i odesłać je do Świeczkowej Słodyczarni, aby otrzymać świeczkę o pojemności 60 ml gratis.

Biznes przyjazny środowisku i ręcznie wykonane świece o niespotykanych na rynku zapachach,  zamknięte w estetycznych opakowaniach, zdecydowanie zachęcają do kupna. Historia marki może zainteresować urodomaniaczki - więcej przeczytacie w moim wywiadzie z Alą TU.



Kasia Mandarynka


Naturalne, bezpieczne dla alergików kosmetyki Katarzyny zwanej "Mandarynką" mają rzeszę fanek. Według informacji na stronie kasiamandarynka.pl , aż 80% zamówień pohodzi z polecenia! Nie dziwię się - skład i formuła proponowanych przez kobietę produktów, są bardzo przemyślane - w INCI próżno szukać substancji komedogennych, silikonów i niebezpiecznych związków. Kasia dba o środowisko i na swoich przekonaniach buduje markę:

Od kilku lat przywiązuje coraz większą wagę do ekologii. Kiedy zaczęłam bardziej świadomie wystrzegać się konserwantów, sztucznych zagęstników i syropów w jedzeniu, zdałam sobie sprawę, że skóra wymaga takiego samego podejścia. Postanowiłam, że za tą refleksją musi pójść działanie – mój pierwszy produkt to był własnoręcznie zrobiony krem. Był naprawdę znacznie lepszy od tego co można kupić w sklepach! Zachęciło mnie to do dalszych eksperymentów, i w ten sposób powstały pierwsze kosmetyki Made by Kasia Mandarynka.

Balsam kokosowy i krem " Odżywcza Moc Paczuli" muszą być moje. Dziewczyny, sprawdźcie asortyment Katarzyny!

La Dori Studio


Piękne projekty, najwyżej jakości - w stu procentach naturalne - materiały, ręczna, precyzyjnie wykonana praca. W La Dori Studio znajdziecie m.in. urocze, wełniane czapki dla osób w każdym przedziale wiekowym. Wśród propozycji projektantki najbardziej urzekły mnie ubranka dla dzieci - słodycz sama w sobie! W asortymencie La Dori Studio dostępne są także akcesoria domowe, m.in. poduszki i koce.  A co o swojej marce mówi sama projektantka?

La Dori Studio, to mała domowa manufaktura niepowtarzalnych ubranek i akcesoriów nie tylko dziecięcych. Wszystko jest tworzone ręcznie na drutach lub szydełku z ogromną pasją i dbałością o każdy szczegół. Jakość to priorytet, dlatego wszystko wykonywane jest z najlepszej jakościowo i starannie wyselekcjonowanej naturalnej przędzy. Dla akrylu i plastiku nie ma tu miejsca.

Ps. Marzy mi się wełniana czapka w stylu promowanym przez La Dori, zapisuję na wishlistę jesień/zima 2020:)!



Robótka ręczna


Paulina, to ultrazdolna kobieta. Na IG robotka.reczna, pokazuje dekoracje, które tworzy w zaciszu domowym. Nigdy nie widziałam tak skomponowanych wianków! Szczególnie zachwycają mnie te wykonane na wiklinie - obłęd! Zerknijcie także na floweboxy i ozdobne literki, np. do pokoju dziecka. Coś niezwykłego! Ogromny talent. Projekty Pauliny odmienią każde wnętrze, dodając stylu i elegnacji. Trzeba przyznać, że prace, które możecie zamówić na profilu kobiety, mają dodatkowy atut - są zdecydowanie #instafriendly :-). Na pewno zdecyduję się na zakup kwiatowego boxa! A Wy?



Meblove Kreacje


Kasia, właścicielka marki Meblove Kreacje, od 2015 roku zajmuje się renowacją foteli i puf, które dzięki jej talentowi i pasji, służą kolejnym pokoleniom:

Uratowałam przed zniszczeniem i zapomnieniem dziesiątki foteli i krzeseł, które otrzymały w mojej pracowni nowe życie. Za każdym razem cieszy mnie widok radości na twarzy klienta odbierającego swój mebel po renowacji – wtedy czuję, że moja praca ma sens!

Meble, którymi "zajmuje się" kobieta, wyglądają jak prawdziwe dzieła sztuki. Unikatowe, malowane bezwonnymi, bezpiecznymi dla zdrowia farbami fotele, ławeczki i pufy, zdobione są z najwyższą starannością. Katarzyna ma wierne grono fanów, a rzemieślnicy i pasjonaci, ustawiają się w kolejkach na warsztaty, na których zespół Meblove Kreacje dzieli się swoim doświadczeniem i wiedzą. Warto zerknąć na ofertę sklepu online - ja upatrzyłam sobie już kilka modeli :).



Faramuszka.pl


Faramuszkę tworzy duet idealny - Justyna i Kasia, kobiety, których dzieła ubarwią Waszą codzienność :). Ręcznie malowane kubeczki, filiżanki i doniczki, idealnie wpisują się w trendy, jednak - co ważne - tworzone są na bazie autorskich projektów dziewczyn. Nie ma mowy o kopiowaniu wzorów -faramuszka, to gwarancja unikalnych artykułów najwyższej jakości. Kasia i Justyna oferują również niebanalne zaproszenia okolicznościowe - także ślubne. Zerknijcie na ich stronę - bogata w oryginalne produkty i ... po prostu piękna :). Mam na oku co najmniej 5 kubków u farmuszki, a Wy?




Kochani, co sądzicie na temat akcji #wspieramypl ? Dołączacie się do apelu przedsiębiorców i pomagacie zamawiając produkty polskich producentów? Jestem ciekawa Waszej opinii :).








3 triki urodowe, których nauczyłam się od Kosmetycznej Hedonistki

3 triki urodowe, których nauczyłam się od Kosmetycznej Hedonistki

Daria, autorka bloga Kosmetyczna Hedonistka, jest jedną z nielicznych blogerek, u których próżno szukać nachalnych kampanii reklamowych i nieszczerych recenzji kosmetycznych. Rzetelność, merytoryczna treść i praktyczne porady okraszone pięknymi zdjęciami - KH, to miejsce w sieci, które powinna znać każda interesująca się kobiecymi sprawami dama. Triki urodowe, które poznałam dzięki Hedonistce, wielokrotnie odmieniały moją rutynę pielęgnacyjną, dając spektakularne efekty. Jeśli jesteście ciekawe, które porady Darii są moimi ulubionymi, zapraszam na dalszą część artykułu.



Silikonowe serum do włosów - must have włosomaniaczki


Niemal dekadę temu, silikonowe produkty przeznaczone do ochrony końcówek, biły rekordy popularności. Pamiętam, że były to czasy moich koślawych początków świadomej pielęgnacji włosowej - rozpoczęłam wtedy romans z olejowaniem i choć działałam zupełnie na oślep, powoli wdrażałam się w temat. Stosowałam m.in. jedwab marki Biosilk i Joanna. Byłam zadowolona z efektów działania samodzielnie dobranych kosmetyków, jednak mój entuzjazm rozpłynął się podczas wizyty u fryzjerki. Kiedy przedstawiłam jej schemat pielęgnacyjny, którym raczę swoje pukle, zatrzymała się przy punkcie "silikonowe serum" i zamarła. Stwierdziła, że produktów o podobym składzie nie poleciłaby "nawet wrogowi". Niestety, podsumowanie mojego hitowego serum sprawiło, że posłuchałam fryzjerki - wówczas uważałam ją za autorytet w kwestiach włosowych - i odstawiłam kosmetyk. Tymczasem na blogu Hedonistki, nadal pojawiały się wzmianki na temat zalet stosowania silikonowego serum. Zachwyty Darii nie dawały mi spokoju..:

Mit o destrukcyjnym działaniu silikonów na nasze włosy już dawno został obalony. Jest jednak jedno "ale". Serum to taka bariera między włosem, a czynnikami zewnętrznymi. Nie wnika do środka włosa, tylko pozostaje na jego powierzchni, dając mu ochronę, gładkość i blask. Zatrzymuje nawilżenie, wilgoć i dobroczynne składniki z pielęgnacji we wnętrzu włosa. Kiedy jednak nasza pielęgnacja jest nieprawidłowa czyli nie olejujemy włosów, nie nakładamy odpowiednich masek i odżywek, a także używamy złego szamponu, to niestety takie silikonowe serum może tylko pogorszyć sprawę. Nie ma tak naprawdę czego zatrzymać we wnętrzu naszego włosa i odbiera mu dodatkowo szansę na pobieranie wilgoci z zewnątrz. I to sprawia, że po kilku aplikacjach takiego serum włosy będą suche, spuszone, szorstkie i łamliwe. Kiedy natomiast nasze włosy są zadbane, to serum stanie się dla nich ochronną tarczą i przyniesie szereg wizualnych korzyści, o których już pisałam wcześniej. Warto zatem takiego serum używać i sama nie wyobrażam sobie bez niego swojej pielęgnacyjnej rutyny.

Kiedy zauważyłam, że Hedonistka poleca serum Joanna Styling Effect Jedwab, którego fanką byłam lata temu, postanowiłam przełamać się i zrobić kolejne podejście do owianych "złą sławą" silikonowych ser. Moja włosowa pielęgnacja obecnie jest bardziej świadoma niż 10 lat temu, dlatego stwierdziłam, że na powrocie do kultowego kosmetyku mogę jedynie zyskać. Po podcięciu końcówek, zaczęłam regularnie stosować silikonowe serum Joanny i wiecie co? Jestem zachwycona efektami - suche, połamane i rozdwojone końcówki, to przykre wspomnienie. Sama nie mogę uwierzyć, że nie muszę biegać do fryzjera co miesiąc. Jeśli w Waszej włosowej pielęgnacji nie ma silikonowego serum, koniecznie uzupełnijcie zapasy i przetestujcie na "własnej głowie" - zaręczam, że warto!

Baby Boomer - nie tylko w salonie!


Kiedy Daria opublikowała artykuł "Delikatne cieniowanie baby boomer krok po kroku", odpadłam! To właśnie u Hedonistki po raz pierwszy zobaczyłam ten ultradziewczęcy manicure. Jak się okazuję, samodzielne wykonanie baby boomera nie jest tak trudne, jak się może wydawać. Należy jednak zakupić wszystkie wskazane przez Darię lakiery - mnie zabrakło mlecznej bieli, która maskuje ewentualne niedociągnięcia, w związku z czym pierwsze próby mani podsumowałabym jako średnio udane. Blogerka przygotowała dokładny instruktaż opatrzony zdjęciami z każdego etapu, który powinien zostać przeprowadzony, aby osiągnąć efekt delikatnego ombre. Przyznam, że baby boomer, uważam za jeden z najpiękniejszych manicure ever! Zawsze będę kojarzyć go z Kosmetyczną Hedonistką - mam nadzieję, że kiedyś osiągnę taką precyzję, jaką może pochwalić się Daria i moje cieniowanie będzie choć trochę przypominać  to:



Pantenol na twarz? Zdecydowanie tak!


Kosmetyczna Hedonistka wielokrotnie zaskakuje, wykorzystując w pielęgnacji włosów i ciała produkty pozornie do tego nieprzeznaczone. Spokojnie, Daria nie wybiera w ciemno - po analizie składu decyduje, czy dany artykuł ma szansę poprawić kondycję np. czupryny. Tak było choćby w przypadku testowania kropli żołądkowych jako wcierki. Kolejną, wprost genialną niespodzianką od Hedonistki, było opublikowanie na blogu informacji, o zaskakujących zastosowaniach pantenolu. Wyobraźcie sobie, że pantenol doskonale sprawdza się nie tylko jako podkład pod olej, ale także jako... maseczka na twarz!


Pantenol stosuję też w pielęgnacji mojej cery. Robię z niego maseczki czyli nakładam na oczyszczoną skórę i pozostawiam na około 15 minut. Odkąd go stosuję, przestałam mieć problemy z suchymi skórkami, które doskwierały mi w okresie zimowym! Pantenol stosowany na skórę łagodzi podrażnienia, zaczerwienienia, stymuluje wzrost i odnowę komórek, a także wykazuje działanie antybakteryjne. Nie powoduje też powstawania zaskórników i jako posiadaczka cery skłonnej do zapychania mogę to potwierdzić.


Ma to sens! W końcu pantenol, to nic innego, jak pochodna prowitaminy B5, która występuje naturalnie w organizmie i odpowiada - w telegraficznym skrócie - za stan włosów, skóry i paznokci. Jest składnikiem wielu kosmetyków, jednak - jak słusznie zauważa Daria - jego stężenie jest niewielkie. Z kolei pantenol w piance, jest już na trzecim miejscu w składzie, co oznacza, że ma "kopnięcie"! Szczerze polecam dołączenie pantenolu do pielęgnacji, to naprawdę kosmetyczny hit! Skóra jest widocznie nawilżona, a efekt olejowania na "pantonelowy" podkład, to jakiś kosmos! Przyznajcie, że tzw. wielozadaniowe kosmetyki, to Wasze ulubione produkty? Moje na pewno :).


Bloga Darii czytam od wielu lat - cieszę się, że Hedonistka nadal publikuję superprzydatne artykuły bardzo polecam Wam korzystanie z porad, które pojawiają się na także na IG Kosmetycznej Hednistki.

PS. Stosujecie porady Waszych ulubionych twórców internetowych? Może polecicie kogoś, kogo warto poznać?





Powiązane artykuły:



5 najczęściej popełnianych błędów w pielęgnacji cery - wg. Marceliny Woźniak vel. Med.Marci

5 najczęściej popełnianych błędów w pielęgnacji cery - wg. Marceliny Woźniak vel. Med.Marci

Kondycja skóry w dużej mierze zależy od tego, w jaki sposób jest traktowana. Jeśli bagatelizujemy potrzeby naszego największego organu, w najlepszym wypadku odwdzięczy się niezdrowym kolorytem, wypryskami i zmarszczkami.  O podstawowych zasadach pielęgnacji skóry, niedawno rozmawiałam z Asią Czech, kosmetyczka Kim Kardashian - klik, dziś natomiast postanowiłam przygotować dla Was ściągawkę dotyczącą najczęściej spotykanych pielęgnacyjnych błędów. Do pomocy zaprosiłam kosmetolog Marcelinę Woźniak, podbijającą instagram pasjonatkę urody, która podpowiada, czego nie robić, by nie zaszkodzić swojej skórze.


Pomijanie demakijażu 

Demakijaż, to jedna z podstawowych zasad higieny osobistej i pierwszy etap pielęgnacji skóry. Pominięcie tego kroku, może doprowadzić do przykrych konsekwencji, takich jak choćby odwodnienie i przesuszenie skóry, wypryski, zaskórniki, przedwczesne starzenie się, a nawet infekcje oczu, np. zapalenie brzegów powiek czy spojówek. Podczas snu, organizm przestawia się na "tryb naprawczy", w związku z czym skóra powinna być oczyszczona z makijażu, sebum i wszelkich zanieczyszczeń, aby mogła oddychać. W trakcie odpoczynku nocnego, skóra przyswaja aż do 60% więcej składników aktywnych, tym bardziej warto wykonać dokładny demakijaż i przejść do kolejnych etapów pielęgnacji. W sytuacjach kryzysowych - gdy nie mamy innych możliwości - do usunięcia makijażu i oczyszczenia twarzy należy użyć np. jednorazowej rękawicy, chusteczek do demakijażu lub płynu micelarnego. W przypadku "normalnej" pielęgnacji, zalecam użycie preparatu przeznaczonego do mycia twarzy - pianki, żelu, kremu myjącego lub olejku, z pominięciem wymienionych wcześniej opcji.

Nieprawidłowo wykonany demakijaż

Wykonanie demakijażu, nie gwarantuje sukcesu - należy pamiętać, że zabieg ten powinien zostać przeprowadzony w odpowiedni sposób. W praktyce zawodowej regularnie spotykam się z kobietami, które owszem, usuwają makijaż, jednak robią to niewłaściwie i niedokładnie. Swoim klientkom polecam dwuetapowe oczyszczanie twarzy - nawet przy użyciu jednego produktu, lub "domywanie" mydełkiem, np. moim ulubionym PCA skin z kwasem azelainowym, kwasem kojowym i niacynamidem. Demakijaż powinien być wykonywany delikatnie, bez tarcia!



Zbyt agresywna eksfoliacja

Boom na kwasy trwa - i dobrze, potrafią zdziałać cuda, należy jednak podchodzić do nich z ostrożnością. Wielokrotnie 'odratowywałam' twarze klientek, które na własną rękę eksperymentowały z kwasami. Nieodpowiednie dobranie kwasu i jego stężenia do rodzaju cery, może powodować podrażnienie skóry, uszkodzenie warstwy lipidowej, "wysyp" i wiele innych skutków ubocznych, których nie chciałybyśmy doświadczyć. Przed rozpoczęciem kuracji należy skonsultować się z kosmetologiem, który określi potrzeby danej skóry i zaleci odpowiednie produkty dedykowane konkretnej osobie. Odradzam stosowanie kosmetyków, którymi zachwycają się znajome - pamiętajmy, że każda cera ma inne potrzeby.

Nieodpowiednio dobrane kosmetyki pielęgnacyjne

Pielęgnacja "domowa" powinna być dobierana indywidualnie, przez specjalistę - dermatologa, kosmetologa lub kosmetyczkę, po określeniu rodzaju skóry i jej potrzeb. Samowolka w tej kwestii, zwykle przysparza więcej szkód niż pożytku. Jeśli nie znasz się na fizjologii skóry, a składy INCI są Ci obce, oddaj się w ręce profesjonalisty, który przygotuje plan pielęgnacji specjalnie dla Ciebie. Marki kosmetyczne stosują ogrom trików marketingowych, próbując zachęcić do zakupu, na szczęście świadomość klientów wzrasta i coraz mniej osób daje się nabrać na nieuczciwe chwyty.

Bagatelizowanie składów kolorówki

Makijaż wpływa na kondycję skóry, dlatego należy zwracać uwagę na składy także na kosmetyki tzw. "kolorówki". Warto rezygnować z podkładów zawierających parafinę, alkohol denat i talk w składzie. Zamiast ciężkich fluidów, polecam testować podkłady mineralne, a także lżejsze, ale dobrze kryjące kremy CC i BB. Za najlepsze uważam te od It Cosmetics, - sprawdzają się przy każdym rodzaju cery i nie szkodzą skórze. Pamiętajmy także o higienie akcesoriów do makijażu - gąbek, pędzli, na których osadzają się resztki kosmetyków, martwe komórki naskórka, sebum, zanieczyszczenia kurz i bakterie.



Czy uważacie, że powinnyśmy dodać jeszcze jakiś punkt do naszego zestawienia 5 najczęściej popełnianych błędów w pielęgnacji skóry twarzy? Czekam na Wasze spostrzeżenia :)!





Naturalna koloryzacja włosów. Henna - fakty i mity przedstawia Sophie Czerymoja. #wywiad

Naturalna koloryzacja włosów. Henna - fakty i mity przedstawia Sophie Czerymoja. #wywiad

Bezpieczna, trwała koloryzacja włosów na bazie naturalnych składników, to marzenie niejednej z nas. Która kobieta nie chciałaby cieszyć się kaskadą zdrowych, pełnych blasku pukli o idealnym odcieniu? Niestety, chemiczne farby dostępne w drogeriach, mogą doprowadzić nasze czupryny do ruiny. Jak poprawić kondycję włosów nie rezygnując z koloryzacji? Jest na to sposób - henna! Dziś w blok(g)owej łaźni o zaletach hennowania opowiadają Ola i Monika z Sophie Czerymoja.


Bassement: Czym właściwie jest henna ? 
Sophie Czerymoja: Pełna nazwa henny, to Lawsonia Inermis. Jest to krzew, z którego liści uzyskuje się barwnik farbujący na pomarańczowo-czerwono, tzw. lawson, czyli właśnie henna.

Jakie korzyści wynikają ze stosowania henny?
Zawarty w hennie lawson, odpowiada za poprawę kondycji włosa, którą osiągamy stosując naturalne farbowanie przy użyciu henny. Dzięki niemu włosy wzmacniają się, stają się silniejsze, lśniące. Henna pogrubia włosy, może także łagodzić problemy skórne np. łupież, swędzenie, podrażnienie, a także zmniejszyć nadprodukcję łoju.

Jak w sposób prawidłowy przeprowadzić koloryzację ziołami? 
Przed nałożeniem dowolnej mieszanki ziołowej, należy dwukrotnie umyć włosy szamponem z mocnym detergentem, czyli z SLS lub SLES. Na tak oczyszczone włosy nie aplikujemy już żadnych kosmetyków, rozczesujemy i możemy nakładać ziółka.



Czy henna pokrywa siwe włosy?
Czysta henna - Lawsonia - pokrywa siwe włosy. Mieszanki ziół, np. odcieni brązów raczej nie 'złapią' siwych pukli, wtedy potrzebne jest dwuetapowe farbowanie - najpierw henna, potem docelowy kolor.  Zdarza się, że siwe włosy pokryje także Cassia, nadając im kolor złotego blondu.

Apropos blondu - czy można uzyskać różne odcienie blondu - od chłodnego, po ciepły, przy użyciu henny?
Henna farbuje na różne odcienie rudości, od marchewkowego do mahoniowego, w zależności od wyjściowego koloru na który ją aplikujemy. Czystą henną nie zafarbujemy włosów na blond.

Fakt czy mit : czy to prawda, że efektem koloryzacji henną mogą być zielone lub niebieskie pasma?
Farbowanie henną nie 'daje' zielonych/niebieskich włosów. Nie ma takiej możliwości. Za ewentualne kolorowe wariacje  - podczas rozjaśniania - odpowiedzialne jest indygo, czyli barwnik farbujący włosy na czerń.  Indygo występuje także w mieszankach brązów.



Czy hennowanie może zmienić porowatość/skręt włosa?
Barwnik zawarty w hennie wnika we włosy powodując ich wzmocnienie i pogrubienie. Efekt ten pojawia się po kilku/kilkunastu aplikacjach. Wraz z odkładaniem się barwnika we włosach, mogą one stać się bardziej dociążone, co u niektórych osób powoduje 'luzowanie' skrętu. Ale bez obaw! Umiejętnie dobrana mieszanka i metoda farbowania, pozwalają zminimalizować 'prostowanie'.
Sama henna natomiast nie zmienia porowatości włosa. Jeśli do odpowiednio dobranej pielęgnacji, dorzucimy regularne aplikowanie ziół - niekoniecznie henny - możemy liczyć na szybsze efekty.

Jakie są Wasze sprawdzone triki, które stosujecie podczas zabiegu naturalnej koloryzacji włosów?
Mamy sporo trików, ale za najbardziej ułatwiające życie z ziołami mogę uznać:

  • aplikowanie mieszanek ziołowych na suche włosy - dzięki temu możemy uniknąć lub wyraźniej ograniczyć spływanie 'papki' z głowy w trakcie farbowania
  • używanie najlepszej jakości ziół, co poprawia przyjemność ich stosowania, ale także daje najlepsze efekty
  • wzbogacanie mieszanek, których używamy do farbowania o dodatek sproszkowanego hibiskusa, który genialnie działa na wypadanie włosów.




Czy eksperymentując z henną, zdarzyło się Wam zaliczyć jakąś wpadkę?
Pewnie Cię zaskoczymy, ale nigdy nie miałyśmy żadnej wtopy! Zanim coś nałożymy na włosy, robimy dokładny research. Analizując składy mieszanek wiemy czego się spodziewać . W przypadku nieznanych nam składników próbujemy najpierw na pojedynczych pasemkach. Przy wielu eksperymentach, które robimy, pozwala to uniknąć niechcianego odcienia.

Jakie w Waszej opinii są wady koloryzacji włosów ziołami?
Przede wszystkim czasochłonność. Zabieg koloryzacji u fryzjera, czy w domu - farbą drogeryjną, pozwala w pół godziny zmienić odcień włosów. Koloryzacja naturalnymi barwnikami wymaga kilku godzin. Wadą może też być ograniczona paleta odcieni.



Co to znaczy, że koloryzacja henną jest trwała? 
Henna wnika we włosy nadając im kolor. W zależności od jakości włosów, czyli ich porowatości może się wymywać szybciej lub wolniej. Po kilku aplikacjach kolor powinien się jednak związać z keratyną i być trwałym. Oczywiście może lekko blaknąc z czasem, ale nie wymyje się całkowicie.

Czy można farbować włosy pół na pół? Np. odrosty chemią, długość henną?
To pytanie idealnie dobrane dla mnie (Ola). Tak właśnie farbuję włosy, więc jak najbardziej.
Hennę lub inne zioła - poza indygo - można także pokrywać farbami chemicznymi.

Podobno hennę można stosować jako odżywkę, nie zmieniając koloru włosów - to prawda?
Niestety, henna - szczególnie wysokiej jakości - nawet jeśli spróbujemy 'zabić'  barwnik, może zafarbować włosy. Co ciekawe, to właśnie lawsonia, czyli ów barwnik odpowiada za kondycjonowanie pukli. Jeśli zależy nam na wzmocnieniu włosów bez koloryzacji,  polecam zioła bezbarwne albo - jeśli nie straszna nam ciepła poświata - cassia.




Więcej informacji nt. hennowania i sklep z polecanymi produktami znajdziecie na sophieczerymojasklep.pl .

Ps. Dziewczyny, a jak wygląda koloryzacja włosów u Was? Macie jakieś doświadczenia z henną? Czekam na Wasze komentarze, jestem bardzo ciekawa <3!



To może Cię zainteresować:

Jak zagęścić włosy i przyspieszyć ich porost?
Musisz to mieć! Czarna maska marokańska do włosów

Algi - morski cud natury. Maska Spirulina 100% Natur Planet. #recenzja

Algi - morski cud natury. Maska Spirulina 100% Natur Planet. #recenzja

Prozdrowotne właściwości surowców pochodzenia morskiego znane są od starożytności i na ten okres datowane są pierwsze zapiski dokumentujące ich działanie. Promowany współcześnie model zdrowego stylu życia i większa świadomość konsumencka, niewątpliwie przyczyniają się do wzrostu popularności ekstraktów pochodzenia naturalnego, w tym także wspomnianych surowców pozyskiwanych ze środowiska morskiego. Podstawowe zasady pielęgnacji, które wprowadziłam do swojego codziennego rytuału dzięki polskiej kosmetyczce Kim Kardashian, Asi Czech, i efekty, jakie dzięki owym zmianom uzyskałam, skłoniły mnie do udoskonalenia mojej beauty routine. Postanowiłam dołączyć do planu pielęgnacyjnego nowe produkty - dziś spieszę z recenzją jednego z nich. Jeśli lubicie maseczki, ten artykuł może Wam się przydać!


Spirulina - nadzieja dla każdego rodzaju skóry


Maseczki są stałym elementem mojej rutyny pielęgnacyjnej. Staram się testować te zawierające różne zestawy składników i obserwować reakcję skóry, co pozwala mi lepiej poznać jej potrzeby. Zdarza się, że w drogerii sięgam po zupełnie nieznane mi marki nie sugerując się recenzjami i przyznam, że dzięki takim zakupom ' w ciemno', trafiam na perełki, które zostają ze mną na lata - tak było w przypadku Spiruliny 100 % od Natur Planet.

Spirulina, to skarb kosmetyki - koktajl składników aktywnych, który doskonale sprawdzi się nie tylko przy cerach problematycznych, ale także normalnych. Zawartość witamin z grupy B, w tym niacynamidu, gwarantuje rozjaśnienie i redukcję przebarwień, z kolei witamina B5, czyli pantenol wykazuje m.in. działanie regenerujące, łagodzące i przeciwzapalne. Obecność aminokwasów, które wchodzą w skład naturalnego czynnika nawilżającego skóry NMF, cukrów i białek, odpowiadają za gruntowne nawilżenie. Warto wspomnieć, że spirulina ma niezwykle wysoką zawartość kwasu gamma - linolenowego, który poprawia funkcjonowanie skór zmagających się z AZS, trądzikiem, egzemą. Bogactwo różnorodnych składników sprawia, że spirulina łagodzi podrażnienia, przyspiesza regenerację naskórka, chroni przed negatywnymi czynnikami środowiska, dodatkowo wykazuje działanie oczyszczające, ujędrniające i napinające.

Jak stosować maskę?

Maskę rozrobioną z wodą mineralną stosuję dwa razy w tygodniu. Pierwsze aplikacje były dla mnie uciążliwe - zapach jest dość intensywny, może być drażniący, żeby go zneutralizować do papki postanowiłam dodawać kilka kropel olejku z drzewa herbacianego, co przy okazji wzmaga działanie antybakteryjne maseczki. Producent zaleca trzymać algi 20 minut - ponieważ błotko szybko zastyga, spryskuję twarz wodą termalną Uriage. Spirulinę można także dodać do toniku, pozwalając w ten sposób cennym składnikom docierać w głąb skóry, lub do żelu do mycia buzi, aby uzyskać właściwości peelingu enzymatycznego.


Moja ocena

Odkąd do mojego schematu pielęgnacyjnego dołączyłam spirulinę, zauważyłam szereg pożądanych dla każdej posiadaczki cery problematycznej zmian:
- wyrównanie kolorytu
- zmniejszenie widoczności porów
- mniejsza ilość zaskórników i stanów zapalnych
- ukojenie podrażnień
- widoczne oczyszczenie, blask
- ujędrnienie, wzrost napięcia skóry

Cieszę się, że trafiłam na tę maskę, działa doskonale na moją skórę, jest niezwykle wydajna, łatwo dostępna i kosztuje jedynie 11 zł:).

Stosujecie maseczki ze spiruliny lub innych alg? Koniecznie dajcie mi znać:)!